Polska wnosi o karę miliarda złotych dla Mety. Chodzi o oszukańcze reklamy
Pixabay.com / geralt
Polski rząd postawił sprawę jasno – platformy cyfrowe muszą ponosić pełną odpowiedzialność za to, co pojawia się na ich serwisach. Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski wysłał do Komisji Europejskiej formalny wniosek o ukaranie Meta Platforms kwotą 250 mln euro, czyli równowartością około 1 miliarda złotych. Powód? Według resortu koncern notorycznie nie radzi sobie z usuwaniem fałszywych reklam i oszukańczych treści skierowanych do polskich użytkowników.
Test CERT Polska: 86,8 proc. zgłoszonych reklam to „nic nie zrobiono”
Gawkowski opublikował na platformie X pierwsze strony wniosku datowanego na 26 sierpnia. Dokument podkreśla, że problem został szczegółowo udokumentowany, a kluczowym dowodem jest test przeprowadzony przez CERT Polska, działający w strukturach NASK. Eksperci zgłosili Meta 122 reklamy, które jednoznacznie zakwalifikowali jako oszustwa. Wynik? W 106 przypadkach (86,8 proc.) platforma zakończyła sprawę decyzją o nieusunięciu reklamy. Zaledwie 10 reklam usunięto, a w 6 przypadkach nie udzielono żadnej odpowiedzi.
„Skala tego zjawiska wskazuje, że mamy do czynienia z istotnym problemem dotyczącym funkcjonowania mechanizmów reklamowych jednej z największych platform internetowych działających na jednolitym rynku europejskim” – czytamy w piśmie do wiceprzewodniczącej wykonawczej KE Henny Virkkunen.
Minister dodał, że bezczynność i nieskuteczność w zwalczaniu szkodliwych dla Polaków reklam i oszukańczych treści „nie będzie tolerowana”. W czwartkowym wpisie na X wezwał też Metę do natychmiastowego wprowadzenia skutecznych narzędzi eliminujących scam, fałszywe reklamy i promowanie nielegalnych aplikacji. „Ten dziki zachód na platformie musi się skończyć” – napisał.
Meta odpowiada: „Nie chcemy oszustw”
Koncern nie pozostawił sprawy bez komentarza. W przesłanej do Business Insider Polska odpowiedzi Meta zapewnia, że traktuje problem oszukańczych reklam priorytetowo. „Nie chcemy oszustw na naszych platformach – szkodzą osobom i firmom, które nam ufają” – brzmi fragment oświadczenia. Firma podkreśla, że w zeszłym roku usunęła na całym świecie ponad 159 milionów oszukańczych reklam, z czego 92 proc. jeszcze przed zgłoszeniem przez użytkowników.
W odpowiedzi na list Gawkowskiego Meta zaproponowała spotkanie z wicepremierem i jego zespołem, by omówić działania firmy i określić obszary dalszej współpracy. Koncern zaznaczył, że nie ma jednego rozwiązania pozwalającego całkowicie wyeliminować oszukańcze reklamy. Dlatego stosuje kilka równoległych metod: sprawdza reklamy przed publikacją, usuwa nieodpowiednie treści, weryfikuje reklamodawców, blokuje sieci oszustów oraz współpracuje z instytucjami publicznymi.
Dane Mety: 137 tys. reklam z Polski usuniętych
Meta przekazała konkretne liczby dotyczące Polski. Między lipcem 2025 r. a czerwcem 2026 r. usunięto około 137 tys. reklam pochodzących z Polski za naruszenie przepisów o oszustwach i wyłudzeniach. Ponad 88 proc. z nich usunięto, zanim użytkownicy zdążyli je zgłosić. W tym samym okresie na Facebooku, Instagramie i Threads usunięto około 380 tys. treści z Polski łamiących zasady dotyczące oszustw – ponad 93 proc. zostało usuniętych przed zgłoszeniem.
Firma zadeklarowała też dalsze rozszerzanie weryfikacji reklamodawców. Celem jest, aby do końca 2026 r. zweryfikowani reklamodawcy odpowiadali za 90 proc. globalnych przychodów Mety z reklam, wobec obecnych 70 proc. Weryfikacja jest rozszerzana m.in. na reklamodawców i kategorie szczególnie narażone na oszustwa, takie jak inwestycje finansowe.
Konflikt z Rafałem Brzoską i tło prawne
Spór o fałszywe reklamy nabrał rozgłosu po publicznych zarzutach prezesa InPostu Rafała Brzoski, którego wizerunek był masowo wykorzystywany w reklamach inwestycyjnych na Facebooku. Przedsiębiorca wielokrotnie wskazywał, że działania platformy są niewystarczające, a proces usuwania treści zbyt wolny. Gawkowski w ubiegłym tygodniu wysłał do Mety list domagający się szczegółowych danych o oszukańczych reklamach, a po otrzymaniu odpowiedzi – którą uznał za niesatysfakcjonującą – skierował sprawę do KE.
W tle jest Akt o usługach cyfrowych (DSA), który od 17 lutego 2024 r. nakłada na platformy odpowiedzialność za treści użytkowników. Polskie Ministerstwo Cyfryzacji pracuje jednocześnie nad nowelizacją ustawy, która umożliwi szybkie wydawanie nakazów blokowania nielegalnych treści w internecie.
Wniosek w rękach KE
Formalny wniosek o karę trafił już do Komisji Europejskiej. Gawkowski oczekuje, że KE szybko przeprowadzi postępowanie i nałoży sankcję. „Dowodów jest aż nadto” – napisał minister. Decyzja należy teraz do Brukseli.
O autorze
Analityk rynku, ekspert ds. logistyki i technologii Dziennikarz i analityk specjalizujący się w punktach styku nowoczesnych technologii z gospodarką. Doświadczenie zdobywał m.in. w redakcjach mediów ekonomicznych, gdzie zajmował się obszarem innowacji. Jako współzałożyciel agencji komunikacyjnej oraz były właściciel firmy transportowej, posiada praktyczną wiedzę o kosztach operacyjnych i wyzwaniach współczesnej logistyki. W swoich publikacjach analizuje oficjalne dane makroekonomiczne i raporty branżowe, przybliżając czytelnikom wpływ międzynarodowych regulacji oraz zmian klimatycznych na biznes. Koncentruje się na sektorach e-commerce, energetyki oraz transportu, pomagając przedsiębiorcom zrozumieć, jak nowe technologie i przepisy zmieniają reguły gry na rynku.