Nowe dane GUS: pensje w dół, ale wciąż w górę rok do roku

Główny Urząd Statystyczny w poniedziałek rano opublikował najnowsze dane o wynagrodzeniach w firmach. Przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw wyniosło w sierpniu 9259,54 zł. To o 2,6 proc. mniej niż w lipcu, gdy średnia wynosiła 9509 zł. Miesięczne spadki między lipcem a sierpniem zdarzają się co roku, ale tym razem ich skala była niemal największa od kilkunastu lat.

W ujęciu rocznym płace nadal rosną: dynamika wyniosła 5,6 proc., a przeciętna pensja jest wyższa o około 490 zł niż przed rokiem. To wynik wyraźnie poniżej konsensusu, który zakładał 6,6 proc. W lipcu wzrost sięgał 6,8 proc., a rok wcześniej 7,1 proc. Dla analityków to spore zaskoczenie – żaden z prawie 20 ankietowanych zespołów makro nie przewidział tak niskiego odczytu. Ekonomiści spodziewali się wyższego wyniku, wskazując na sygnały odbudowującego się popytu na pracę.

To drugi najsłabszy wynik od marca 2021 r.; ostatnio jeszcze wolniej płace rosły w kwietniu 2026 r., gdy dynamika wyniosła 5,4 proc. Statystycy GUS tłumaczą miesięczny spadek mniejszą skalą dodatkowych wypłat – chodzi m.in. o premie kwartalne, roczne i uznaniowe, nagrody jubileuszowe oraz odprawy emerytalne.

Sektor przedsiębiorstw to firmy zatrudniające co najmniej dziesięć osób, a więc około 40 proc. wszystkich pracujących w polskiej gospodarce. Dane dotyczą pracowników na etatach, a średnia obejmuje wszystkie branże, cały kraj i wszystkie stanowiska. W praktyce przekłada się to na duże różnice: w sektorze informacja i komunikacja średnie pensje są około dwukrotnie wyższe niż np. w HoReCa, a w firmach zatrudniających co najmniej 1000 osób przeciętne wynagrodzenie jest o ponad jedną trzecią wyższe niż w podmiotach z 10–49 pracownikami.

Lipcowy skok był jednorazowy?

Lipcowe przyspieszenie płac do 6,8 proc. było najwyższym odczytem w tym roku. Sierpniowe dane sugerują, że w dużej mierze chodziło o jednorazowy efekt wypłat premii, prawdopodobnie m.in. w górnictwie i energetyce. Po tym epizodzie dynamika wróciła do przedziału notowanego od kwietnia do czerwca, gdy wahała się między 5,4 a 5,9 proc. rok do roku.

Realne pensje wciąż na plusie

Dla konsumentów kluczowe jest porównanie płac z inflacją. W sierpniu wskaźnik CPI przyspieszył do 3,4 proc. rok do roku, głównie przez drożejącą ropę naftową i paliwa. Po uwzględnieniu tej korekty realny wzrost wynagrodzeń wyniósł około 2,1 proc. rok do roku.

To 37. miesiąc z rzędu z dodatnią realną dynamiką płac. Z drugiej strony, jak zauważają komentatorzy, to jednocześnie – na równi z kwietniem – najniższy wynik od trzech lat. Dla porównania, rekordowo wysoka realna dynamika w marcu 2024 r. sięgnęła około 10 proc., najwięcej od ćwierćwiecza. Z punktu widzenia Rady Polityki Pieniężnej to dobra wiadomość. „Presja płacowa pozostaje ograniczona, a głównym czynnikiem ryzyka dla inflacji jest zewnętrzny szok energetyczny” – komentują analitycy ING Banku Śląskiego.

Zatrudnienie znów w dół

Najnowsze dane pokazują też, że przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw ponownie spadło. W sierpniu wyniosło 6 367,8 tys., czyli o 0,8 proc. mniej niż rok wcześniej. To zgodne z prognozami. Ubyło około 51 tys. etatów w porównaniu z ubiegłym rokiem, około 33 tys. od początku roku i około 11 tys. w samym sierpniu.

Spadek zatrudnienia w firmach trwa już ponad trzy lata. Zmiany demograficzne sprawiają, że ten trend bywa opisywany jako nowa rynkowa norma. Analitycy jako możliwe przyczyny wskazują też odchodzenie od etatów na rzecz bardziej elastycznych form pracy oraz postępującą automatyzację i robotyzację powtarzalnych procesów.

Część danych z rynku pracy wygląda jednak nieco inaczej. Według Grant Thornton w sierpniu na 50 największych polskich portalach pracy opublikowano 257 tys. nowych ogłoszeń – o 10,1 tys. więcej niż rok wcześniej. To trzeci kolejny miesiąc dodatniej dynamiki.

„Sierpień potwierdził stopniową poprawę na rynku rekrutacyjnym. Co ważne, wzrost objął wszystkie badane miasta i grupy zawodowe. Nadal jednak warto zachować ostrożność. Kluczowym sprawdzianem trwałości odbicia będą wyniki z pierwszych miesięcy jesieni” – mówi Magdalena Marcinowska, partner w Grant Thornton.