Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE) uruchomiły we wtorek, 30 czerwca 2026 r., mechanizm przywołania na rynku mocy. Operator sięga po to narzędzie, gdy dostępna rezerwa mocy spada poniżej bezpiecznego poziomu – a obecnie jest ona niższa niż moc jednej dużej elektrowni węglowej. To dopiero trzecia taka sytuacja od czasu uchwalenia ustawy o rynku mocy pod koniec 2017 roku.

Co dokładnie oznacza przywołanie?

Ogłoszenie okresów przywołania na rynku mocy nakłada na uczestników tego rynku – czyli wytwórców i dużych odbiorców – obowiązek realizacji umów zawartych w ramach mechanizmu. Operator sprecyzował, że przywołanie obowiązuje w godzinach 18–19, 19–20 i 20–21.

„Wytwórcy muszą ją przedstawić do dyspozycji operatora albo wprowadzić do sieci (w zależności od typu jednostki wytwórczej), a odbiorcy objęci umowami mocowymi muszą zredukować swoje zapotrzebowanie” – wyjaśniły PSE w komunikacie.

Uczestnicy rynku mocy otrzymują stałe wynagrodzenie za pozostawanie w gotowości i realizację obowiązków na żądanie operatora. Koszty tych wypłat pokrywają wszyscy odbiorcy energii – w rachunkach widnieją jako tzw. opłata mocowa.

Dlaczego rezerwy są tak niskie?

PSE szacują rezerwę mocy po godzinie 19 na lekko ponad 600 MW. Dla porównania – operator roboczo przyjmuje, że jedna duża elektrownia węglowa ma moc około 1000 MW. Gdy rezerwa spada poniżej tej granicy, PSE uruchamia środki zaradcze.

Głównym powodem są dwa zjawiska. Po pierwsze, kilka elektrowni węglowych, które normalnie zabezpieczają dostawy wieczorem, gdy fotowoltaika przestaje produkować, przechodzi akurat remonty i jest wyłączonych z eksploatacji. Po drugie, generacja ze źródeł odnawialnych jest wyjątkowo niska – mówi się o tzw. suszy pogodowej, czyli jednoczesnym braku słońca i wiatru. W godzinach 17–18 OZE pokryją zaledwie 1 proc. krajowego zapotrzebowania na energię.

Dodatkowo wysokie zapotrzebowanie wywołane upałami oraz prognozowana niska generacja wiatrowa pogłębiają problem. Awaryjny import energii nie wchodzi w grę, bo u sąsiadów panuje podobna sytuacja.

Czy odczują to gospodarstwa domowe?

Operator uspokaja: okres przywołania na rynku mocy nie ma wpływu na indywidualnych odbiorców i nie powoduje żadnych utrudnień w dostawie prądu. Dotyczy wyłącznie firm i instytucji, które jako jednostki redukcji zapotrzebowania podpisały odpowiednie umowy mocowe.

„Okresu przywołania na rynku mocy nie należy mylić ze stopniami zasilania – to dwa osobne mechanizmy. Stopnie zasilania, czyli ograniczenia w poborze i dostarczaniu energii elektrycznej, są «środkiem ostatniej szansy»” – podkreśla PSE.

Przywołanie musi być ogłoszone najpóźniej na osiem godzin przed planowanym czasem dostawy – stąd poranna informacja PSE o wieczornych obowiązkach.

Trzeci raz w historii

Mechanizm rynku mocy funkcjonuje od 2018 roku (ustawa uchwalona pod koniec 2017 r.). Dotychczas operator sięgał po przywołanie tylko dwukrotnie – ostatni raz 6 listopada 2024 roku. Aktualna sytuacja pokazuje, że nawet w środku lata, gdy zapotrzebowanie jest wysokie, a produkcja z OZE chwilowa, system potrzebuje dodatkowego wsparcia ze strony umów mocowych.

PSE podkreśla, że bezpieczna rezerwa mocy powinna wynosić co najmniej 9 proc. zapotrzebowania. Tymczasem dostępna nadwyżka jest obecnie znacznie poniżej tego progu. Kolejne godziny pokażą, czy uruchomienie mechanizmu wystarczy, by ustabilizować pracę sieci.