Czy kosztowna rządowa wyprawa premiera Donalda Tuska do Azji to inwestycja, która może otworzyć przed polskimi producentami żywności zupełnie nowe rynki? Wszystko wskazuje na to, że tak! Premier wraz z ministrem rolnictwa Stefanem Krajewskim odwiedza Japonię i Koreę Południową, by negocjować zwiększenie dostępu dla naszych produktów rolno-spożywczych.

Polscy mleczarze i drobiarze z zapartym tchem śledzą te rozmowy. Dla nich to szansa na zrekompensowanie strat po ograniczeniu eksportu do Chin, które wprowadziły cła antydumpingowe i zablokowały polskie produkty mleczarskie.

Przełom już w maju?

Tu dobra wiadomość pędzi w zawrotnym tempie. Jeśli negocjacje zakończą się sukcesem, już w maju Polska może rozpocząć wysyłkę śmietany do Korei Południowej. To nie są mrzonki – Korea już otworzyła się na polskie mleko UHT, a polskie mleczarnie przygotowały dla Japonii specjalną ofertę skierowaną do seniorów, którzy stanowią tam coraz liczniejszą grupę konsumentów.

Premier Donald Tusk silnie akcentuje, że kosztowna rządowa wyprawa do Republiki Korei oraz Cesarstwa Japonii to efektywna inwestycja przyszłościowa, zwiększająca dwustronne obroty handlowe oraz generalnie współpracę gospodarczą.

Ale to nie wszystko. Polska przez ostatnie lata ciężko pracowała na ten moment, przechodząc szereg audytów ze strony służb koreańskich i japońskich. Dzięki temu mamy już pozwolenia na eksport mleka, śmietanki, mrożonego drobiu, a teraz także przetworzonych produktów mięsnych. Jak wskazuje „Rzeczpospolita”, po kontroli weterynaryjnej na początku roku, Polska powinna otrzymać niezbędne uprawnienia i już w maju rozpocząć eksport do Korei.

Partnerstwa na wyższym poziomie

Politycznym dorobkiem tej podwójnej wizyty jest też podniesienie rangi relacji Polski z dalekowschodnimi potentatami. Partnerstwa strategiczne, zawarte jeszcze za prezydenta Bronisława Komorowskiego (z Koreą w 2013, z Japonią w 2015), zostały teraz podniesione przez premiera Tuska do rangi partnerstw wszechstronnych.

Obejmują one całkiem nowe sektory współpracy: cyfryzację, sztuczną inteligencję, półprzewodniki, eksplorację przestrzeni kosmicznej, czystą energetykę, infrastrukturę i transport. To pokazuje, że rozmowy toczą się na wielu frontach, a żywność jest tylko jednym z kluczowych elementów większej układanki gospodarczej.

Drobiarze też w grze

A co z drobiem? Korea Południowa już dwa lata temu dopuściła pierwsze polskie zakłady drobiarskie do eksportu. Jak zaznacza Dariusz Goszczyński, prezes Krajowej Rady Drobiarstwa, obecnie aż 16 zakładów ma zgodę na eksport mięsa, a kolejne ubiegają się o możliwość sprzedaży produktów przetworzonych. Łącznie około 30 zakładów stara się o dostęp do tego rynku, a pierwsze kontenery z polskim drobiem już tam trafiły.

Czy będzie łatwo? Na pewno nie. Na rynku koreańskim polskie mięso będzie musiało konkurować z gigantami takimi jak Brazylia i USA. Naszą przewagą mają być jednak wysokie standardy jakościowe wynikające z unijnych norm.

Japonia: mleko tak, zboże nie

A jak wygląda sytuacja z Japonią? Tutaj sektor mleczarski widzi duży potencjał, jednak, jak donosi Business Insider, Japonia nie jest rynkiem docelowym dla polskiego zboża. Skupiamy się więc na tym, gdzie mamy realne szanse.

Podsumowując, wizyta premiera Tuska w Azji to coś więcej niż tylko dyplomatyczna formalność. To realna szansa na dywersyfikację eksportu i otwarcie nowych, perspektywicznych rynków dla polskiej żywności. Branża czeka na przełom, a pierwsze efekty mogą być widoczne dosłownie za kilka tygodni. Trzymamy kciuki!