Polska i Włochy na czele buntu w UE. Chcą spowolnienia systemu handlu CO2
Pixabay.com / LVER
Polska i Włochy przewodzą dziesięciu państwom Unii Europejskiej, które domagają się „sprawiedliwej reformy” systemu handlu emisjami (EU ETS). W liście skierowanym do Komisji Europejskiej, do którego dotarł dziennik „Parkiet”, sygnatariusze apelują o złagodzenie tempa redukcji uprawnień do emisji CO2. To bezpośrednia odpowiedź na wcześniejsze pismo siedmiu krajów, które sprzeciwiały się osłabianiu obecnych regulacji. Decyzja zapada w newralgicznym momencie – KE ma opublikować swoją propozycję rewizji ETS już w najbliższy piątek, 17 lipca.
Dlaczego przemysł potrzebuje wolniejszej redukcji?
Państwa sygnatariusze uznają, że EU ETS skutecznie przyczynił się do redukcji emisji przez ostatnie 20 lat, ale teraz wymaga dostosowania do nowych priorytetów. W liście podkreślono, że system musi wspierać konkurencyjność, bezpieczeństwo energetyczne i utrzymanie silnej bazy produkcyjnej w Europie. Obecne tempo redukcji uprawnień – zdaniem sygnatariuszy – doprowadzi do tego, że przemysł osiągnie emisję bliską zeru już około 2039 roku. Problem w tym, że wysokie ceny CO2 mogą wyprzeć produkcję z Europy, zamiast ją transformować.
„Konieczne jest zatem rozszerzenie limitu uprawnień ETS bliżej roku 2050. Ta korekta powinna zostać wprowadzona jak najszybciej, ponieważ nasze sektory przemysłu znajdują się pod silną presją, mierząc się z natychmiastowymi i nieodwracalnymi kosztami” – czytamy w liście.
Wiceszef MKiŚ: redukcja musi zwolnić do 2%
Wiceminister klimatu i środowiska Krzysztof Bolesta przekazał PAP Biznes, że Polska chce spowolnienia tempa redukcji całej puli uprawnień ETS z obecnych 4,4% do nieco ponad 2% rocznie. W jego ocenie pozwoliłoby to wyczerpać uprawnienia około 2050 roku, a nie przed 2040. Jak wyjaśnił, taki krok dałby polskiemu przemysłowi więcej czasu na dostosowanie się i inwestycje. „Jeśli tempo 'kurczenia się’ ETS będzie wolniejsze niż redukcje w Polsce, to nasz przemysł będzie mógł złapać głębszy oddech” – powiedział.
Ostre żądania ws. darmowych uprawnień i mechanizmu CBAM
Wysoką stawką w negocjacjach są darmowe uprawnienia do emisji dla przemysłu. Dziesięć państw wzywa do pilnej zmiany metodologii benchmarków, które określają ich pulę. Postulują one lepsze odzwierciedlenie realiów technologicznych i przemysłowych. Co kluczowe, domagają się wstrzymania wycofywania darmowych uprawnień w sektorach objętych mechanizmem CBAM, dopóki to nowe narzędzie nie udowodni swojej skuteczności.
„Bezpłatny przydział nie jest nagrodą, lecz koniecznością zapewniającą ochronę przed ucieczką emisji” – podkreślono w liście. Wiceminister Bolesta dodał, że Polska wywalczyła już na KE obietnicę szybkiej rewizji benchmarków, która ma zostać ogłoszona 17 lipca wraz z główną reformą. Co ważne, jej działanie ma mieć efekt retroaktywny – sektory dostaną więcej pozwoleń wstecznie za 2026 rok.
ETS2 pod ostrzałem – „podatek od ogrzewania” do przeglądu
List dotyczy również planowanego na 2028 rok systemu ETS2 dla transportu i budynków, nazywanego potocznie „podatkiem od ogrzewania”. Sygnatariusze wskazują, że jest to instrument szczególnie wrażliwy społecznie, uderzający przede wszystkim w najbardziej narażone gospodarstwa domowe. „Obywatele europejscy nie powinni być narażeni na nowe podatki klimatyczne w obecnej sytuacji gospodarczej i geopolitycznej” – argumentują. Dlatego domagają się gruntownego przeglądu ETS2 i jego bezpośredniego uwzględnienia w rewizji.
„Dla nas idealnie, żeby nie było ETS2, ale jak już jest, to żeby był dobrowolny” – powiedział Krzysztof Bolesta. Dodał, że jest co najmniej kilka państw, które podzielają to stanowisko i opowiadają się za odłożeniem systemu w czasie lub właśnie dobrowolnością.
Dalszy plan: koalicja i weto w Radzie UE
Polska koordynuje już grupę kilkunastu państw tzw. like-minded, która zbiera się regularnie. Jeszcze przed 17 lipca zaprezentowany zostanie kolejny list dużej grupy państw nawołujący do pragmatycznej rewizji ETS. Kolejne spotkanie zaplanowano 23 lipca w Dublinie, podczas nieformalnej Rady UE ds. środowiska, już po publikacji propozycji KE.
Wiceszef MKiŚ zaznaczył, że obecność dużych krajów, takich jak Polska i Włochy, zwiększa szanse na zbudowanie mniejszości blokującej w Radzie UE. Jeśli postulaty grupy nie znajdą odzwierciedlenia w propozycji KE, możliwe jest weto. „Propozycja KE będzie wymagała od nas sporego wysiłku, który będzie też obejmował budowanie wszelakich koalicji” – podsumował Bolesta.
O autorze
Analityk rynku, ekspert ds. logistyki i technologii Dziennikarz i analityk specjalizujący się w punktach styku nowoczesnych technologii z gospodarką. Doświadczenie zdobywał m.in. w redakcjach mediów ekonomicznych, gdzie zajmował się obszarem innowacji. Jako współzałożyciel agencji komunikacyjnej oraz były właściciel firmy transportowej, posiada praktyczną wiedzę o kosztach operacyjnych i wyzwaniach współczesnej logistyki. W swoich publikacjach analizuje oficjalne dane makroekonomiczne i raporty branżowe, przybliżając czytelnikom wpływ międzynarodowych regulacji oraz zmian klimatycznych na biznes. Koncentruje się na sektorach e-commerce, energetyki oraz transportu, pomagając przedsiębiorcom zrozumieć, jak nowe technologie i przepisy zmieniają reguły gry na rynku.