Czy polskie gry podbijają serca azjatyckich graczy? Wszystko na to wskazuje, bo właśnie nadeszły kolejne, bardzo konkretne dowody finansowe. Dwa warszawskie studia – SimFabric S.A. i VRFabric S.A. – poinformowały o nowych, lukratywnych zamówieniach od swojego tajemniczego partnera wydawniczego. I to nie byle jakich!

Nowe miliony na kontach

Sprawa jest gorąca, bo komunikaty opublikowano dosłownie kilka dni temu. SimFabric S.A. poinformował 30 marca, że otrzymał zamówienie na 50 000 kodów cyfrowych do swoich gier za 250 000 USD (około 1 mln zł).

Ale to nie wszystko! VRFabric S.A. zrobił dokładnie to samo 2 kwietnia. Ich zamówienie też wynosi 50 000 sztuk za identyczną kwotę 250 000 USD. Obie transakcje zostaną zaksięgowane jeszcze w pierwszym kwartale 2026 roku i, jak podkreślają zarządy, będą miały znaczący wpływ na wyniki finansowe spółek.

Zarząd Emitenta zdecydował o publikacji powyższej informacji z uwagi na fakt, iż może mieć ona istotny wpływ na kształtowanie się sytuacji finansowej i majątkowej Emitenta – czytamy w oficjalnych raportach.

Azja kocha polskie produkcje

O co w tym wszystkim chodzi? To efekt długoterminowych umów wydawniczych, które studia mają z partnerem. Umowy są zawarte na czas nieokreślony i zakładają regularne kwartalne zamówienia na kody do gier.

Teren działania? Cała Azja, a w szczególności takie rynki jak: Chiny, Hongkong, Japonia, Korea Południowa, Singapur, Indonesia i Tajwan. SimFabric dystrybuuje tam swoje gry na komputery PC oraz konsole (Nintendo Switch, PS4/PS5, Xbox), a VRFabric – specjalizuje się w grach na gogle wirtualnej rzeczywistości.

Imponujące liczby od początku współpracy

Tu robi się naprawdę ciekawie. Bo te pojedyncze zamówienia to tylko wierzchołek góry lodowej. Spójrzmy na całościowe podsumowanie:

  • SimFabric S.A.: Do tej pory zrealizował jedenaście zamówień na łącznie 600 000 sztuk gier. Łączna wartość? Aż 3 000 000 USD (około 12 mln zł).
  • VRFabric S.A.: Na swoim koncie ma dziesięć zamówień na 600 450 sztuk. Łączna wartość wynosi 3 504 500 USD (około 14 mln zł).

To są już naprawdę poważne, wielomilionowe kontrakty, które systematycznie zasilają budżety polskich developerów.

Tajemniczy partner i poufność

Jest jeden haczyk, o którym musimy wspomnieć. Wszystkie szczegóły umów są objęte ścisłym zapisem o poufności. Zarządy spółek jasno stwierdzają, że „wszystkie pozostałe ustalenia dotyczące Umowy nie mogą zostać ujawnione bez zgody Wydawcy”.

Dlatego nie poznamy nazwy partnera, dokładnych tytułów gier objętych zamówieniami ani szczegółów podziału zysków. Wiadomo tylko, że współpraca się rozwija i przynosi wymierne korzyści.

Co to oznacza dla spółek?

Dla inwestorów śledzących parkiet.com to jasny sygnał. Zarządy obu spółek podkreślają, że publikują te informacje, ponieważ mogą one mieć istotny wpływ na ich sytuację finansową i wycenę instrumentów finansowych.

Stabilny, przewidywalny strumień przychodów z dużego i trudnego rynku azjatyckiego to marzenie niejednego studia. A tutaj mamy do czynienia z rzeczywistością, która trwa od kilku lat i wciąż generuje nowe zlecenia.

Polski gaming idzie w świat, a Azja odpowiada entuzjastycznie – i to portfelem. Kolejne kwartały pokażą, czy ten imponujący trend się utrzyma.