Wokół Pracowniczych Planów Kapitałowych (PPK) od czasu do czasu pojawia się narracja o masowym wycofywaniu środków, jakby program był dziurawą skarbonką. Najnowsze dane Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR) za pierwszy kwartał 2026 roku wyraźnie pokazują jednak, że to tylko mit. Owszem, kwota zwrotów wzrosła, ale w relacji do rosnącej skali całego programu jej znaczenie systematycznie maleje.

Więcej zwrotów, ale relatywnie mniejsze znaczenie

Z danych przytoczonych przez PFR wynika, że w I kwartale 2026 roku wartość zwrotów z PPK wyniosła 833,9 mln zł. To wzrost o około 10% w porównaniu do 752,8 mln zł z IV kwartału 2025 roku. Na pierwszy rzut oka może to niepokoić, ale kluczowe wskaźniki mówią co innego.

Udział zwrotów w ogólnej liczbie uczestników PPK spadł bowiem z 4,68% do 4,61%. Co więcej, wartość wycofanych pieniędzy w stosunku do nowych wpłat również się zmniejszyła – z 23,5% do 22,6%. Oznacza to, że choć nominalnie wypłacamy więcej, to w porównaniu z lawinowo rosnącą pulą oszczędności, zjawisko to traci na sile.

Jeden raz, a nie systematyczne wypłaty

Eksperci PFR podważają popularny stereotyp, że uczestnicy regularnie sięgają po pieniądze z PPK jak po portfel. Z danych wynika, że 56% osób, które kiedykolwiek zdecydowały się na zwrot, zrobiło to tylko jeden raz.

„Dane te podważają popularny pogląd, że uczestnicy regularnie wypłacają środki z programu. W większości przypadków zwrot jest jednorazową decyzją, związaną z konkretną potrzebą, sytuacją życiową lub po prostu chęcią przetestowania zasad programu” – czytamy w komentarzu PFR.

Portal PPK dodaje, że wzrost wartości zwrotów nie jest zaskoczeniem, biorąc pod uwagę, że w programie gromadzi się coraz więcej pieniędzy, a uczestnicy nie mogą dokonać częściowego zwrotu. „Wraz z rozwojem PPK i wzrostem skali programu znaczenie zwrotów jednak relatywnie maleje, a nie rośnie. To przeciwieństwo narracji o narastającej tendencji do wycofywania środków z systemu” – podkreślono.

Rekordowe aktywa i nowi uczestnicy

Podczas gdy niektórzy wycofują środki, cały system rośnie w siłę. Łączna wartość aktywów netto PPK na 9 lipca 2026 roku sięgnęła niemal 55 mld zł. Dla porównania, na koniec maja było to 52,78 mld zł, co oznacza wzrost o 2,45 mld zł w ciągu miesiąca.

Do programu w pierwszym półroczu 2026 roku przystąpiło aż 280 tysięcy nowych osób. Na wzrost aktywów wpływają nie tylko nowe wpłaty, ale także dobra koniunktura na GPW, gdzie ulokowana jest większość środków funduszy zdefiniowanej daty.

Eksperci: program nie wymaga „uszczelniania”

Część mediów co jakiś czas podnosi alarm, że PPK „przeciekają jak durszlak”. Eksperci cytowani przez „Parkiet” studzą te obawy, wskazując, że nie ma mowy o masowym odpływie kapitału. Wcześniejsze wypłaty szkodzą przede wszystkim samym uczestnikom, którzy tracą część środków, a nie stabilności programu.

Przypomnijmy, że uczestnik PPK może w każdej chwili wystąpić o zwrot. Otrzymuje wtedy 100% swoich wpłat oraz 70% środków od pracodawcy. Pozostałe 30% trafia do ZUS, powiększając kapitał emerytalny. Kwota zwrotu jest pomniejszona o podatek od zysków kapitałowych oraz o dopłaty państwa.

Co dalej z PPK?

Głos w sprawie przyszłości programu zabrała Marta Damm-Świerkocka z zarządu PFR Portal PPK. Zgodziła się ona z oceną Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego, że warto rozważyć rozwiązania zwiększające atrakcyjność PPK.

„Jednym z kierunków mogłaby być waloryzacja dopłaty rocznej lub powiązanie jej wysokości z długością okresu oszczędzania. Jednocześnie chcę podkreślić, że nie są prowadzone żadne działania, które miałyby ograniczać uczestnikom PPK możliwość dysponowania zgromadzonymi środkami czy dokonywania wypłat. PPK pozostają programem dobrowolnym, elastycznym i nastawionym na długoterminowe budowanie oszczędności” – oceniła Damm-Świerkocka.