Jeszcze kilka lat temu nikt nie mówił o Polsce w kontekście dóbr luksusowych. Dziś to właśnie Warszawa, a nie Paryż, Berlin czy Londyn, przyciąga najbogatszych i najbardziej ekskluzywne marki. Skąd ta zmiana? Odpowiedzią jest tempo, w jakim rośnie u nas liczba miliarderów dolarowych.

Ponad 120% wzrostu w pięć lat

Z najnowszego raportu firmy konsultingowej Frank Knight, cytowanego przez szwedzki dziennik „Svenska Dagbladet”, wynika, że w ciągu najbliższych pięciu lat liczba miliarderów dolarowych w Polsce wzrośnie o 123% – z obecnych 13 do 29. To najszybsze tempo w całej Europie. Dla porównania, w Szwecji, która zajmuje drugie miejsce na Starym Kontynencie, przyrost ma wynieść 81%.

Światowym liderem wzrostu liczby miliarderów w tym zestawieniu jest Arabia Saudyjska. Jednak skok, jaki ma nastąpić nad Wisłą, stawia nas tuż za nią i daleko przed resztą europejskich gospodarek.

Luksusowe marki w Warszawie

Szwedzka gazeta zwraca uwagę, że symbolem tego trendu jest otwarty niedawno w Warszawie salon Maybacha. Poza stolicą Polski podobny salon działa od 2022 roku jedynie w Szanghaju – mieście, według magazynu „Forbes”, zamieszkałym przez ponad 90 miliarderów.

To nie jedyny przykład. Rolls-Royce odnotował w Polsce rekordowy rok sprzedaży. Co więcej, w planach jest otwarcie w Warszawie showroomu, w którym klienci będą mogli zamawiać auta marek Rolls-Royce, McLaren i Aston Martin, a przy ich konfiguracji wybierać materiały wykończeniowe z 24-karatowego złota.

Warszawa centrum luksusu dla całego regionu

„Svenska Dagbladet” podkreśla, że Warszawa staje się miejscem ekspansji luksusowych marek na cały region Europy Środkowo-Wschodniej. To nie przypadek. Polska gospodarka, mimo wyzwań, notuje stabilny wzrost, a zagraniczni inwestorzy dostrzegają potencjał. W ankiecie Business Sweden z 2025 roku ponad połowa szwedzkich firm zadeklarowała plany zwiększenia inwestycji w Polsce.

Dziennik przypomina, że w ponad trzy dekady od upadku komunizmu Polska stała się jedną z 20 największych gospodarek świata, z PKB na poziomie 3,5–3,6%. Z prognoz Komisji Europejskiej wynika, że w Europie tylko Malta ma rozwijać się szybciej. Do pozytywnych wskaźników zalicza się również utrzymujące się niskie bezrobocie oraz znaczny wzrost konsumpcji gospodarstw domowych.

A jak wypadamy w szerszym rankingu? Jest niuans

Choć wzrost zamożności najbogatszych jest imponujący, to spojrzenie na całościowy obraz gospodarki przynosi nieco inne wnioski. W maju Warsaw Enterprise Institute przedstawił V edycję Wskaźnika Bogactwa Narodów – indeksu opracowanego przez ekonomistę Karola Zdybla, który obok PKB bada również jakość wydatków publicznych. Klasyfikacja obejmuje kraje Unii Europejskiej i OECD.

W tegorocznym zestawieniu 38 państw najwyższe miejsca przypadły Irlandii, Szwajcarii i Norwegii (która po raz kolejny wyprzedziła Stany Zjednoczone). Polska uplasowała się na 27. pozycji, utrzymując lokatę z ubiegłego roku. Jednak liczba przyznanych punktów spadła – z 68,6 w 2024 roku do 66,2 w 2025 roku.

Raport podkreśla, że o ile globalny skok ekonomiczny Polski zasługuje na uznanie, o tyle stale obniżająca się efektywność wydatków publicznych budzi coraz większy niepokój.