Czy wyobrażasz sobie być właścicielem mieszkania wartego kilkaset tysięcy złotych, a jednocześnie martwić się o opłaty za prąd i jedzenie? To nie jest hipotetyczna sytuacja, a codzienność wielu polskich seniorów. Najnowsze dane analityków ukazują szokującą dysproporcję między „bogactwem na papierze” a realną gotówką w portfelu emeryta.

Bogaty dom, pusty portfel: polska specyfika

Ekonomiści VeloBanku, analizując dane Europejskiego Banku Centralnego i Eurostatu, wyciągnęli jednoznaczny wniosek. W gospodarstwach domowych Polaków w wieku 65-74 lata aż 89,7% majątku stanowią nieruchomości. To najwyższy udział mieszkań w strukturze majątku w całej Unii Europejskiej! Dla porównania, aktywa finansowe – czyli gotówka, lokaty czy obligacje – to zaledwie 9,6% ich majątku.

„Ograniczona dostępność środków finansowych przy wysokim udziale nieruchomości w majątku przekłada się na rosnące ryzyko tzw. ubóstwa płynnościowego, czyli trudności w finansowaniu codziennych potrzeb bez konieczności sprzedaży posiadanych aktywów. W Polsce to zjawisko ma szczególnie wyraźny charakter” – wskazuje Piotr Arak, główny ekonomista VeloBanku.

Mówiąc wprost: polscy seniorzy są właścicielami kapitału, ale jest on „zamrożony” w czterech ścianach. Na codzienne wydatki, nagłe potrzeby czy remonty mają często bardzo ograniczone środki.

12,5 miesiąca życia z oszczędności. Na Zachodzie nawet 10 razy dłużej

Tu dochodzimy do sedna sprawy. Jak długo przeciętny polski emeryt mógłby przeżyć, żyjąc wyłącznie ze swoich oszczędności? Odpowiedź może niepokoić.

Według wyliczeń ekspertów, oszczędności polskich seniorów wystarczają średnio na pokrycie ok. 12,5 miesiąca konsumpcji (na poziomie 50% średniego wynagrodzenia krajowego).

Porównajmy to z Zachodem:

  • Niemcy: ponad 50 miesięcy
  • Francja: ok. 54 miesiące
  • Holandia: 36 miesięcy
  • Belgia i Dania: ponad 50-60 miesięcy
  • Luksemburg: rekordowe 81 miesięcy
  • Czechy: 38 miesięcy

Różnica jest kolosalna. Podczas gdy emeryt w Niemczech czy Francji ma finansową poduszkę bezpieczeństwa na ponad 4 lata, polski senior musi radzić sobie z zapasem na nieco ponad rok.

Europa bogatych w gotówkę vs. Europa bogatych w cegły

Analiza pokazuje wyraźne modeje bogactwa w Europie. Piotr Arak zwraca uwagę na trzy główne:

  1. Europa Zachodnia (Niemcy, Francja, Holandia, Belgia, Dania, Austria, Szwecja): Dominuje model wysokich aktywów finansowych (80–220 tys. euro) i bardzo wysokiej płynności (55–150 miesięcy konsumpcji).
  2. Polska i Europa Środkowo-Wschodnia (Słowacja, Chorwacja, Rumunia, Bułgaria, Łotwa, Litwa): Udział nieruchomości w majątku sięga 56–90%, ale aktywa finansowe są niskie (3–12 tys. euro), a płynność ograniczona do zaledwie 2–7 miesięcy.
  3. Europa Południowa: Model mieszany z umiarkowaną płynnością.

Polska jest przypadkiem szczególnie skrajnym nawet na tle regionu CEE. Dominacja nieruchomości ogranicza dostęp do gotówki, a uwolnienie środków często wymaga sprzedaży mieszkania lub zadłużenia” – komentuje ekonomista VeloBanku.

Skala różnicy: 40 tys. zł vs. prawie 400 tys. zł

Liczby mówią same za siebie. Przeciętne oszczędności polskiego gospodarstwa emerytów (wiek 65-74 lata) to około 9,3 tys. euro (ok. 40 tys. zł).

Tymczasem za zachodnią granicą:

  • Niemcy: ok. 97 tys. euro
  • Francja: 88 tys. euro

To około 9-10 razy więcej! Co więcej, polski emeryt posiada średnio ok. 30% wartości nieruchomości niemieckiego emeryta i mniej niż 10% jego aktywów finansowych.

Pułapka polskiego modelu emerytalnego

Dlaczego tak jest? Ekonomiści wskazują, że to dziedzictwo transformacji gospodarczej.

Polski model bogactwa emerytalnego, ukształtowany po transformacji gospodarczej, prowadzi do sytuacji, w której gospodarstwa domowe są bogate w aktywa, ale ubogie w płynność” – podsumowuje Piotr Arak.

Problem narasta w kontekście starzejącego się społeczeństwa, rosnących kosztów życia i wydłużającej się długości życia. Nawet posiadając relatywnie wysoki majątek, wielu seniorów staje przed realnym ryzykiem braku środków na codzienne wydatki. Mieszkanie jest, ale gotówki na życie – coraz mniej. To wyzwanie, które wymaga poważnej debaty, nie tylko ekonomicznej, ale i społecznej.