W polskim parlamencie zasiada jedenaścioro posłów, którzy z wykształcenia są lekarzami. Nie wszyscy jednak są czynni zawodowo – a ci, którzy leczą, zarabiają bardzo różnie. Business Insider przeanalizował ich oświadczenia majątkowe za 2025 rok i ujawnił, kto i ile dorabia na ochronie zdrowia.

Kto znajduje się na liście?

Lista posłów z medycznym dyplomem obejmuje przedstawicieli różnych ugrupowań. Wśród nich są m.in.:

  • Katarzyna Sójka (PiS) – specjalistka chorób wewnętrznych
  • Czesław Hoc (PiS) – pracuje w poradni endokrynologicznej w Kołobrzegu
  • Anna Dąbrowska-Banaszek (PiS) – prowadzi gabinet lekarski
  • Bolesław Piecha (PiS) – lekarz, ale bez dochodów z medycyny
  • Alicja Chybicka (KO) – w Sejmie z najwyższym poparciem wśród lekarzy
  • Włodzisław Giziński (KO) – prywatna praktyka i udział w Centrum Medycznym Gizińscy
  • Marek Hok (KO) – praktyka zawieszona
  • Krzysztof Bojarski (KO) – dyrektor szpitala w Łęcznej
  • Władysław Kosiniak-Kamysz (PSL) – wicepremier, aktywność medyczna zawieszona
  • Radosław Lubczyk (PSL) – prowadzi gabinet stomatologiczny „Lubczyk Dent”
  • Rafał Komarewicz (Klub Centrum) – lekarz dentysta, w oświadczeniu brak śladu po medycynie

Największe dochody: dyrektor i poseł

Absolutnym liderem pod względem zarobków w ochronie zdrowia jest Krzysztof Bojarski (KO). Pełni funkcję dyrektora Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Łęcznej. W oświadczeniu wykazał dochód z umowy o pracę w wysokości 521 413 zł 18 gr oraz 71 267 zł 7 gr z działalności wykonywanej osobiście. Łącznie to niemal 593 tys. zł – co czyni go najlepiej zarabiającym posłem-lekarzem.

Alicja Chybicka (KO) – która w wyborach zdobyła aż 78 816 głosów (10% poparcia w okręgu) – z „działalności wykonywanej osobiście” uzyskała 14 504 zł 76 gr brutto w 2025 roku. W jej oświadczeniu poza uposażeniem poselskim i emeryturą nie ma innych źródeł medycznych.

Małe przychody, zawieszone praktyki

Kilku posłów prowadzi działalność medyczną, ale ich dochody są skromne. Radosław Lubczyk (PSL) ze swojego gabinetu stomatologicznego osiągnął przychód 65 581 zł, co przełożyło się na dochód zaledwie 10 055 zł 64 gr. Anna Dąbrowska-Banaszek (PiS) z gabinetu lekarskiego zarobiła 8 160 zł przychodu i 5 647 zł dochodu, a dodatkowo 11 603 zł z innej osobistej działalności. Włodzisław Giziński (KO) z prywatnej praktyki i udziałów w Centrum Medycznym Gizińscy miał 7 996 zł przychodu i 5 956 zł dochodu.

Czesław Hoc (PiS) z pracy w poradni endokrynologicznej w Regionalnym Szpitalu w Kołobrzegu uzyskał przychód 22 820 zł z umowy o pracę. Katarzyna Sójka (PiS) w oświadczeniu wymieniła umowy zlecenia na 27 800 zł.

Aż trzech posłów-lekarzy nie wykazuje żadnych dochodów z medycyny: Bolesław Piecha (PiS), Rafał Komarewicz (Klub Centrum) oraz Marek Hok (KO), którego prywatna praktyka jest aktualnie zawieszona. Również Władysław Kosiniak-Kamysz (PSL) – absolwent Collegium Medicum UJ – ma aktywność medyczną zawieszoną, a w oświadczeniu nie ma o tym wzmianki. Zanim został ministrem, pracował przez cztery lata jako lekarz w szpitalu.

Polityczne tło: transparentność czy zasłona dymna?

Ujawnienie zarobków posłów-lekarzy zbiega się w czasie z gorącą debatą w Sejmie nad rządowym projektem, który ma poszerzyć zakres danych gromadzonych przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) o wynagrodzeniach w służbie zdrowia. Dotychczas dane były anonimowe – nowe przepisy przewidują, że podmioty lecznicze będą przekazywać informacje z numerem PESEL lub numerem prawa wykonywania zawodu.

Opozycja krytykuje projekt jako reakcję na skandal związany z lekarzem-radnym z KO podejrzanym o nadużycia. – To polityczna zasłona dymna – ocenił Jarosław Sachajko (Demokracja Bezpośrednia). – Problemem nie jest brak Excela z zarobkami, tylko brak transparentności i upolitycznienie ochrony zdrowia.

Z kolei Janusz Cieszyński (PiS) podkreślał: – Transparentność i przejrzystość to klucz do skutecznego zarządzania także w ochronie zdrowia. Jego partia złożyła poprawki, które – jak argumentował – można było wdrożyć w 24 godziny, ale koalicja je odrzuciła.

Przedstawiciele koalicji bronią projektu. – Bez tych danych trudno odpowiedzialnie rozmawiać o finansowaniu szpitali, wycenie świadczeń czy wynagrodzeniach – argumentowała Jolanta Zięba-Gzik (PSL). – W publicznym systemie nie może dochodzić do patologii.

Choć dochody posłów-lekarzy są zróżnicowane, w Sejmie toczy się dyskusja nad rządowym projektem, który ma znieść anonimowość wynagrodzeń medyków. Zgodnie z nowelą, podmioty lecznicze będą przekazywać Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji dane z numerem PESEL lub numerem prawa wykonywania zawodu.