Ropa tanieje, a paliwa drożeją. Winne rafinerie i rekordowe marże
Pixabay.com / michaelmep
Ceny ropy w dół, ale na stacjach ani drgnęły
Gdy ceny ropy naftowej spadają, kierowcy i przedsiębiorcy odruchowo zacierają ręce. Niestety, w ostatnich tygodniach mechanizm ten przestał działać. Jak podawał serwis parkiet.com na początku lipca, amerykańska baryłka WTI kosztowała wówczas około 70 USD, a europejska Brent – blisko 73 USD – poziomy nienotowane od początku marca. Późniejsza analiza z 16 lipca wskazywała już jednak na wzrost ceny Brent do okolic 85 USD. Tymczasem ceny gotowych paliw, zwłaszcza benzyny i diesla, poszybowały w górę. Od początku roku kontrakty na benzynę w USA zdrożały o około 74%, a na europejskiego diesla o niemal 53%. Dla porównania sama ropa Brent podrożała w tym samym okresie o niecałe 20%.
Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź leży nie w samym surowcu, ale w dalszym ogniwie łańcucha – rafineriach.
Marże rafineryjne na historycznych szczytach
Inwestorzy coraz częściej patrzą nie tylko na koszt ropy, ale na fizyczną dostępność gotowych paliw. Możliwości przerobowe rafinerii są wciąż ograniczone, a wysoki popyt sezonowy utrzymuje presję na ceny. W przypadku diesla podaż jest dodatkowo ściskana przez czynniki geopolityczne. Efekt? Marże rafineryjne osiągnęły rekordowe poziomy.
Jak zauważa analityk rynków finansowych XTB Kamil Szczepański, amerykański crack spread, czyli różnica między wartością produktów rafineryjnych a kosztem przerabianej ropy, sięgnął około 68 USD na baryłce. To najwyższy poziom w danych sięgających 1986 roku. W swoim komentarzu Szczepański podkreśla:
To sygnał, że problem przeniósł się z samej ropy do dalszej części łańcucha wartości, czyli rafinacji.
Diesel w centrum uwagi
Sytuacja na rynku diesla jest szczególnie napięta. Światowy rynek odczuł ograniczenie eksportu z Rosji – kraju, który przed atakami na swoją infrastrukturę rafineryjną zapewniał ponad jedną dziesiątą globalnych dostaw eksportowych tego paliwa. Wcześniejsze zakłócenia zmniejszyły dostępność, a rynek już przed nimi nie dysponował dużym marginesem bezpieczeństwa.
Choć instalacje w USA pracują na pełnych obrotach, a Indie agresywnie zwiększają eksport, korzystając z korzystnych cen, w Europie podaż paliw wciąż napotyka bariery wynikające z długotrwałych kłopotów strukturalnych w tym sektorze. Mimo rekordowo wysokich marż nie da się w krótkim czasie uruchomić nowych mocy produkcyjnych ani uzupełnić wyczerpanych rezerw. Co więcej, azjatyccy odbiorcy zastępują część dostaw z Bliskiego Wschodu amerykańską ropą, co dodatkowo zmienia globalne przepływy.
Wpływ na inflację
Bezpośrednie znaczenie dla inflacji mają ceny paliw, a nie samej ropy. Po ostatnich publikacjach danych inflacyjnych rynek odniósł wrażenie, że walka z inflacją została wygrana – analityk z XTB ostrzega jednak, że to odczucie może być tymczasowe. Taniejąca ropa dobrze wygląda w nagłówkach, ale nie przekłada się od razu na niższe rachunki na stacjach benzynowych ani na spadek kosztów transportu.
Dopóki rafinerie nie zwiększą przerobu lub letnie zapotrzebowanie nie spadnie, ceny benzyny i diesla mogą pozostawać wyraźnie zawyżone w porównaniu z ceną ropy. Kluczowe będzie obserwowanie, czy spread między surowcem a paliwami gotowymi zacznie się zwężać – dopiero wtedy realna ulga dla portfeli kierowców stanie się możliwa.
Rynek ignoruje korzystne warunki dla sektora
Co ciekawe, pomimo rekordowych marż rafineryjnych, wyceny spółek naftowych na giełdzie wciąż nie odzwierciedlają potencjalnych zysków płynących z tej sytuacji. Analityk Kamil Szczepański z XTB przyznaje, że rynek zdaje się całkowicie ignorować tak korzystne warunki dla tego sektora. Jak dodaje, konieczne może być oczekiwanie na publikację wyników oraz prognoz, aby wyceny nabrały momentum i przyciągnęły uwagę inwestorów.
Podsumowanie
Ceny ropy spadają, ale rafinerie wyciskają z tej sytuacji maksymalne marże. Ograniczona podaż gotowych paliw, zwłaszcza diesla, oraz rekordowy crack spread sprawiają, że kierowcy i gospodarka nie odczują jeszcze ulgi. Prawdziwa zmiana nastąpi dopiero wtedy, gdy różnica między ceną ropy a ceną benzyny i diesla zacznie się kurczyć.
O autorze
Dziennikarka ekonomiczna, specjalistka ds. makroekonomii i fintechu Dziennikarka z bogatym doświadczeniem redakcyjnym zdobytym w ogólnopolskich dziennikach opiniotwórczych. Absolwentka wiodącej uczelni ekonomicznej, specjalizująca się w makroekonomii, polityce pieniężnej oraz analizie zachowań konsumenckich. Jej teksty dotyczące wpływu stóp procentowych na rynek hipotek były wielokrotnie cytowane w głównych mediach krajowych, m.in. w największych telewizyjnych stacjach informacyjnych. W swoich publikacjach analizuje modele biznesowe sektora fintech i e-commerce, ze szczególnym uwzględnieniem struktur marżowych. W pracy badawczej i publicystycznej nie ucieka od trudnych tematów społecznych, takich jak nierówności dochodowe i realny wpływ inflacji na domowe budżety.