Czy automaty i sztuczna inteligencja stały się polską specjalnością? Dane pokazują jedno: nareszcie dostajemy finansowy impuls, który może pomóc nam gonić Europę.

Ministerstwo Finansów potwierdza, że polskie firmy w latach 2022-2024 odliczyły od podatku aż 673 mln zł z tytułu zakupu robotów. To gigantyczna suma, a wcale nie pokazuje całej inwestycji.

Ulga na robotyzację pozwala odliczyć od podstawy opodatkowania 50 proc. kosztów kwalifikowanych. Wydatki firm w robotyzację i infrastrukturę towarzyszącą wyniosły więc 1 mld 346 mln zł – mówi Łukasz Radosz, dyrektor zarządzający Euro-Funding Polska.

To najświeższe dane, które pokazują, że biznes przestaje wahać się w obliczu rosnących kosztów.

Dynamika wzrostu i twarde lądowanie w 2024 roku

Analizując rok po roku, widać prawdziwą historię. W 2022 r. ulga na robotyzację została wykorzystana na kwotę 73 mln zł. Rok później, w 2023, liczba ta skoczyła ponad pięciokrotnie, osiągając rekord ponad 387 mln zł. Niestety, 2024 rok pokazuje spadek dynamiki do 213 mln zł.

Ale jest też dobra wiadomość: jednocześnie rosła liczba firm-odkładających. Z 192 w 2022 r. do 304 w 2024 r. Powoli, ale rośnie.

Powoli wchodzimy w trend, w którym od lat znajdują się państwa o wysokiej gęstości robotyzacji – mówi Michał Furmański z ABB Robotics Polska.

Polski wyścig z czasem. I z sąsiadami

Mamy problem. W Polsce nadal przypada tylko około 78 robotów na 10 tys. pracowników. To mniej niż 1/3 średniej unijnej, która wynosi 231. I tu uwaga – różnica nie maleje, a wręcz rośnie.

Dane Międzynarodowej Federacji Robotyki pokazują, że Polska coraz bardziej odstaje od regionu – pisze Business Insider.

Na Węgrzech ubiegłoroczny przyrost liczby zainstalowanych robotów wyniósł ponad 150 proc. w porównaniu do roku wcześniej. W Czechach średnia gęstość robotów to 216 na 10 tys. pracowników, czyli blisko trzykrotnie więcej niż u nas. To alarmujące dane.

Największa blokada: nie pieniądze, a ludzie

A może to już koniec polskiej przewagi? Model oparty na niskich kosztach pracy odchodzi do historii. Rosnące wynagrodzenia i niedobory pracowników sprawiają, że jedyną trwałą drogą rozwoju staje się wzrost produktywności.

Według analiz McKinsey, szybkie wdrożenie AI może podnieść produktywność nawet o 3,1 proc. rocznie. Tylko jak to zrobić?

Fakty są jednoznaczne: tylko 8,4 proc. polskich przedsiębiorstw korzysta dziś z rozwiązań opartych na AI, podczas gdy średnia unijna to 20 proc.. Dania, Szwecja czy Belgia to poziom 24–28 proc.

Bez automatyzacji firmy nie będą w stanie utrzymać tempa rozwoju. To już nie jest wybór, ale warunek dalszego wzrostu – ocenia Przemysław Lewicki, CEO SAIO.

Co blokuje małe i średnie firmy? Dane Eurostatu są jasne: główną barierą w Polsce jest brak odpowiednich kompetencji (70,9 proc. firm), a następnie niejasne konsekwencje prawne (52,5 proc.) i obawy o ochronę danych (48,8 proc.).

AI to nie kolejny projekt IT, ale test dojrzałości organizacji – podsumowuje Lewicki.

Inwestycje rosną, ale wciąż za mało i za wolno. Ulga podatkowa pomaga, lecz potrzebujemy edukacji, jasnych reguł i przeskoku na wyższy poziom wdrożeń. To już nie jest rywalizacja o to, kto ma tańszą siłę roboczą. Teraz liczy się tylko efektywność. Czy polskie firmy ją osiągną? Czas pokaże.