Czy polska biotechnologia jest w stanie zrewolucjonizować globalną diagnostykę chorób serca? Notowana na GPW spółka Synektik właśnie dokonała strategicznego podziału, wydzielając cały dział badawczo-rozwojowy do nowej firmy – Syn2bio. I to właśnie ta nowa spółka niesie ze sobą ogromny potencjał oraz równie duże ryzyko.

Spin-off, który zmienia zasady gry

Decyzja zapadła ponad rok temu, a teraz proces jest już faktem. Synektik, znany z dystrybucji robotów chirurgicznych da Vinci, podzielił się na dwa osobne byty. W ramach procedury spin-off powstało Syn2bio, które przejęło kluczowy projekt badawczy – kardioznacznik o nazwie SYN2.

„Dwie powstałe spółki będą miały odmienny profil i będą mogły przyciągnąć inwestorów, którzy mają różne apetyty na ryzyko. Pozwoli to na bardziej adekwatną wycenę” – wyjaśnia Cezary Kozanecki, prezes Synektiku, w rozmowie z money.pl.

I tu dochodzimy do sedna sprawy. Każdy akcjonariusz Synektika, który posiadał akcje na dzień 1 kwietnia, otrzyma dokładnie taką samą liczbę akcji nowej spółki Syn2bio. Bez żadnych dodatkowych opłat.

SYN2: Diagnostyczna cząsteczka o globalnym potencjale

O co tyle szumu? SYN2 to cząsteczka diagnostyczna znakowana fluorem-18, stworzona do diagnozowania chorób serca. Jej kluczową cechą jest czas półtrwania wynoszący 110 minut.

Dlaczego to takie ważne? Jak tłumaczy prezes Kozanecki, istniejące cząsteczki często mają czas półtrwania liczony w sekundach lub minutach, co uniemożliwia ich powszechne zastosowanie. SYN2, z czasem rozpadu blisko dwóch godzin, może być dostarczony do ośrodka badawczego w ciągu kilku godzin.

To zupełnie zmienia perspektywę! Cząsteczka służy do badania perfuzji mięśnia sercowego na poziomie komórkowym, metodą PET/CT. Dotąd takie badania najpowszechniej stosowano w onkologii. Teraz pojawia się szansa, aby te same urządzenia wykorzystać do przełomowych badań kardiologicznych. Rynek jest olbrzymi, bo choroby serca to globalna, cywilizacyjna choroba.

Start na giełdzie: 23,20 zł za akcję i wielkie nadzieje

Syn2bio jest już gotowe do debiutu. Podział został zarejestrowany w KRS, a wstępna zgoda GPW jest już na stole. Planowany pierwszy dzień notowań to 16 kwietnia.

Znany jest już kurs odniesienia na pierwszą sesję: 23,20 zł. Wyliczyli go specjaliści mInvestment Banking z grupy mBanku, ustalając, że 7,73% wartości Synektika przenosi się do nowego podmiotu.

Ale to dopiero początek emocji. Beata Szparaga-Waśniewska, szefowa zespołu analiz rynkowych Biura Maklerskiego mBanku, w rozmowie z pb.pl ujawnia, że w ich rekomendacji dla Synektika Syn2bio jest wycenione na 26 zł za akcję. To daje potencjał wzrostu o 12% już na starcie, względem kursu odniesienia.

Stabilne fundamenty vs. biotechnologiczna loteria

Podział ma swój głęboki finansowy sens. Synektik zostaje stabilną spółką z przewidywalnymi przychodami z dystrybucji sprzętu medycznego. Zdjęcie kosztów badań ma poprawić jego marże i zwiększyć potencjał dywidendowy.

Syn2bio bierze na siebie całe ryzyko. Z prospektu wynika, że spółka nie miała jeszcze żadnych przychodów, a w roku obrachunkowym zakończonym we wrześniu 2025 r. wygenerowała stratę operacyjną na poziomie ok. 30 mln zł.

Na szczęście start nie będzie samotny. Synektik zapewnia nowej spółce finansowanie w wysokości 50 mln zł (liczone od 1 lipca 2025 r.), co ma wystarczyć na kontynuowanie badań przez 12-14 miesięcy. Potem Syn2bio będzie mogło już samodzielnie ubiegać się o granty i dofinansowania dla MŚP, niedostępne wcześniej dla dużego Synektika.

Wszystko w rękach amerykańskich badań

Tu dochodzimy do punktu, od którego zależy przyszłość spółki. Perspektywy Syn2bio zależą w głównej mierze od wyniku badań klinicznych drugiej fazy w USA. Mają się one wkrótce rozpocząć, choć proces ten już napotkał pewne opóźnienia związane z transferem technologii.

Efekty badań powinniśmy poznać w kolejnym roku obrachunkowym spółki, czyli 2026/27. Analitycy BM mBanku w swojej ocenie zakładają 75% szans na pozytywne odczyty tej analizy cząstkowej.

„Jeśli tak się stanie, to nasza wycena wartości akcji Syn2bio zwiększy się z powodu eliminacji czynnika ryzyka. Oczekujemy, że Syn2bio po analizie cząstkowej sprzeda projekt, podpisując umowę partneringową” – uzupełnia Beata Szparaga-Waśniewska.

Prezes Kozanecki nie kryje ambicji. Widzi w SYN2 potencjał, by stać się nowym standardem w obrazowaniu perfuzji mięśnia sercowego i zrewolucjonizować diagnostykę choroby wieńcowej. Na celowniku jest potężny rynek amerykański, ale także Europa i wybrane kraje azjatyckie.

Inwestycja w Syn2bio to klasyczny przykład wysokiego ryzyka i wysokiej potencjalnej nagrody. Albo cząsteczka SYN2 przebije się na globalnym rynku, otwierając drogę do dużych zysków, albo… No właśnie. Debiut 16 kwietnia na GPW będzie pierwszym krokiem w tej niepewnej, ale niezwykle ekscytującej podróży.