Czy w Polsce naprawdę nie opłaca się być lekarzem? Najnowsze analizy stawiają całą dyskusję o zarobkach w służbie zdrowia na głowie. Okazuje się, że polscy medycy są w absolutnej europejskiej czołówce – przynajmniej w relacji do krajowej średniej.

Szokujący mnożnik: 2,9x średniej krajowej

Z analizy Biura Maklerskiego Pekao wynika, że pracownicy ochrony zdrowia zarabiają średnio 2,9 razy więcej niż przeciętne wynagrodzenie w Polsce.

„W Polsce pracownicy ochrony zdrowia zarabiają średnio 2,9x przeciętnego wynagrodzenia, co plasuje ich wśród najwyżej wynagradzanych w Europie w relacji do średniej krajowej” – czytamy w komunikacie.

I tu dochodzimy do sedna sprawy. Te dane dotyczą etatów. Tymczasem ponad 70% lekarzy pracuje na kontraktach, gdzie stawki są jeszcze wyższe. Biuro Maklerskie Pekao jasno to podkreśla.

Jak wypadamy na tle Europy? Lepsze niż bogaci sąsiedzi

Zestawienie OECD jest jeszcze bardziej wymowne. Polscy lekarze zarabiają więcej względem średniej krajowej niż medycy z wielu bogatszych państw.

Spójrzmy na liczby:

  • Norwegia: wskaźnik 1,9
  • Szwecja: wskaźnik 2,2
  • Włochy, Hiszpania, Finlandia – również mają mniejszy współczynnik niż Polska.

Kto nas przewyższa? Niemcy (3,2), Wielka Brytania (3,3), a na samym szczycie Irlandia (4,2) i Węgry (4,8).

A ile to konkretnie? Liczby od prezesa Izby Lekarskiej

Łukasz Jankowski, prezes Naczelnej Izby Lekarskiej, podał niedawno konkretne widełki.

„Średnie zarobki lekarzy na kontrakcie z sześcioletnią praktyką to 20-30 tys. zł brutto” – powiedział w programie Poranny Ring SE.

Dodał również, że w Polsce jest około 600 lekarzy zarabiających powyżej 100 tys. zł brutto. To zazwyczaj rzadcy specjaliści, którzy dyktują warunki na rynku.

Paradoks polskiej ochrony zdrowia

Mimo wysokich relatywnie zarobków personelu, polski system zdrowotny ma fundamentalne problemy. Raport OECD pokazuje wyraźną sprzeczność.

Polska wydaje zaledwie 8,1% PKB na zdrowie, podczas gdy średnia dla krajów OECD to 9,3%. To niższe wydatki przekładają się na chroniczne niedobory kadrowe. Przykład? Mamy 5,9 pielęgniarek na 1000 osób przy średniej OECD wynoszącej 9,2.

Resort zdrowia chce jeszcze większej transparentności

W Ministerstwie Zdrowia trwają prace nad nowymi rozwiązaniami. Resort przygotował projekt ustawy, który ma powiązać informacje o wynagrodzeniach lekarzy z numerem PESEL i prawem wykonywania zawodu (PWZ).

Dane zbierałaby Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT). Jak argumentuje agencja, pozwoliłoby to na bardziej precyzyjne analizy kosztów pracy i lepsze wyceny świadczeń. Obecnie AOTMiT otrzymuje dane zanonimizowane.

Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda zapowiada wprowadzenie „systemu transparentnego”, przy tworzeniu którego resort chce współpracować z Izbą Lekarską.

Kolejny gorący temat: udział pensji w budżetach szpitali

Kolejnym wątkiem jest proporcja wydatków na wynagrodzenia w szpitalach. Ministerstwo Zdrowia chciałoby, aby sięgała ona 60-70% budżetu.

Tymczasem rzeczywistość bywa skrajnie inna. Minister Sobierańska-Grenda przyznała, że „w niektórych szpitalach na wynagrodzenia przeznaczone jest nawet 106 proc. budżetu”, co jest sytuacją patologiczną i skrajnie trudną dla placówki.

Izba Lekarska nie przekonana do pomysłu ministerstwa

Naczelna Izba Lekarska nie popiera planów resortu dotyczących gromadzenia danych powiązanych z PESEL. Rzecznik NIL, Jakub Kosikowski, wskazuje, że AOTMiT już teraz ma wszystkie niezbędne dane do ustalania wycen, a nowy system naraża na ryzyko wycieku danych.

Jakub Kosikowski podkreślił, że aktualne, zanonimizowane dane – obejmujące specjalizacje, rozmieszczenie geograficzne czy rodzaje placówek – są w zupełności wystarczające.

Czy zatem wysokie zarobki lekarzy idą w parze z dobrym finansowaniem całego systemu? Dane pokazują, że to dwa różne światy. Polski pacjent nadal czeka w długich kolejkach, a szpitale borykają się z niedofinansowaniem, mimo że relatywne pensje medyków są imponujące.