Świat jest o krok od jednej z najbardziej spektakularnych zmian geopolitycznych ostatnich lat. W piątek w szwajcarskim kurorcie Buergenstock ma dojść do podpisania wstępnego porozumienia między USA a Iranem. Kluczowym elementem tej umowy jest gigantyczny, prywatny fundusz inwestycyjny wart 300 mld dolarów, którego celem ma być odbudowa i modernizacja Iranu.

Co istotne – jak wynika z informacji agencji Reutera – nie są to pieniądze podatników ani reparacje wojenne. To w pełni prywatny mechanizm, który już teraz zebrał zobowiązania na ponad 150 mld dolarów od firm z pięciu regionów świata.

Nie reparacje, a inwestycje

Pomysł narodził się jako alternatywa dla żądań Teheranu, który początkowo domagał się od Waszyngtonu 400 mld dolarów odszkodowania za zniszczenia wojenne. Stany Zjednoczone stanowczo odrzuciły tę propozycję. W odpowiedzi powstała koncepcja Funduszu Odbudowy i Rozwoju – mechanizmu, który ma zapewnić Iranowi zastrzyk kapitału, ale w formie inwestycji, a nie darowizny.

Jak podkreśliło anonimowe źródło Reutera zaznajomione ze szczegółami, 300 mld dolarów to nie rządowe pieniądze ani granty. Środki mają pochodzić wyłącznie z sektora prywatnego.

Kto inwestuje w Iran?

Lista podmiotów, które zadeklarowały udział w funduszu, robi wrażenie. Zgodnie z ustaleniami, w skład konsorcjum wchodzą firmy mające siedziby w:

  • Stanach Zjednoczonych,
  • państwach Zatoki Perskiej,
  • Azji (m.in. Korea Południowa, Japonia, Singapur, Malezja),
  • Ameryce Południowej,
  • Afryce.

Pełna lista uczestników na razie pozostaje tajemnicą, ale źródła wskazują, że grono jest już w dużej mierze skompletowane.

Na co pójdą pieniądze?

Środki zgromadzone w funduszu mają zostać przeznaczone na inwestycje w kluczowe sektory irańskiej gospodarki: energetykę, logistykę, przemysł i transport. Teheran ma uzyskać linie kredytowe, pożyczki lub bezpośrednie finansowanie na odbudowę zniszczonej infrastruktury – w tym kompleksów przemysłowych, rafinerii i lotnisk.

To otwiera ogromne możliwości dla Iranu, który dysponuje drugimi co do wielkości potwierdzonymi złożami gazu ziemnego i czwartymi złożami ropy naftowej na świecie, ale przez lata był odcięty od międzynarodowych rynków z powodu sankcji.

Warunek: koniec programu nuklearnego

Fundusz nie zostanie jednak uruchomiony od razu. Zgodnie z ustaleniami, zacznie on funkcjonować dopiero po podpisaniu ostatecznego porozumienia między Waszyngtonem a Teheranem. Co więcej, rzeczniczka Białego Domu zastrzegła, że 300 mld dolarów będzie dostępne dla Iranu tylko pod warunkiem spełnienia kluczowych zobowiązań.

Teheran musi zlikwidować swój program nuklearny, wyeliminować zapasy wzbogaconych materiałów oraz zaakceptować rygorystyczne inspekcje międzynarodowe. To właśnie te kwestie mają być przedmiotem negocjacji w ciągu najbliższych 60 dni od podpisania piątkowego memorandum.

Co dalej?

Podpisanie wstępnego porozumienia w Buergenstock to dopiero pierwszy krok. Donald Trump zapowiedział już, że w dniu ceremonii zostanie otwarta cieśnina Ormuz – kluczowy szlak dla globalnych dostaw ropy i gazu, który był blokowany w trakcie konfliktu.

Przez kolejne dwa miesiące negocjatorzy obu stron będą pracować nad szczegółami dotyczącymi energii jądrowej, zniesienia sankcji oraz bezpieczeństwa regionalnego. Fundusz, choć już częściowo skapitalizowany, ruszy w pełni dopiero po osiągnięciu finału.

Jak zdradziło źródło Reutera, administratorzy funduszu w ciągu 60 dni od podpisania porozumienia mają współpracować z irańskimi partnerami i inwestorami nad szczegółowym planem działania. Czy tym razem bliskowschodnia układanka się domknie? Piątek w Szwajcarii może dać pierwszą odpowiedź.