Czy wojna i wysokie ceny ropy mogą być najlepszymi przyjaciółmi rosyjskiej waluty? Okazuje się, że tak. Od kwietna rubel umacniał się względem dolara najszybciej na świecie, a teraz osiągnął poziom, którego nie widzieliśmy od lutego 2023 roku. To niezwykły zwrot akcji dla waluty, która jeszcze niedawno była jedną z pierwszych ofiar na rynkach finansowych po wybuchu wojny.

Największy zwycięzca walutowego świata

Od początku kwietnia rubel zyskał względem dolara amerykańskiego około 12 procent. Ale to nie wszystko – według danych z parkiet.com, od końca marca aprecjacja wyniosła nawet 14,1 proc., co daje mu niekwestionowane pierwsze miejsce na świecie. Drugi w tym rankingu szekel izraelski umocnił się o 7,6 proc., a forint węgierski o 7 proc.

W środę, 20 maja, kurs dolara spadł nawet poniżej 71 rubli. To najniższy poziom od lutego 2023 roku! Dla porównania, przed wojną kurs oscylował w okolicach 75 rubli za dolara. Tymczasem w marcu 2022 roku, w szczycie szoku, za dolara płacono nawet 150 rubli.

Co napędza ten niespodziewany marsz?

Kluczem do zrozumienia siły rubla jest ropa. I to na kilku frontach.

Po pierwsze, wysokie ceny ropy naftowej, będące efektem wojny na Bliskim Wschodzie. Reuters zwraca uwagę na niespodziewane 30-dniowe przedłużenie przez USA (18 maja) zwolnienia z sankcji na rosyjską ropę oraz oczekiwania na nowe umowy biznesowe między Rosją a Chinami.

Parkiet.com podaje konkretne liczby: średnia cena ropy Urals wzrosła w marcu do 77 dolarów za baryłkę z 44,6 dolarów. Sprzedaż walut obcych netto przez największych rosyjskich eksporterów potroiła się w kwietniu do 7,3 mld dolarów.

Co więcej, Rosja znacząco zwiększyła dostawy surowca do Chin. Według Reutersa, w pierwszym kwartale tego roku dostawy wzrosły o ponad jedną trzecią, do 31 milionów ton metrycznych.

„Rubel zyskał na wartości dzięki wysokim cenom ropy naftowej, będącym wynikiem wojny na Bliskim Wschodzie, niespodziewanemu 30-dniowemu przedłużeniu przez USA 18 maja zwolnienia z sankcji na rosyjską ropę oraz oczekiwaniom na nowe umowy biznesowe między Rosją a Chinami” – informuje Reuters.

Paradoks wojennej gospodarki

Siła rubla ma jednak dwa oblicza. Z jednej strony, jak zauważa parkiet.com, jest wynikiem spowodowanych sankcjami nierównowag na rosyjskim rynku finansowym oraz zaostrzonej polityki pieniężnej, mającej zrównoważyć ogromne wydatki rządowe na wojnę. Umacniająca się waluta pomaga łagodzić presję inflacyjną.

Z drugiej strony… wywołuje burzę wśród rosyjskich przedsiębiorstw. Bo silny rubel to mniej konkurencyjni eksporterzy i mniejsze zyski.

Zmiana na rynku walut jest tak duża, że wiele rosyjskich przedsiębiorstw apeluje do rządu i banku centralnego o powstrzymanie nadmiernego umacniania się rubla, które uszczupla ich zyski.

Rosyjski minister gospodarki, Maksim Reszetnikow, stwierdził w zeszłym miesiącu, że rubel może pozostać silniejszy „niż wielu by sobie życzyło” w nadchodzących latach. Powód? Obecny model gospodarczy, który ogranicza odpływ kapitału.

Co dalej z rekordzistą?

Eksperci patrzą w przyszłość z zainteresowaniem. Iskander Lutsko, menedżer portfela w dubajskiej firmie Istar Capital, w rozmowie z Bloomberga stwierdził: „Jeśli rosyjska gospodarka w końcu wyjdzie z trybu wojennego, rubel również wróci do bardziej normalnych poziomów. W tej chwili warunki są idealne do dalszego umocnienia”.

Przez ostatnie dwa lata kurs rubla podlegał gwałtownym wahaniom pod wpływem sankcji zachodnich, zmian w handlu surowcami oraz wydarzeń geopolitycznych. Dziś paradoksalnie, to właśnie geopolityka i ceny energii piszą dla niego zupełnie nowy, zaskakujący scenariusz. Czy ten trend się utrzyma? Wszystko wskazuje na to, że klucz ponownie leży w cenach ropy i decyzjach podejmowanych tysiące kilometrów od Moskwy.