Prezydent wysyła ustawę do Trybunału, a kurs Orlenu ledwo drgnął. Dlaczego rynek nie skacze z radości?
Pixabay.com / smartschwarz
Najpierw była euforia i wzrosty o 23% w miesiąc, potem historyczne szczyty, a teraz… delikatne rozczarowanie. W czwartek akcje Orlenu kosztowały 146,48 zł, ale droga do tego poziomu była wyboista. W ostatnich dniach kurs spadł o ponad 7% po rekordowym rajdzie, a chwilę wcześniej rynek otrzymał decyzję prezydenta, która – przynajmniej teoretycznie – powinna być paliwem dla zwyżek.
Prezydencki prezent (którego rynek nie chce)
Karol Nawrocki skierował ustawę o windfall tax do Trybunału Konstytucyjnego. Dla firm, które miały zapłacić dodatkowy podatek, to sygnał z potencjalnie ogromnym znaczeniem. Po pierwsze, wejście daniny w życie zostaje odsunięte w czasie. Po drugie, Trybunał może orzec, że ustawa jest niezgodna z konstytucją, całkowicie wywracając stolik.
Mimo tych teoretycznie dobrych wieści, reakcja giełdy była więcej niż skromna. Notowania PKN Orlen wzrosły zaledwie o 0,1%, a akcje Unimotu nawet lekko spadły. Dlaczego inwestorzy nie rzucili się do kupna?
Odpowiedź leży w wycenach. Analitycy z Trigon jeszcze przed decyzją prezydenta szacowali, że windfall tax uderzyłby w Orlen kwotą około 6 mld zł. W przypadku Unimotu potencjalny koszt był znacznie niższy i wynosił od 60 do 200 mln zł. Rynek od dawna dyskontował te scenariusze, a ryzyko podatkowe było już wliczone w ceny akcji. Decyzja Nawrockiego to krok w dobrą stronę, ale nie gwarancja – podatek wcale nie został anulowany, a jedynie odroczony z szansą na kasację. To za mało, by wywołać prawdziwą euforię.
Korekta po szaleńczym rajdzie
Nastroje wokół Orlenu w ostatnich dniach psuł też inny czynnik – naturalna realizacja zysków. Kilka tygodni wcześniej kurs spółki należał do najsilniejszych na całej GPW. W ciągu miesiąca akcje zyskały około 23% i wspięły się na historyczne maksima. Przy tak dynamicznym wzroście pojawienie się sprzedających było tylko kwestią czasu.
Presja podażowa okazała się wystarczająco silna, by zepchnąć kurs poniżej poziomu 145 zł. W pewnym momencie podczas jednej sesji akcje traciły blisko 4%, a w ciągu kilku dni skumulowany spadek sięgnął ponad 7%.
Ropa i techniczne wsparcie
Na sentyment wpływa również sytuacja na globalnym rynku surowców. Ceny ropy naftowej zaczęły spadać po sygnałach mówiących o możliwej deeskalacji napięć na Bliskim Wschodzie. Mniejsze obawy geopolityczne oznaczają niższą wycenę surowca, a to bezpośrednio ciąży na spółkach energetycznych takich jak Orlen.
Z technicznego punktu widzenia kluczowym poziomem wsparcia może być okolica 135 zł. Analitycy zwracają uwagę, że średnia skala korekt podczas poprzedniej fali wzrostowej wynosiła około 14%. Jeśli historia się powtórzy, przecena właśnie w okolice 135 zł jest realnym scenariuszem. Co ważne, nie musiałoby to oznaczać końca hossy dla Orlenu – raczej głębsze odreagowanie po bardzo silnym rajdzie.
Fundamenty pod kontrolą
Mimo krótkoterminowych zawirowań, kondycja finansowa Orlenu pozostaje stabilna. Rentowność kapitałów własnych (ROE) wynosi solidne 8,83%, a wskaźnik C/Z na poziomie 9,56 jest znacznie niższy niż średnia dla całego WIG-u (21,17), co sugeruje konserwatywną wycenę. Spółka notuje również wskaźnik C/WK na poziomie 0,84, co oznacza, że akcje są handlowane poniżej wartości księgowej. Przy zadłużeniu na bezpiecznym poziomie 42,73% i dobrej marży operacyjnej (8,31%) Orlen pozostaje jednym z kluczowych graczy na polskim i międzynarodowym rynku.
Na razie inwestorzy wstrzymują się z większymi decyzjami, czekając na rozwój wydarzeń w Trybunale Konstytucyjnym i dalsze sygnały z rynku ropy. Najbliższe sesje pokażą, czy korekta pogłębi się do wsparcia w okolicach 135 zł, czy też rynek uzna obecne poziomy za okazję do zakupów.
O autorze
Dziennikarka ekonomiczna, specjalistka ds. makroekonomii i fintechu Dziennikarka z bogatym doświadczeniem redakcyjnym zdobytym w ogólnopolskich dziennikach opiniotwórczych. Absolwentka wiodącej uczelni ekonomicznej, specjalizująca się w makroekonomii, polityce pieniężnej oraz analizie zachowań konsumenckich. Jej teksty dotyczące wpływu stóp procentowych na rynek hipotek były wielokrotnie cytowane w głównych mediach krajowych, m.in. w największych telewizyjnych stacjach informacyjnych. W swoich publikacjach analizuje modele biznesowe sektora fintech i e-commerce, ze szczególnym uwzględnieniem struktur marżowych. W pracy badawczej i publicystycznej nie ucieka od trudnych tematów społecznych, takich jak nierówności dochodowe i realny wpływ inflacji na domowe budżety.