Czy polska gospodarka zaczyna tracić impet? Wstępne dane za luty 2026 pokazują, że saldo rachunku bieżącego było ujemne i wyniosło aż 1,2 mld dolarów. To najgorszy wynik dla miesiąca lutego od 2022 roku!

Dla porównania, w lutym 2025 roku mieliśmy nadwyżkę na poziomie 256 mln dolarów. Co się zmieniło? Kluczem jest handel zagraniczny.

Eksport vs. Import: wyścig, który przegrywamy

W lutym wartość eksportu towarów wzrosła o 2,9% rok do roku, osiągając 121,3 mld zł. To dobra wiadomość. Zła jest taka, że import rósł jeszcze szybciej – aż o 4,3% – i sięgnął 125,7 mld zł. To właśnie ta różnica w tempie napędza deficyt.

„Największy wpływ na wzrost eksportu miały towary zaopatrzeniowe. Duże wzrosty sprzedaży zagranicznej odnotowano przede wszystkim w przypadku surowego srebra, miedzi rafinowanej oraz produktów immunologicznych” – opisuje NBP.

Eksportowałismy też więcej odzieży i dóbr inwestycyjnych, głównie komputerów. Gdzie są słabe punkty? Meble, samochody dostawcze i ciągniki drogowe odnotowały największe spadki sprzedaży za granicę.

A co kupowaliśmy? Tutaj królują dobra inwestycyjne (komputery) i środki transportu, głównie samochody osobowe. Większy import aut był związany z dalszym wzrostem dostaw z Chin. Spadki? Dotknęły one części motoryzacyjne.

Trzy filary, które łagodzą cios

Deficyt w handlu towarami mógłby być jeszcze większy, gdyby nie trzy pozytywne czynniki.

Po pierwsze, usługi. Przychody z ich eksportu wzrosły o 4,2% do 37,2 mld zł. Import usług rósł szybciej (o 6,6%), ale saldo i tak jest mocno dodatnie i wyniosło w lutym 3,6 mld dolarów.

Po drugie, aktywa rezerwowe. Wzrosły one o imponujące 22,7 mld zł (+6,6 mld dol.), co – według analityków – należy przypisać zwiększaniu zasobów złota w skarbcu NBP i wzrostom jego cen.

Po trzecie, inwestycje bezpośrednie. Wyniosły one w lutym 17,2 mld zł i były o 12,2 mld zł wyższe niż rok temu. To solidny zastrzyk kapitału.

Handel zagraniczny: światełka w tunelu

Patrząc na pierwsze dwa miesiące roku razem, obraz jest nieco bardziej zrównoważony. Obroty handlowe były niemal równe: eksport 248,1 mld zł, import 248,4 mld zł. Ujemne saldo wyniosło zaledwie 0,4 mld zł.

Co ciekawe, wynik zależy od waluty, w której mierzymy. W złotych odnotowaliśmy spadki eksportu i importu. Ale licząc w dolarach, eksport wzrósł o 11,2%, a import o 10,2%. To pokazuje siłę polskiego eksportu na arenie międzynarodowej.

Gdzie mamy nadwyżki, a gdzie gigantyczne dziury?

Polska gospodarka ma swoje mocne strony w handlu z kluczowymi partnerami. Największą nadwyżkę notujemy z Niemcami (4,9 mld dol.), potem z Wielką Brytanią (2,6 mld dol.), Czechami (2,2 mld dol.), Francją (2,1 mld dol.) i Ukrainą (1,8 mld dol.).

I tu ciekawostka: eksport na Ukrainę rósł najszybciej ze wszystkich – aż o 19,2% w pierwszych dwóch miesiącach roku!

Niestety, są też czarne dziury. Największy deficyt mamy z Chinami i wynosi on kolosalne 10,2 mld dolarów. Import z Państwa Środka rósł o 12,9%, a nasz eksport tam, choć dynamiczny (+20,8%), wciąż jest wart ułamek importu. Drugi co do wielkości minus to Stany Zjednoczone (2,1 mld dol.), gdzie eksport spada, a import gazu gwałtownie rośnie.

Podsumowując, luty przyniósł niepokojący sygnał w bilansie płatniczym, napędzany przez szybszy wzrost importu towarów. Jednak silne strony polskiej gospodarki – eksport usług, napływ inwestycji i rezerwy – skutecznie łagodzą ten cios. Kluczowe będzie, jak na te wskaźniki wpłynie obecna sytuacja geopolityczna i związane z nią wyższe koszty importu surowców.