Ropa na giełdowej huśtawce. Czy to już koniec pięciotygodniowej hossy?
Pixabay.com / ArthurZiiim
Czy wreszcie udało się przerwać niepokojącą serię wzrostów na rynku ropy? Po pięciu tygodniach hossy, piątkowe notowania dają pierwsze oznaki możliwej zmiany trendu. Ale eksperci ostrzegają: to wciąż bardzo krucha stabilizacja.
Dzień na plus, tydzień na minus
Notowania ropy idą w górę drugi dzień z rzędu. Przed południem w piątek baryłka tańszej odmiany WTI kosztowała około 96 dolarów, a droższy Brent był po 103 dolary. To wzrosty na poziomie blisko 2% w porównaniu z czwartkiem.
Ale tu jest haczyk. Jeśli ceny utrzymają się na tych poziomach do końca dnia, bilans całego tygodnia może wyjść na minus. Byłby to prawdziwy przełom, kończący pięciotygodniową passę wzrostów.
„Pomimo rozmów o deeskalacji, cena ropy naftowej opiera się na przewidywaniach dotyczących dalszych losów wojny, a nie tylko na nagłówkach w mediach” – wskazuje Priyanka Sachdeva, analityczka w Phillip Nova, cytowana przez Arab News.
Geopolityczna beczka prochu
Rynek jest niezwykle wrażliwy na każdą informację z Bliskiego Wschodu. Donald Trump przedłużył do 6 kwietnia termin, w którym Iran musi ponownie otworzyć Cieśninę Ormuz pod groźbą zniszczenia infrastruktury energetycznej.
Jednocześnie Stany Zjednoczone wysłały tysiące żołnierzy na Bliski Wschód. Pentagon rozważa nawet wysłanie dodatkowych 10 000 żołnierzy – donosił „Wall Street Journal”.
Ale to nie wszystko. W nocy z czwartku na piątek armia Izraela przeprowadziła „rozległe” ataki lotnicze na Teheran. Irańskie media poinformowały też o amerykańsko-izraelskich uderzeniach na miasta Kom i Urmia.
Wojna zmniejsza zapasy o 11 milionów baryłek DZIENNIE
To nie są puste liczby. W wyniku konfliktu światowe zasoby ropy zmniejszają się o 11 milionów baryłek dziennie. Międzynarodowa Agencja Energii określiła ten kryzys jako gorszy niż dwa szoki naftowe z lat 70. i rosyjsko-ukraińska wojna gazowa razem wzięte.
Zakłócenia w Cieśninie Ormuz doprowadziły do przymusowego wstrzymania produkcji w Zatoce Perskiej. Ucierpiały też rafinerie w regionie. W rezultacie ceny ropy gwałtownie wzrosły, a notowania Brent w tym tygodniu przekraczały 114 USD za baryłkę.
Scenariusze: od spokoju do piekła
Analitycy z Macquarie Group przedstawiają dwa skrajne scenariusze. Jeśli wojna wkrótce zacznie wygasać, ceny ropy mogą gwałtownie spaść w nadchodzących miesiącach.
Ale jest też druga opcja. Jeśli konflikt przeciągnie się do końca czerwca, ceny mogą wzrosnąć do 200 dolarów za baryłkę.
Administracja Donalda Trumpa już bada, co oznaczałby taki skok dla amerykańskiej gospodarki. To wyraźny sygnał, że urzędnicy analizują nawet najbardziej ekstremalne scenariusze.
„Każde bezpośrednie uszkodzenie infrastruktury naftowej lub przedłużający się konflikt mogą zmusić rynki do szybkiego wzrostu cen” – podkreśla Priyanka Sachdeva.
Iran stawia warunki
Teheran nie zamierza się poddawać. Szef irańskiej dyplomacji Abbas Aragczi ogłosił, że jego państwo zamierza dalej walczyć z USA i Izraelem. Zaprzeczył, by trwały rokowania pokojowe, twierdząc, że takie negocjacje byłyby przyznaniem się do porażki.
Iran przedstawił nawet pięć warunków zakończenia wojny. Wśród nich są: zaprzestanie „agresji i zabójstw”, wypłata odszkodowań oraz międzynarodowe uznanie prawa Iranu do sprawowania władzy nad Cieśniną Ormuz.
Irański parlament pracuje już nad projektem ustawy wprowadzającej opłaty za transport przez Ormuz. Plan ma zostać sfinalizowany w przyszłym tygodniu.
Inflacyjne zmartwienia
Gwałtowny wzrost cen ropy zmienia globalną sytuację ekonomiczną. Lisa Cook z Fedu oceniła, że inflacja jest obecnie większym zmartwieniem niż zatrudnienie.
Cena Brent wzrosła w marcu o rekordowe 49%, a koszty produktów naftowych – od oleju napędowego po paliwo lotnicze – poszły jeszcze wyżej. To obciąża zarówno firmy, jak i konsumentów na całym świecie.
„Rynek zaczyna rozumieć, że nie ma pewnego końca konfliktu. Wkraczamy w kolejny weekend, a ryzyko wciąż jest wysokie” – mówi Carl Larry, analityk ds. ropy i gazu w Enverus.
Co dalej?
Piątkowe spokojniejsze notowania mogą być złudzeniem. Rynek ropy balansuje na krawędzi, a każda eskalacja na Bliskim Wschodzie może w ciągu godzin wywrócić do góry nogami całą sytuację.
Tymczasem kraje azjatyckie sięgają po zapasy buforowe i rozważają korekty popytu. Z każdym dniem narasta presja rynkowa – przyznaje Mukesh Sahdev z australijskiej firmy konsultingowej XAnalysts.
Czy uda się uniknąć najczarniejszego scenariusza? Odpowiedź poznamy w najbliższych dniach, a kluczowy może się okazać właśnie ten weekend.
O autorze
Dziennikarka ekonomiczna, specjalistka ds. makroekonomii i fintechu Dziennikarka z bogatym doświadczeniem redakcyjnym zdobytym w ogólnopolskich dziennikach opiniotwórczych. Absolwentka wiodącej uczelni ekonomicznej, specjalizująca się w makroekonomii, polityce pieniężnej oraz analizie zachowań konsumenckich. Jej teksty dotyczące wpływu stóp procentowych na rynek hipotek były wielokrotnie cytowane w głównych mediach krajowych, m.in. w największych telewizyjnych stacjach informacyjnych. W swoich publikacjach analizuje modele biznesowe sektora fintech i e-commerce, ze szczególnym uwzględnieniem struktur marżowych. W pracy badawczej i publicystycznej nie ucieka od trudnych tematów społecznych, takich jak nierówności dochodowe i realny wpływ inflacji na domowe budżety.