Czy polski rynek motoryzacyjny właśnie przechodzi historyczną transformację? Dane z marca 2026 roku mówią same za siebie: ponad 71,1 tys. zarejestrowanych nowych aut to najlepszy wynik trzeciego miesiąca w historii pomiarów. Ale to nie wszystko. Równolegle obserwujemy prawdziwy boom na samochody elektryczne, napędzany nie tylko dopłatami, ale twardą kalkulacją ekonomiczną.

Historyczny marzec na rynku nowych aut

W marcu zarejestrowano w Polsce 63,9 tys. nowych aut osobowych, co stanowi wzrost o 19,6% w porównaniu z marcem 2025 roku. To efekt wyprzedaży rocznika, finalizacji transakcji i zamknięcia roku fiskalnego przez wielu producentów.

„W minionym miesiącu zarejestrowaliśmy w kraju 63,9 tys. nowych aut osobowych. To najlepszy wynik trzeciego miesiąca w roku w historii prowadzenia pomiarów” — mówi Wojciech Drzewiecki, prezes Instytutu Samar.

Skumulowany wynik za pierwszy kwartał to blisko 169,8 tys. pojazdów, co oznacza wzrost rok do roku na poziomie 7,2%. Liderem rynku utrzymała się Toyota, która w I kwartale zarejestrowała blisko 25,6 tys. aut.

Elektryki wracają do gry

Tu dzieje się coś naprawdę ciekawego. Udział aut elektrycznych w rynku osobowym skoczył w marcu do 5,3%, z 3,9% w lutym. To może zwiastować odbicie tego segmentu po wcześniejszych spadkach związanych z zakończeniem programu dopłat „NaszAuto”.

Ale prawdziwa rewolucja dzieje się w sferze zainteresowań. Według danych z portalu Otomoto, liczba zapytań o auta elektryczne wzrosła o 19% w porównaniu z lutym. A w ujęciu rok do roku zainteresowanie nimi jest obecnie wyższe o 12%.

Kalkulacja, a nie dopłaty

Kluczowa zmiana polega na motywacji. Zainteresowanie elektrykami przestało być stymulowane wyłącznie przez rządowe programy.

„Obecna sytuacja na rynku motoryzacyjnym to moment przełomowy: zainteresowanie samochodami elektrycznymi przestało być stymulowane wyłącznie przez dopłaty rządowe, a zaczęło wynikać z twardej kalkulacji ekonomicznej” — mówi Adam Simon z OLX Group/OTOMOTO.

Analiza pokazuje wyraźny trend: już w drugim tygodniu po pierwszych podwyżkach cen paliw, liczba konkretnych zapytań wysłanych do sprzedawców elektryków wzrosła o 26%, a w trzecim o kolejne 16%. Polacy przestają jedynie przeglądać oferty i zaczynają aktywnie szukać tańszej alternatywy.

Europa jedzie na prąd

Polska nie jest samotną wyspą w tym trendzie. Od połowy lutego popyt na samochody elektryczne we Francji, Rumunii i Portugalii wzrósł o 40 do nawet 54%, wykazując stałą dynamikę wzrostową z tygodnia na tydzień.

„Obserwujemy wyraźną zmianę zachowań konsumenckich na naszych europejskich platformach motoryzacyjnych. Od końca lutego popyt na samochody elektryczne we Francji, Rumunii, Portugalii i Polsce wzrósł nawet o 54%” — mówi Christian Gisy, CEO OLX Group.

Jednocześnie na każdym z tych rynków odnotowano odwrót od diesli — liczba zapytań o te auta spadła od 2 do nawet 15%.

Perspektywy na resztę roku

Prognozy Instytutu Samar są optymistyczne. Przewidują rejestrację w całym 2026 roku około 625 tys. samochodów osobowych oraz 74 tys. aut dostawczych. To oznacza kontynuację stabilnego wzrostu odpowiednio o około 4,6% i 5,5% rok do roku.

Udział chińskich marek w rynku również rośnie, osiągając w marcu 11,7% wobec 11,4% w lutym. W segmencie dostawczym liderem pozostaje Renault, które zarejestrowało w marcu 3,2 tys. pojazdów.

Nowa faza dojrzałości

Obecna niestabilność na rynku paliw, związana m.in. z sytuacją na Bliskim Wschodzie, zdaje się jedynie przyspieszać transformację, która i tak już trwała. Sektor dojrzewa, a zainteresowanie elektromobilnością w Polsce weszło w zupełnie nową fazę — fazę racjonalnego wyboru ekonomicznego.

Czy to oznacza, że era samochodów spalinowych w Polsce powoli dobiega końca? Na razie wiemy tyle: marzec 2026 zapisze się w historii nie tylko rekordowymi rejestracjami, ale także jako moment, w którym elektryki przestały być modą, a stały się po prostu… dobrą inwestycją.