Maciej Berek, nazywany przez Donalda Tuska swoją „prawą ręką”, ma szansę już w piątek zasiąść w Trybunale Konstytucyjnym. Sejmowa komisja sprawiedliwości i praw człowieka pozytywnie zaopiniowała jego kandydaturę, ale droga do pełnego głosowania w Sejmie nie oznacza końca burzliwej debaty.

Kontrowersje od samego początku

Już w sierpniu dziewięć znanych organizacji społecznych – w tym te od lat walczące o praworządność – ostro zaprotestowało przeciwko zgłoszeniu Berka. W swoim stanowisku podkreślają, że nie kwestionują jego kwalifikacji prawniczych ani osobistej uczciwości. Problem leży gdzie indziej: chwilę przed ogłoszeniem kandydatury pełnił kluczową, jednoznacznie polityczną funkcję w obecnym rządzie.

„Sądy i trybunały nie tylko muszą działać niezależnie i bezstronnie, ale też obywatele muszą ową niezależność i bezstronność dostrzegać i w nią ufać. Nie jest to możliwe w przypadku wyboru sędziów, których związki z rządem są widoczne na pierwszy rzut oka” – argumentują sygnatariusze.

Organizacje apelują do Berka o wycofanie kandydatury, a do Sejmu – o wybór osoby dającej pełną rękojmię apolityczności. Ich zdaniem naprawa Trybunału, pogrążonego w kryzysie od 2015 r., nie może polegać na „odbiciu” go przez kolejną większość rządzącą. Kluczem ma być transparentny tryb wyboru, w którym kandydaci nie mają wyraźnych politycznych powiązań z rządem.

Komisja zdecydowała – Berek dostał zielone światło

W czwartek podczas posiedzenia komisji sprawiedliwości i praw człowieka, po prawie dwóch godzinach debaty, doszło do głosowania nad dwiema kandydaturami. Pierwszy był sędzia Krzysztof Kotowski – zgłoszony przez grupę posłów KO – ale nie uzyskał poparcia: za głosowało 11 posłów, przeciw było 16, a jeden wstrzymał się od głosu.

W przypadku Macieja Berka wynik był odwrotny: 16 głosów za, 10 przeciw i jeden wstrzymujący się. Oznacza to, że komisja zarekomenduje jego kandydaturę pełnemu Sejmowi. Głosowanie w sprawie wyboru nowego sędziego TK odbędzie się w piątek.

Co mówił sam Berek?

Podczas przesłuchania Berek odpowiadał na zarzuty dotyczące swojej bliskiej współpracy z premierem Tuskiem oraz kwestię dziesięcioletniego wykonywania zawodu radcy prawnego. Zadeklarował, że wciąż jest członkiem Okręgowej Izby Radców Prawnych, a jeśli zostanie wybrany na sędziego Trybunału, zaznaczy w rejestrze, że zaprzestał wykonywania tego zawodu.

Odnosząc się do współpracy z Tuskiem, stwierdził, że przez tyle lat pracował z premierem, bo „miał zaszczyt pracować z premierami, z premierem Tuskiem, z premier Kopacz, którzy szanowali, jeśli ktoś mówił, że z jakiegoś powodu coś jest niedopuszczalne”.

System wyboru sędziów – ciągły problem

Organizacje przypominają, że obecny system – wybór bezwzględną większością głosów – sprzyja upartyjnieniu. W 2024 r. uchwalono nową ustawę podwyższającą próg do trzech piątych głosów, ale prezydent zaskarżył ją w trybie prewencyjnym do TK, co uniemożliwiło jej wejście w życie. Sygnatariusze stanowiska podkreślają, że mimo to Sejm mógłby kierować się przyjętym przez siebie standardem.

Co dalej?

Wszystko rozstrzygnie się w piątek, kiedy to Sejm odda głos nad wyborem nowego sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Jeśli kandydatura Berka przejdzie, będzie to kolejny krok w obsadzaniu składu TK, ale – jak ostrzegają organizacje – może to również pogłębić społeczne wątpliwości co do niezależności tej instytucji.