Czy Polacy mogą spać spokojnie, jeśli chodzi o ich miejsca pracy? Najnowsze dane Głównego Urzędu Statystycznego przynoszą mocno niepokojące sygnały dla całej gospodarki. Na koniec kwietnia w urzędach pracy zarejestrowanych było 934,3 tys. bezrobotnych. To oznacza wzrost aż o 131,6 tys. osób w porównaniu z rokiem wcześniej.

Takiego rocznego skoku w liczbie osób bez zatrudnienia nie widzieliśmy od marca 2021 roku.

Spadek w kwietniu? To tylko sezonowa poprawa

W skali miesiąca stopa bezrobocia rzeczywiście nieznacznie spadła z 6,1% do 6,0%. Ale nie ma tu miejsca na przedwczesny optymizm. Jak zauważa Business Insider, to typowa dla kwietnia sezonowa poprawa, napędzana głównie przez wzrost zatrudnienia w budownictwie i rolnictwie.

Prawdziwy obraz pokazuje porównanie roczne. Wskaźnik 6% oznacza wzrost o 0,4 punktu procentowego w stosunku do kwietnia 2025 roku, kiedy bezrobocie wynosiło 5,2%. Jak podaje Comparic, to aż o 0,8 punktu procentowego więcej niż przed rokiem. Liczba zarejestrowanych bezrobotnych jest wyższa rok do roku o 16,4%.

Dramatyczne liczby: coraz więcej osób bez zasiłku i pracy

Szczegóły są jeszcze bardziej wymowne. Choć bezrobocie wzrosło przez rok o 131,6 tys., to osób bez prawa do zasiłku jest aż o 135,6 tys. więcej niż przed rokiem (812,3 tys.). Rośnie również grupa osób, które pozostają bez pracy dłużej niż rok – jest ich teraz 363,4 tys., czyli o 60,8 tys. więcej niż rok temu.

Czy firmy wstrzymały rekrutacje? Liczby mówią same za siebie

Tu dane są jednoznaczne i nie pozostawiają złudzeń. Na koniec kwietnia w urzędach pracy było dostępnych tylko 40,9 tys. ofert zatrudnienia. To o 9,9 tys. mniej niż przed rokiem.

Ale prawdziwy szok kryje się w liczbie nowych ofert, które trafiły do urzędów w ciągu miesiąca. W kwietniu było ich 38,3 tys., czyli aż o 35,1 tys. mniej niż w kwietniu 2025 roku. Co gorsza, z sektora prywatnego pochodziło jedynie 28,3 tys. propozycji pracy – to spadek o 34,8 tys. w ujęciu rocznym.

Co na to eksperci? „Relatywna słabość naszego rynku”

„To kolejny z odczytów pokazujący relatywną słabość naszego rynku. Bezrobocie utrzymujące się na poziomie najwyższym od 2021, wyraźnie niższa od prognoz sprzedaż detaliczna, słabszy niż oczekiwany wzrost PKB – wszystkie te czynniki z pewnością będą miały gołębi wpływ na RPP” – komentuje dla Business Insidera Piotr Bawolski, dyrektor ds. klientów strategicznych w Michael / Ström Dom Maklerski.

Ekspert wskazuje, że dopóki inflacja będzie utrzymywała się w zakładanym przez bank centralny zakresie (do 3,5%), można spodziewać się utrzymywania stóp procentowych na obecnym poziomie. Scenariusz ich dalszego zacieśniania wydaje się mało prawdopodobny.

A co z badaniami BAEL? One też nie napawają optymizmem

Według odrębnego Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności (BAEL) sytuacja również nie wyglada różowo. W pierwszym kwartale 2026 roku stopa bezrobocia według tej metodologii wyniosła 3,3%, wobec 3,2% w poprzednim kwartale.

Spada też aktywność zawodowa Polaków (z 59,0% do 58,7%) oraz wskaźnik zatrudnienia (z 57,1% do 56,8%).

Podsumowując: Miesięczny spadek bezrobocia to tylko chwilowe, sezonowe odbicie. Trend roczny jest jasny i niepokojący – rynek pracy w Polsce wyraźnie zwalnia, a firmy znacząco ograniczają rekrutacje. To mocny sygnał ostrzegawczy dla całej gospodarki i ważna wskazówka dla Rady Polityki Pieniężnej przy planowaniu kolejnych ruchów w sprawie stóp procentowych.