Ponad 18 tys. bankructw w 9 miesięcy. Nadzór nad planami spłat ma przejść w ręce wierzycieli
Pixabay.com / Tumisu
Polskie sądy w trzecim kwartale 2026 r. ogłosiły upadłość konsumencką wobec 6115 osób, czyli o 10 proc. więcej niż rok wcześniej. To drugi z rzędu kwartał z wynikiem powyżej 6 tys. ogłoszeń. Z danych Centralnego Ośrodka Informacji Gospodarczej wynika, że po dziewięciu miesiącach licznik pokazuje 18 370 upadłości, podczas gdy po trzech kwartałach 2025 r. było ich 15 397. Prognoza na cały rok mówi o ponad 24 tys. bankructw, co byłoby rekordem.
Kwartalne statystyki
Najwięcej postępowań, bo 6352, sądy ogłosiły w drugim kwartale; w trzecim było ich 6115. Gdyby czwarty kwartał przyniósł około 5,6 tys. spraw, roczny wynik przekroczyłby 24 tys. W latach 2023–2025 roczny wynik wynosił średnio nieco ponad 21 tys., więc tegoroczny rezultat wyraźnie by go przebił. W samym sierpniu sądy ogłosiły 1825 takich postępowań, a różnica w stosunku do sierpnia 2025 r. sięgnęła 6,3 proc. Z kolei bilans pierwszych ośmiu miesięcy to ponad 16 tys. ogłoszonych upadłości.
Kim jest statystyczny bankrut
Przeciętny bankrut to 47-latek. Najczęściej bankrutują osoby z przedziału 40–49 lat – to ponad 27 proc. wszystkich spraw. W tym wieku wielu z nich ma na głowie zarówno kredyt mieszkaniowy, jak i inne zobowiązania. W ujęciu regionalnym najwięcej przypadków dotyczy województw śląskiego i mazowieckiego – każde z około 15 proc. udziałem.
Rośnie również udział byłych właścicieli firm w gronie dłużników. W pierwszej połowie roku takich osób było 1424; wśród nich dominowali przedstawiciele transportu. Według Waldemara Rogowskiego z Biura Informacji Kredytowej, którego opinię przywołał dlahandlu.pl, istotną rolę odgrywają wysokie koszty prowadzenia biznesu oraz rosnące zaległości płatnicze; to one najbardziej obciążają osoby zamykające działalność. Radca prawny Krzysztof Piotrowski zwraca uwagę na rosnącą świadomość prawną: upadłość coraz częściej bywa traktowana jako legalna forma wyjścia z długów i szansa na nowy start.
Od 2015 r., kiedy przepisy zaczęły obowiązywać, procedurą oddłużenia objęto już ponad 149 tys. Polaków.
Wierzyciele zamiast sądu
W tym samym czasie w parlamencie trwają prace nad nowelizacją prawa upadłościowego. Jak informował bankier.pl, 15 września trafiła ona do pierwszego czytania w sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Kluczowy pomysł zakłada, że realizacją planów spłat zajmą się wierzyciele zamiast sądów. Roczna kontrola sprawozdań dłużnika przez sąd miałaby zniknąć; sąd wracałby do sprawy tylko na wniosek uczestnika postępowania.
W projekcie znalazł się też mechanizm automatycznego oddłużenia po wykonaniu planu spłat. Na ewentualne zastrzeżenia wierzyciele mieliby trzy miesiące. Brak sprzeciwu oznaczałby oddłużenie bez konieczności prowadzenia osobnego postępowania. Informacja o umorzeniu trafiałaby do Krajowego Rejestru Zadłużonych, a dane dłużnika byłyby usuwane po trzech latach. Dzięki temu osoby po oddłużeniu mogłyby szybciej odzyskać zdolność do zaciągania kredytów.
Z kolei serwis direct.money.pl opisywał rządowy projekt opublikowany pod koniec czerwca. Zakłada on, że trzy miesiące po zakończeniu planu spłat długi przepadałyby automatycznie, bez postanowienia sądu. Osoba spłacająca wszystko wcześniej mogłaby dodatkowo skrócić swój harmonogram.
Mniej pracy dla sądów, więcej obowiązków dla wierzycieli
Nowe przepisy odciążyłyby wydziały upadłościowe, które rocznie mają do czynienia z ponad 24 tys. spraw. Banki, firmy pożyczkowe i fundusze sekurytyzacyjne musiałyby natomiast na co dzień pilnować realizacji harmonogramów. Brak reakcji w ciągu trzech miesięcy mógłby skończyć się dla nich wygaśnięciem wierzytelności.
Dla wierzycieli każda taka sprawa oznacza odpisy i straty na należnościach. Przy takiej skali upadłość konsumencka na dobre zagościła w szacunkach ryzyka kredytowego.
Jak doszło do fali
Skala zjawiska ma związek z kolejnymi liberalizacjami przepisów. Do około 2015 r. większość wniosków kończyła się odmową, więc procedura praktycznie nie funkcjonowała. Po zmianach liczba spraw zwiększała się średnio o 35 proc. w skali roku. Przełom nadszedł w 2020 r., gdy z procedury mogli skorzystać także ci, którzy sami zawinili swoją niewypłacalność. Obecnie zawinienie ma znaczenie co najwyżej dla długości spłat, nie zaś dla samej szansy na oddłużenie.
W trzecim kwartale wzrost wyraźnie wyhamował, do 10 proc. rok do roku. COIG szacuje jednak, że cały 2026 r. i tak zamknie się liczbą ponad 24 tys. ogłoszeń.
O autorze
Ekspert ds. finansów, ubezpieczeń i planowania sukcesyjnego Specjalista w obszarze finansów i ubezpieczeń, który z sukcesem łączy wieloletnie doświadczenie menedżerskie z działalnością edukacyjną. Przez lata kierował regionalnym oddziałem międzynarodowego towarzystwa ubezpieczeniowego, rozwijając rynek nowoczesnych ubezpieczeń na życie. Jako trener i doradca współpracujący z wiodącymi przedstawicielami branży ubezpieczeniowej, wspierał firmy rodzinne w procesach sukcesji, wskazując na praktyczne wykorzystanie instrumentów finansowych. Były wykładowca studiów podyplomowych. W swojej pracy redakcyjnej skupia się na styku ubezpieczeń, prawa spadkowego i podatkowego, oferując czytelnikom rzetelną wiedzę opartą na realiach rynkowych.