Rekordowe 201 mld zł na armię. Firmy: produkcję blokują procedury, nie pieniądze
Pixabay.com / RKozanecki
Rekordowy budżet, proceduralny korek
Polska wyda w tym roku na obronność około 201 mld zł, licząc budżet państwa i Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych. To blisko 4,8 proc. PKB i pozycja lidera NATO. Środków i chętnych producentów nie brakuje, ale wiele firm wciąż nie może wejść do wojskowych łańcuchów dostaw. Problemem są procedury.
„Uprośćmy procedury tak, jakby dzisiaj u nas panowała wojna” – apelował w Katowicach Piotr Rosikowski, dyrektor ds. techniki i rozwoju w Ponar Wadowice.
Gdzie tkwi problem?
W dyskusji o przemyśle podwójnego zastosowania wskazywano, że barierą bywa sposób organizacji standardów jakości, bezpieczeństwa informacji, testów, certyfikacji i koncesji. Najbardziej skomplikowany etap to przejście od prototypu do produkcji seryjnej. Wymaga ono współdziałania środowiska naukowego i przemysłu, zaangażowania wojskowego klienta, dostępu do zaplecza testowego i środków na zwiększenie skali produkcji.
Joanna Prokurat, partner w TPA Poland, mówiła, że wymogi często nie są dopasowane do szybkiego reagowania państwa. Zastrzegała, że nie chodzi o obniżanie standardów – w sytuacji kryzysowej opóźnienia najbardziej uderzają w państwo czekające na dostawy. System powinien sprawiać, by dostawca w razie konfliktu sam chciał przenieść moce z kontraktów cywilnych na obronność i przy tym zyskać.
Tomasz Szpikowski, prezes Bergman Engineering, zaproponował dwa poziomy koncesji: lżejszy dla mniejszych producentów i obecny dla największych. Jak mówił, te same wymogi nie powinny dotyczyć małego poddostawcy i wielkich zakładów, takich jak MAN w Niepołomicach czy Jelcz. W praktyce drobny producent mierzy się z wymogami porównywalnymi do tych, które obowiązują zbrojeniowe koncerny.
Bogusław Satława, prezes PZL Sędziszów, przekonywał, że łatwiej przebranżowić istniejący zakład niż budować nowy od zera. Jego firma produkuje jednocześnie dla motoryzacji i wojska, a podobnych fabryk z doświadczeniem w automotive, górnictwie, hydraulice, lotnictwie czy automatyce jest w kraju więcej. Rosikowski dodawał, że inżynierowie Ponaru nie ustępują koreańskim, z którymi spółka współpracuje przy projekcie czołgu K2.
Dotacje nie zastąpią kontraktów
Uczestnicy debaty podkreślali, że o inwestycjach w moce produkcyjne decydują zamówienia. Maciej Misiura, wiceprezes Creotech Instruments, docenił wsparcie dotacyjne, ale wskazał, że kluczowe są kontrakty. Liczy na zamówienia MON także dla podmiotów bez wcześniejszego doświadczenia w obronności. Andrzej Głowacki, prezes DGA, przypomniał o mechanizmie akceleracji technologii podwójnego zastosowania przygotowywanym przez PARP.
Joanna Pauly, dyrektor Instytutu Metali Nieżelaznych Sieci Łukasiewicz, zwracała uwagę, że odpowiedzialność partnerów sprawdza się w trudnych momentach, a nie w projektach, które idą gładko.
Skąd pochodzą pieniądze?
Z łącznej kwoty ponad 200 mld zł blisko 125 mld zł jest zapisane w budżecie państwa. Pozostałą część finansuje pozabudżetowy Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych, zasilany między innymi emisjami obligacji. Pieniądze na zamówienia mogą więc płynąć niezależnie od bieżącej sytuacji finansów publicznych, a wąskim gardłem pozostają procedury i moce wytwórcze.
Dodatkowe 20 mld euro z SAFE
Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, podsekretarz stanu odpowiedzialna za sprawy UE, zapewniła w Radiu ZET, że przyznane Polsce 43,7 mld euro zostanie wydane w całości. Wyjaśniła, że dodatkowe 20 mld euro to środki, których nie wykorzystują inne państwa. Procedurę umożliwiającą rozpoczęcie wydawania pieniędzy zakończyło dotąd 13 z 19 krajów uczestniczących w mechanizmie.
Polska rozważa, czy wystąpić o dodatkowe finansowanie. Jeśli wniosek zostanie złożony na przełomie roku i zatwierdzony przez Komisję Europejską, kontraktowanie mogłoby się zacząć w drugiej połowie przyszłego roku. Zasady SAFE wymagają, by cały zamówiony sprzęt został dostarczony do końca 2030 r.
„To są już bardzo krótkie terminy, jeżeli chodzi o przemysł zbrojeniowy” – podkreśliła Sobkowiak-Czarnecka. Ograniczeniem są moce produkcyjne, rosnąca liczba zamówień i zakłócenia łańcuchów dostaw; brak jednego komponentu może opóźnić całą produkcję.
Przykładem są samoloty do tankowania w powietrzu, które Polska pozyskuje we współpracy z Hiszpanią. Plan zakłada dostarczenie czterech maszyn do końca 2030 r. „Dzisiaj jest taka obietnica ze strony hiszpańskiej, ale wszyscy wiemy, jak to wygląda” – mówiła Sobkowiak-Czarnecka.
Polska zabiega też o możliwość finansowania z SAFE zakupów poza UE, między innymi w USA, Turcji i Korei Południowej. Propozycja zakłada, że jeśli dowódca sił NATO wskaże krytyczne znaczenie danej zdolności dla bezpieczeństwa regionu, Warszawa mogłaby sfinansować jej pozyskanie ze środków unijnych. SAFE to instrument pożyczkowy, a nie dotacyjny. W najbliższych tygodniach ma zapaść decyzja, czy Polska wystąpi o dodatkowe środki.
O autorze
Dziennikarka ekonomiczna, specjalistka ds. makroekonomii i fintechu Dziennikarka z bogatym doświadczeniem redakcyjnym zdobytym w ogólnopolskich dziennikach opiniotwórczych. Absolwentka wiodącej uczelni ekonomicznej, specjalizująca się w makroekonomii, polityce pieniężnej oraz analizie zachowań konsumenckich. Jej teksty dotyczące wpływu stóp procentowych na rynek hipotek były wielokrotnie cytowane w głównych mediach krajowych, m.in. w największych telewizyjnych stacjach informacyjnych. W swoich publikacjach analizuje modele biznesowe sektora fintech i e-commerce, ze szczególnym uwzględnieniem struktur marżowych. W pracy badawczej i publicystycznej nie ucieka od trudnych tematów społecznych, takich jak nierówności dochodowe i realny wpływ inflacji na domowe budżety.