Polski przemysł hamuje – PMI spada mocniej niż oczekiwano
Pixabay.com / derneuemann
Sierpniowe dane PMI dla Polski przyniosły negatywną niespodziankę. Wskaźnik obrazujący koniunkturę w przemyśle spadł do 48,3 pkt wobec 49,0 pkt w lipcu – podał S&P Global. Oznacza to przyspieszenie tempa pogarszania się warunków w sektorze i to w sytuacji, gdy ekonomiści spodziewali się odbicia do 49,6 pkt.
16. miesiąc spadków z rzędu
Wskaźnik PMI (Purchasing Managers’ Index) pozostaje poniżej neutralnego progu 50 pkt już 16. miesiąc z rzędu. Każdy odczyt poniżej tej granicy oznacza spadek aktywności w porównaniu z poprzednim miesiącem. Sierpień przyniósł wyraźniejsze osłabienie niż lipiec, głównie za sprawą szybszego spadku nowych zamówień, niższej produkcji i ponownej redukcji zatrudnienia.
Indeks PMI to złożony wskaźnik, kalkulowany na podstawie pięciu subindeksów: nowych zamówień, produkcji, zatrudnienia, czasu dostaw i zapasów pozycji zakupionych. Waha się od 0 do 100, przy czym odczyt powyżej 50 wskazuje na ogólny wzrost, a poniżej 50 na ogólny spadek w porównaniu z poprzednim miesiącem. W sierpniu spadek wyniósł 0,7 pkt w stosunku do lipca.
Nowe zamówienia zmniejszały się już 17. miesiąc z rzędu, a tempo ich spadku przyspieszyło. Eksperci S&P Global wskazują na słabszy popyt w kluczowych gałęziach, takich jak budownictwo, oraz na rosnącą konkurencję ze strony importu z Chin. Zamówienia eksportowe spadały dziewiąty miesiąc z rzędu, choć tym razem skala była niewielka. Produkcja obniżyła się 14. raz w ciągu ostatnich 16 miesięcy, a zaległości produkcyjne malały, podczas gdy magazyny wypełniały się wyrobami gotowymi. Zatrudnienie spadało, choć tempo redukcji miejsc pracy w sierpniu było słabsze niż w pierwszej połowie 2026 roku.
Największe opóźnienia dostaw od lat
Szczególnie niepokojąco wygląda sytuacja w łańcuchach dostaw. Średni czas realizacji zamówień wydłużył się w sierpniu najbardziej od ponad czterech lat. Stało się tak mimo że firmy nadal ograniczały aktywność zakupową. Problemy te, w połączeniu z niedoborami surowców, przełożyły się na wzrost kosztów produkcji.
Po tym, jak w lipcu pojawiły się oznaki łagodzenia presji w łańcuchach dostaw, w najnowszym badaniu presja ta nasiliła się, a średnie terminy realizacji dostaw wydłużyły się w największym stopniu od ponad czterech lat – komentuje Trevor Balchin, dyrektor ekonomiczny w S&P Global.
Koszty produkcji wzrosły pierwszy raz od czterech miesięcy, a skala podwyżek przewyższyła długoterminową średnią. Jednocześnie firmy starały się chronić sprzedaż. – Widoczna była presja na marże – ceny wyrobów gotowych rosły w wolniejszym tempie, gdyż firmy starały się wspierać sprzedaż pomimo rosnących kosztów – wyjaśnia Balchin.
S&P Global zauważa, że inflacja kosztów produkcji wzrosła w sierpniu po raz pierwszy od czterech miesięcy i znalazła się powyżej średniej długoterminowej. Wzrost kosztów wynikał częściowo z zakłóceń w łańcuchach dostaw i niedoborów surowców, pomimo dalszego spadku aktywności zakupowej.
Jedyny promyk nadziei
Pomimo dominującej w danych negatywnej tendencji, w najnowszym badaniu pojawił się jeden pozytywny sygnał. Prognozy produkcji na najbliższe 12 miesięcy uległy dalszej poprawie, kontynuując wzrost zapoczątkowany w poprzednich dwóch miesiącach. Eksperci S&P Global studzą jednak optymizm – oczekiwania pozostają słabe w porównaniu z długookresowym trendem.
Sierpniowy odczyt potwierdza, że polski przemysł wciąż zmaga się z przeciwnościami: słabnącym popytem krajowym i zagranicznym, narastającymi problemami logistycznymi oraz rosnącą presją kosztową, która ściska marże producentów. Poprawa nastrojów na horyzoncie 12 miesięcy daje pewną nadzieję, jednak na razie dane z przemysłu wskazują, że okres spowolnienia jeszcze się nie zakończył.
O autorze
Ekspert ds. finansów, ubezpieczeń i planowania sukcesyjnego Specjalista w obszarze finansów i ubezpieczeń, który z sukcesem łączy wieloletnie doświadczenie menedżerskie z działalnością edukacyjną. Przez lata kierował regionalnym oddziałem międzynarodowego towarzystwa ubezpieczeniowego, rozwijając rynek nowoczesnych ubezpieczeń na życie. Jako trener i doradca współpracujący z wiodącymi przedstawicielami branży ubezpieczeniowej, wspierał firmy rodzinne w procesach sukcesji, wskazując na praktyczne wykorzystanie instrumentów finansowych. Były wykładowca studiów podyplomowych. W swojej pracy redakcyjnej skupia się na styku ubezpieczeń, prawa spadkowego i podatkowego, oferując czytelnikom rzetelną wiedzę opartą na realiach rynkowych.