Po miesiącach zaprzeczania Władimir Putin w końcu publicznie przyznał, że Rosja zmaga się z niedoborami paliwa. Winą obarcza ukraińskie ataki dronowe na rafinerie, a Kreml jednocześnie pompuje w sektor paliwowy rekordowe miliardy rubli, by utrzymać spokój przed wyborami.

Putin przyznaje: „przejściowy deficyt”

Podczas wystąpienia przed kongresem partii Jedna Rosja Putin po raz pierwszy otwarcie mówił o problemach paliwowych. Opisał je jako „przejściowy deficyt” i zapewnił, że sytuacja jest pod kontrolą. Zapowiedział zwiększenie importu paliwa, przyspieszenie napraw uszkodzonych instalacji oraz wzmocnienie obrony powietrznej, tak by skuteczniej odpierać ukraińskie drony średniego i dalekiego zasięgu.

Jak podała agencja Associated Press, rosyjski przywódca wspomniał także o kolejkach na stacjach benzynowych i rozważanym całkowitym zakazie eksportu oleju napędowego. Putin – według analityków waszyngtońskiego Instytutu Studiów nad Wojną (ISW) – celowo bagatelizował sytuację, kreując wrażenie pełnej kontroli. W swoim wystąpieniu nie odniósł się bezpośrednio do ukraińskiej ofensywy dronowej ani do faktu, że paliwa brakuje w całej Rosji.

Ukraina naciska: ataki na rafinerie

W ostatnich tygodniach Ukraina wyraźnie zintensyfikowała uderzenia w rosyjską infrastrukturę naftową. Prezydent Wołodymyr Zełenski poinformował o atakach na dwie kolejne rafinerie – jedną w Kraju Krasnodarskim (ok. 300 km od linii frontu), drugą w obwodzie jarosławskim (ok. 700 km od granicy). Podkreślił, że każde dalekosiężne uderzenie zmniejsza zasoby napędzające rosyjską machinę wojenną i jest kolejnym krokiem w stronę pokoju. Wcześniej zatwierdził czterdziestodniową operację mającą skłonić Kreml do zakończenia wojny. Jednym z najgłośniejszych uderzeń była potężna eksplozja w moskiewskiej rafinerii Gazpromu na początku czerwca.

Strona rosyjska nie podała natychmiastowych informacji o ataku. Gubernator obwodu jarosławskiego Michaił Jewrajew ograniczył się do ogłoszenia alarmu dronowego oraz tymczasowego zamknięcia trasy w kierunku Moskwy.

Gospodarcze konsekwencje: PKB pod presją

Skutki ataków dronowych już odczuwa rosyjska gospodarka. Wiceprezes banku centralnego Aleksiej Zabotkin przyznał, że kilkumiesięczna praca sektora paliwowego poniżej pełnych mocy odbije się na tegorocznym PKB. Centralny bank Rosji prognozuje wzrost gospodarczy w przedziale zaledwie 0,5–1,5% w 2026 roku.

Miliardy rubli na ratowanie rynku paliw

Rosyjski rząd stara się za wszelką cenę utrzymać krajowe ceny paliw na niskim poziomie. Według danych opublikowanych w piątek przez Ministerstwo Finansów, w czerwcu wypłacono rafineriom subsydia w wysokości 210,6 mld rubli (2,72 mld dolarów). To sześciokrotny wzrost w porównaniu z czerwcem 2025 roku i najwyższa miesięczna wypłata od grudnia 2023 roku. Wzrost wynikał z wysokich międzynarodowych cen paliw spowodowanych zakłóceniami w rejonie cieśniny Ormuz.

Dotacje mają rekompensować rafineriom różnicę między cenami krajowymi a eksportowymi. Gdyby ich zabrakło, krajowe ceny oleju napędowego i benzyny wzrosłyby bardziej znacząco, podnosząc koszty utrzymania Rosjan i napędzając inflację – a obu tych zjawisk Moskwa chce uniknąć przed wrześniowymi wyborami parlamentarnymi. Rząd kontynuował dopłaty nawet po wprowadzeniu zakazu większości eksportu benzyny, który obowiązuje do końca lipca.

Dochody z ropy wciąż rosną – ale to może się zmienić

Mimo potężnych wydatków na subsydia, Rosja w czerwcu odnotowała solidne wpływy z sektora ropy i gazu. Łączne dochody państwa z tego tytułu wyniosły ponad 683 mld rubli – to wzrost o 38% rok do roku. Aż 84% tej kwoty pochodziło z podatków związanych z ropą naftową.

Ministerstwo Finansów obliczyło czerwcowe podatki przy średniej cenie ropy Urals na poziomie 86,52 dolara za baryłkę. To co prawda spadek w porównaniu z majem, ale w ujęciu rocznym cena wciąż jest wyższa o 66% – głównie z powodu utrzymującej się niepewności wokół cieśniny Ormuz.

Odbudowa przepływów ropy z Zatoki Perskiej sprawiła, że światowe ceny znów spadły. Rosyjskie dochody z eksportu surowca, które wcześniej były wyjątkowo wysokie, będą się więc zmniejszać.