Czy jedna firma mogła zagrozić całej gospodarce drugiego mocarstwa świata? Historia Evergrande pokazuje, że tak. I właśnie nadszedł kluczowy moment rozliczenia.

We wtorek, 13 i 14 kwietnia, przed Sądem Ludowym w Shenzhen rozegrała się finałowa scena tej gigantycznej afery. Założyciel pogrążonego w kryzysie chińskiego giganta deweloperskiego China Evergrande Group, Xu Jiayin (znany również jako Hui Ka-yan), przyznał się do popełnienia oszustw.

Xu „uznał swoją winę i wyraził przed sądem skruchę” – poinformował sąd w komunikacie po dwudniowej rozprawie.

To przełomowy moment w następstwach upadku Evergrande, który wstrząsnął chińskim sektorem nieruchomości i pozostawił w trudnej sytuacji inwestorów oraz krajowe banki. Sąd zapowiedział, że ogłosi wyrok w późniejszym terminie.

Zarzuty, które wstrząsnęły rynkiem

Sprawa jest kolosalna. Zarzuty w tym samym postępowaniu usłyszała również sama spółka. Obejmują one nielegalne gromadzenie depozytów publicznych, oszustwa przy pozyskiwaniu funduszy oraz bezprawne ujawnianie poufnych informacji.

Xu, zatrzymany we wrześniu 2023 r., już w marcu 2024 r. otrzymał dożywotni zakaz działalności na rynkach kapitałowych. Organ regulacyjny nałożył wtedy na Evergrande karę w wysokości 4,2 mld juanów (616 mln USD). Powód? Firma zawyżyła wyniki sprzedaży o astronomiczne 564 mld juanów (ok. 82,7 mld USD) w latach poprzedzających upadek.

Ale to tylko wierzchołek góry lodowej. Sąd usłyszał, że firma przyjęła miliony dolarów zaliczek od potencjalnych nabywców mieszkań, które nie zostały przeznaczone na budowę. Zamiast tego środki przekierowano na nowe projekty, co doprowadziło do powstania setek niedokończonych nieruchomości w całych Chinach.

Najbardziej zadłużona firma świata

Skala tej operacji była niewyobrażalna. W szczytowym momencie całkowite zobowiązania Evergrande sięgały blisko 332 mld dolarów. To uczyniło ją najbardziej zadłużonym przedsiębiorstwem branży deweloperskiej na świecie.

Evergrande zyskało miano nie tylko najbardziej zadłużonego dewelopera, ale też firmy na świecie. Jego znaczna część została zbudowana na pożyczkach o łącznej wartości 300 mld dolarów.

Firma, założona przez Xu w 1996 roku, była niegdyś największym deweloperem w Chinach, o kapitalizacji rynkowej przekraczającej 50 mld dolarów. W momencie upadku realizowała około 1,3 tys. projektów w 280 miastach Chin.

Poważne zagrożenie dla całego systemu

Dlaczego upadek jednej firmy miałby być tak groźny? Chiński sektor budownictwa i nieruchomości odpowiadał niegdyś za około jedną czwartą chińskiego PKB, będąc głównym motorem wzrostu.

Jednak w ostatnich latach potężne zadłużenie branży, którego symbolem stało się Evergrande, zostało uznane przez władze za poważne zagrożenie dla gospodarki i systemu finansowego kraju.

Począwszy od 2020 r., za wskazówką przywódcy ChRL Xi Jinpinga, stopniowo zaostrzano warunki udzielania kredytów deweloperom. To odcięło źródła finansowania dla już zadłużonych firm, doprowadzając Evergrande do niewypłacalności w 2021 r. Ostateczny cios nastąpił na początku 2024 r., gdy sąd w Hongkongu wydał nakaz likwidacji dewelopera.

Upadek Evergrande jest często wskazywany jako jeden z czynników wywołujących długotrwałe spowolnienie na chińskim rynku nieruchomości, które rozpoczęło się w 2021 r. i negatywnie wpływa na rozwój gospodarczy kraju.

Przyznanie się założyciela do winy zamyka pewien rozdział, ale echa tej największej na świecie afery deweloperskiej będą odbijać się w chińskiej gospodarce jeszcze przez lata.