Polska awansuje do rynków rozwiniętych. S&P DJI podjęło decyzję
Pixabay.com / Andypoland
To już oficjalne. Polski rynek kapitałowy otrzymał właśnie prestiżowy awans. S&P Dow Jones Indices (S&P DJI) ogłosiło, że przesuwa Polskę z kategorii rynków wschodzących (emerging markets) do grona rynków rozwiniętych (developed markets). To potężny sygnał dla globalnych inwestorów, który może zmienić zasady gry dla warszawskiej giełdy.
We wrześniu 2027 roku
Zmiana klasyfikacji nie nastąpi z dnia na dzień. S&P DJI poinformowało, że nowy status Polski wejdzie w życie wraz z regularną aktualizacją indeksów we wrześniu 2027 roku. Decyzja zapadła po wcześniejszych konsultacjach rynkowych, które firma prowadziła jeszcze w czerwcu. Już wtedy analitycy S&P DJI wskazywali, że Polska spełnia, a w niektórych obszarach nawet przewyższa, zarówno ilościowe, jak i jakościowe standardy wymagane od rynku rozwiniętego. S&P DJI zapowiedziało również, że w miarę zbliżania się terminu wdrożenia zmian będzie publikować listę indeksów objętych tą reklasyfikacją.
Moment przełomowy czy wyzwanie?
Awans to z jednej strony powód do dumy i realne korzyści. Tomasz Bardziłowski, prezes GPW, cytowany przez „Parkiet”, mówił wcześniej o wzmacnianiu fundamentów rynku, zwiększaniu liczby spółek i poprawie płynności. Podkreślał, że zmiana klasyfikacji jest rezultatem tych działań, a nie celem samym w sobie. Dodał również, że kluczowe jest, aby taka zmiana nastąpiła we właściwym momencie, gdy będzie mogła być wsparta odpowiednią głębokością rynku.
Z drugiej strony, wejście do grona rynków rozwiniętych ma też swoją cenę. W czerwcowych materiałach S&P DJI podawano, że waga Polski w koszyku S&P Emerging wynosi 1,27 procent. W innym źródle pojawia się wartość około 1,5 procent – wynika to z różnic w ujęciu danych za różne okresy. Po przenosinach do S&P Developed BMI szacowana waga stopnieje do zaledwie 0,10–0,15 procent, co oznaczałoby kilkunastokrotną redukcję znaczenia w benchmarku.
Jak tłumaczył na łamach „Parkietu” Piotr Wałek, zarządzający w Insignis TFI, fundusze pasywne śledzące indeks rynków wschodzących będą musiały sprzedać polskie akcje, ponieważ Polska znika z tego benchmarku. Tymczasem fundusze z mandatem na rynki rozwinięte nie będą zmuszone do kupowania całego szerokiego koszyka – przy tak małej wadze, aby wiarygodnie odwzorować benchmark, wystarczy im ekspozycja na największe spółki, takie jak Orlen, PKO BP czy KGHM.
Minister finansów: „Kolejne potwierdzenie”
Decyzję entuzjastycznie skomentował minister finansów Andrzej Domański.
„Kolejne potwierdzenie rosnącej pozycji Polski! S&P DJI właśnie zmienił klasyfikację Polski z rynku rozwijającego się na rynek rozwinięty. Polska to dziś najszybciej rosnąca duża gospodarka UE” – napisał na platformie X.
Minister dodał również, że już za tydzień będzie uczestniczyć w spotkaniu G20 w USA, co ma być kolejnym krokiem w budowaniu międzynarodowej pozycji kraju.
Krok w dobrym kierunku, ale MSCI wciąż kluczowe
To nie pierwszy taki awans Polski. Od 2018 roku jesteśmy już klasyfikowani jako rynek rozwinięty przez FTSE Russell. Eksperci zgodnie jednak podkreślają, że z perspektywy rynkowej najważniejsza jest klasyfikacja MSCI, a tam Polska wciąż pozostaje rynkiem wschodzącym. Decyzja S&P DJI to kolejny, mocny argument w dyskusji o zmianie statusu także u tego największego gracza.
Co dalej?
S&P DJI, który dostarcza m.in. indeks S&P 500 oraz Dow Jones Industrial Average, podjął również decyzję o pozostawieniu Egiptu w kategorii rynków wschodzących. Tymczasem w piątek polski rynek czeka jeszcze jedna ważna decyzja – wieczorem agencja ratingowa Fitch ma opublikować wyniki kolejnego przeglądu wiarygodności kredytowej Polski. W zeszłym roku Fitch jako pierwsza z trzech największych agencji ratingowych zmieniła perspektywę Polski ze stabilnej na negatywną.
O autorze
Dziennikarka ekonomiczna, specjalistka ds. makroekonomii i fintechu Dziennikarka z bogatym doświadczeniem redakcyjnym zdobytym w ogólnopolskich dziennikach opiniotwórczych. Absolwentka wiodącej uczelni ekonomicznej, specjalizująca się w makroekonomii, polityce pieniężnej oraz analizie zachowań konsumenckich. Jej teksty dotyczące wpływu stóp procentowych na rynek hipotek były wielokrotnie cytowane w głównych mediach krajowych, m.in. w największych telewizyjnych stacjach informacyjnych. W swoich publikacjach analizuje modele biznesowe sektora fintech i e-commerce, ze szczególnym uwzględnieniem struktur marżowych. W pracy badawczej i publicystycznej nie ucieka od trudnych tematów społecznych, takich jak nierówności dochodowe i realny wpływ inflacji na domowe budżety.