Polskie kopalnie straciły 11,6 mld zł. Eksperci: koniec wydobycia nawet w 2035 roku
Pixabay.com / 11703009
Cztery państwowe spółki węglowe – Polska Grupa Górnicza, JSW, Bogdanka i Południowy Koncern Węglowy – zanotowały w ubiegłym roku łączną stratę netto w wysokości 11,6 mld zł. To efekt przede wszystkim niskich cen węgla i rosnących kosztów produkcji. Najgłębszy deficyt wykazała JSW (6,2 mld zł na minusie), PGG straciła 4,4 mld zł, PKW 800 mln zł, a Bogdanka 160 mln zł.
Wzrost płac mimo fatalnych wyników
Mimo olbrzymich strat w dwóch spółkach przeciętne wynagrodzenia wzrosły. W PGG podwyżka wyniosła średnio 4,9% (do 14,6 tys. zł brutto), a w PKW 4% (do 13,4 tys. zł). Co ciekawe, choć zatrudnienie w obu firmach spadło (w PGG o 1,8 tys. osób, w PKW o 163 osoby), fundusz płac pozostał na niemal niezmienionym poziomie. W JSW i Bogdance średnie pensje nieco obniżono – odpowiednio o 1,3% i 2,2%.
Nie inaczej jest z kosztami zarządów. W PKW, mimo redukcji liczby członków zarządu z trzech do dwóch (średniorocznie 2,25 etatu), przeciętne wynagrodzenie członka zarządu wzrosło aż o 23,8% – do 116 tys. zł miesięcznie w kosztach pracodawcy. W PGG skład zarządu powiększył się z 3,8 do 5 osób, ale średnia płaca w zarządzie spadła o 24%, co utrzymało łączne wydatki na niezmienionym poziomie.
Przepaść w wydajności
Porównanie wydobycia na jednego zatrudnionego uwidacznia ogromne różnice. Najlepiej wypada Bogdanka z wynikiem 1900 ton na pracownika. PKW osiąga 837 ton, PGG zaledwie 601 ton, a JSW – 414 ton (choć trzeba dodać, że JSW produkuje głównie droższy węgiel koksowy oraz koks). Dla porównania: w nowoczesnych kopalniach głębinowych w USA i Australii wydobycie sięga 10–20 tys. ton na pracownika rocznie, a w odkrywkowych amerykańskich kopalniach, jak North Antelope Rochelle, przekracza nawet 50 tys. ton.
Nakłady inwestycyjne w PKW nie tylko nie spadły, ale wzrosły rok do roku aż o 43% do 1,1 mld zł. Spółka tłumaczy to koniecznością inwestycji odtworzeniowych. Co więcej, po zsumowaniu wszystkich danin państwowych (CIT, PIT, ZUS, dywidenda) oraz dotacji, grupa PKW wykazała ujemny wkład do budżetu – wpłaty były o 89 mln zł niższe od otrzymanych dotacji. W przypadku PGG państwo było jeszcze „na plusie” 2,4 mld zł.
Kiedy upadną ostatnie kopalnie?
Oficjalny harmonogram likwidacji górnictwa, zapisany w Umowie Społecznej z 2021 r., zakłada zakończenie wydobycia do 2049 roku. Coraz więcej analiz wskazuje jednak, że wiele zakładów może zostać zamkniętych znacznie wcześniej z powodów ekonomicznych. Zgodnie z prognozami zawartymi w Krajowym Planie na rzecz Energii i Klimatu (KPEiK), już w 2030 r. elektrownie spalą tylko 16–17 mln ton węgla, a całkowite zużycie węgla energetycznego wyniesie 25 mln ton. W 2035 r. zużycie spadnie do 8 mln ton, a w 2040 r. – do 3 mln ton. To zaledwie 26% obecnego wydobycia samej Bogdanki.
Cały sektor pod kreską
Dane zebrane przez Fundację Instrat w „Bazie danych o kopalniach w Polsce” pokazują, że cały krajowy sektor węgla kamiennego zamknął 2025 rok stratą netto w wysokości 8,065 mld zł. Zysk odnotowały tylko dwa podmioty: Lubelski Węgiel Bogdanka oraz Polska Grupa Górnicza Południe – nowa spółka wydzielona z PGG. Dwaj najwięksi gracze – JSW (strata 3,9 mld zł) i PGG (2 mld zł) – nadal generują ogromne straty. PGG otwarcie przyznaje, że bez dotacji państwowych straciłaby płynność finansową.
Wydobycie węgla w Polsce się już nie opłaca – musimy spojrzeć prawdzie w oczy – rynek zweryfikował przyszłość górnictwa. Za kilka lat nasze zapotrzebowanie na węgiel obsłużą 2-3 kopalnie. Ktokolwiek twierdzi inaczej, nie zaglądał w dane – mówi Michał Hetmański, prezes Fundacji Instrat.
Krajowe wydobycie w 2025 r. wyniosło 42,8 mln ton, czyli o 2,7% mniej niż rok wcześniej. Zatrudnienie w górnictwie spadło o 3,6%, głównie za sprawą odejść emerytalnych. Sektor odnotował też spadek emisji metanu o 21%.
W styczniu 2026 r. Czechy zamknęły swoją ostatnią czynną kopalnię węgla kamiennego, czyniąc Polskę jedynym państwem Unii Europejskiej nadal eksploatującym to złoże. Jeśli obecne trendy się utrzymają, już około 2030–2035 roku czynnych kopalń może pozostać zaledwie kilka.
O autorze
Ekspert ds. finansów, ubezpieczeń i planowania sukcesyjnego Specjalista w obszarze finansów i ubezpieczeń, który z sukcesem łączy wieloletnie doświadczenie menedżerskie z działalnością edukacyjną. Przez lata kierował regionalnym oddziałem międzynarodowego towarzystwa ubezpieczeniowego, rozwijając rynek nowoczesnych ubezpieczeń na życie. Jako trener i doradca współpracujący z wiodącymi przedstawicielami branży ubezpieczeniowej, wspierał firmy rodzinne w procesach sukcesji, wskazując na praktyczne wykorzystanie instrumentów finansowych. Były wykładowca studiów podyplomowych. W swojej pracy redakcyjnej skupia się na styku ubezpieczeń, prawa spadkowego i podatkowego, oferując czytelnikom rzetelną wiedzę opartą na realiach rynkowych.