Premier Donald Tusk wysłał na szczyt NATO w Ankarze dwóch wicepremierów z jasnym przekazem — Polska musi być traktowana w specjalny sposób, jeśli chodzi o wsparcie finansowe dla Ukrainy. Tusk ogłosił te plany najpierw w piątek 3 lipca na konferencji prasowej, a następnie potwierdził je przed wtorkowym posiedzeniem rządu 7 lipca, gdy szczyt już trwał.

Misja w Ankarze

Władysław Kosiniak-Kamysz (wicepremier i minister obrony narodowej) oraz Radosław Sikorski (szef MSZ) reprezentują polski rząd na szczycie NATO w Ankarze. Premier podkreślił, że pojechali tam z oczywistą misją.

— Pojechali tam z oczywistą misją, aby nasi sojusznicy, wszyscy bez wyjątku w Pakcie Północnoatlantyckim, wiedzieli, że polska polityka w odniesieniu do wojny rosyjsko-ukraińskiej jest polityką stabilną i nie będzie zależała od politycznych emocji czy politycznych gier pomiędzy jakimiś partiami politycznymi w Polsce — mówił Donald Tusk.

Specjalne traktowanie i ochrona granic

Tusk zaapelował o to, by Polska — jako kraj graniczący z Ukrainą i chroniący wschodnią granicę UE — otrzymała specjalne traktowanie w kontekście dalszego wsparcia finansowego dla Kijowa. Jak podkreślił, Ukraina potrzebuje wsparcia finansowego, ale Polska musi chronić wschodnią granicę Unii Europejskiej.

Polska polityka stabilna jak skała

Premier zapewnił, że Polska utrzyma dotychczasową politykę wobec Ukrainy i będzie kontynuować wsparcie dla Kijowa w obronie przed rosyjską agresją. Dodał, że nie jest to tylko kwestia solidarności, ale przede wszystkim polskiego interesu narodowego.

— Polska będzie wspierała Ukrainę w jej obronie przeciwko rosyjskiej agresji nie tylko ze względu na przyzwoitość i solidarność, ale przede wszystkim ze względu na nasze bezpieczeństwo, nasz interes narodowy — podkreślił szef rządu.

W jego ocenie zapobieżenie przegranej Ukrainy leży w żywotnym interesie Polski, ponieważ zmniejsza to zagrożenie ze strony Rosji.

— W interesie Polski jest to, aby Ukraina nie przegrała tej wojny — stwierdził Tusk. — Nie trzeba kochać Ukrainy, nie mam tego typu oczekiwań, ale każdy, kto ma odrobinę oleju w głowie i odrobinę przyzwoitości w sercu wie, że w interesie Polski jest to, aby Ukraina nie przegrała tej wojny.

Ostra krytyka opozycji

Premier odniósł się również do działań polityków opozycji. Zarzucił Jarosławowi Kaczyńskiemu, Sławomirowi Mentzenowi, Krzysztofowi Bosakowi i Grzegorzowi Braunowi, że próbują zdobywać poparcie poprzez odwoływanie się do antyukraińskich nastrojów. Tusk dał jasno do zrozumienia, że jego gabinet nie zamierza angażować się w tego typu polityczne przepychanki, koncentrując się wyłącznie na tym, co leży w interesie państwa. Jak dodał, prywatna rywalizacja polityczna oparta na radykalnych hasłach może przynieść korzyści poszczególnym politykom, ale będzie niekorzystna dla kraju.

Twarde decyzje, ale bez zmiany kursu

Tusk przypomniał, że wspieranie Ukrainy nie oznacza bezwarunkowej akceptacji wszystkich rozwiązań. Szef rządu zaznaczył, że jego gabinet nie wahał się przed wprowadzeniem twardych środków, gdy było to konieczne – jako przykład podał ograniczenia importu produktów rolnych z Ukrainy, mające chronić polskich rolników. W kwestiach bezpieczeństwa i współpracy wojskowej stanowisko pozostaje jednak niezmienne.

— Nie jesteśmy naiwni. Kiedy trzeba bronić choćby polskiego rolnika przed nadmiernym importem z Ukrainy, to my podejmowaliśmy twarde decyzje. Ale w kwestii bezpieczeństwa, współpracy militarnej i obrony przed Rosją będziemy dalej ściśle współpracować — mówił Tusk.

Działania odpowiedzialne, ale zdecydowane

Premier podsumował, że Polska nie działa samodzielnie, ale robi wszystko, by Rosja nie stanowiła większego zagrożenia dla Polski, regionu i Europy. Jak zapewnił, na ten cel rząd jest gotów pracować tak jak do tej pory, działając odpowiedzialnie i rozsądnie.

Szczyt NATO w Ankarze, na którym Polskę reprezentują Kosiniak-Kamysz i Sikorski, jest właśnie areną, gdzie polskie stanowisko ma być wyraźnie słyszalne – ze szczególnym naciskiem na potrzebę specjalnego potraktowania kraju pełniącego rolę strażnika wschodniej granicy Unii.