Ryanair zamyka bazę w Berlinie i tnie w Belgii. W Polsce rekordowa ekspansja
Pixabay.com / Steve001
Ryanair wycofuje się z części operacji w Niemczech i mocno ogranicza siatkę w Belgii. Równolegle przewoźnik rozbudowuje polskie bazy, gdzie regionalne porty oferują niższe opłaty i zachęty.
Belgia: cięcia tras i przenoszone samoloty
Linia wycofuje trasy z dwóch belgijskich lotnisk: Brukseli-Charleroi i Brukseli-Zaventem. Z Charleroi znikną połączenia z Katowicami, Łodzią, Poznaniem i Warszawą-Modlinem. Jak podaje portal Brussels Times, redukcje obejmą też Hiszpanię, Włochy, Portugalię, Maroko i Wielką Brytanię. Ryanair nie podał pełnej listy kierunków ani dat, kiedy poszczególne trasy przestaną być obsługiwane.
Z Zaventem zostanie wyłącznie połączenie z Dublinem. Sześć samolotów, których wartość przewoźnik wycenia na około 600 mln dolarów, ma trafić na inne europejskie rynki.
Powodem jest decyzja belgijskiego rządu o podwyżce podatku lotniczego. Na początku 2025 r. przyjął on stawkę 2 euro od pasażera, a od 1 stycznia 2027 r. ma ona wzrosnąć do 7 euro, czyli o 250 proc. w ciągu dwóch lat. Dyrektor generalny Ryanaira Michael O’Leary zarzucił gabinetowi premiera Barta De Wevera pogarszanie konkurencyjności belgijskich portów. Jego zdaniem wyższe opłaty spowodują odpływ pasażerów, połączeń i inwestycji do krajów, w których prowadzenie działalności jest tańsze. Przewoźnik podał też alternatywny scenariusz: gdyby Belgia wycofała się z podwyżki, linia mogłaby w ciągu siedmiu lat uruchomić 100 nowych tras, co według szacunków Ryanaira przełożyłoby się na około 1000 miejsc pracy.
Niemcy: Berlin traci bazę, kraj traci 700 tys. miejsc
Podobny kierunek zmian widać w Niemczech. Już 24 października Ryanair zamyka bazę na berlińskim lotnisku Brandenburg. Siedem maszyn zostanie przeniesionych do innych państw UE, a z rozkładu zniknie 12 tras, m.in. do Bolonii, Marsylii, Palermo, Tallinna i Wilna. Pozostałe połączenia z BER będą ograniczone. Przewoźnik, który jeszcze wcześniej nazywał berliński port najmniej udanym w Europie, wskazuje na wysokie koszty działalności w Niemczech: podatek od ruchu lotniczego, opłaty lotniskowe oraz wydatki na kontrolę ruchu i ochronę.
W niemieckiej siatce zimowej zabraknie około 700 tys. miejsc pasażerskich, czyli 10 proc. w porównaniu z poprzednim sezonem. Hamburg straci 5 proc. swojej oferty, a z Bremy Ryanair wycofa się całkowicie od kwietnia 2027 r., bo nie udało się osiągnąć porozumienia w sprawie opłat. Spadki nie obejmą wszystkich portów. W Memmingen oferta wzrośnie o 12 proc., w Kolonii o 10 proc., a w Friedrichshafen i Saarbrücken przewoźnik zadebiutuje w tym sezonie zimowym. Ryanair apeluje do niemieckich polityków o zniesienie podatku lotniczego, przekonując, że inna polityka opłat pobudziłaby ruch i pomogła tworzyć miejsca pracy.
Skutki dla BER będą poważne. Szefowa lotniska Aletta von Massenbach przyznaje, że to poważny cios. Z powodu cięć Ryanaira port może tracić rocznie około 2,5 mln miejsc pasażerskich, czyli niemal połowę dotychczasowej oferty przewoźnika na tym lotnisku. Zamiast wcześniej zakładanych 27 mln pasażerów w 2027 r. BER prognozuje teraz 25–25,2 mln. W tym roku port ma obsłużyć około 25,7 mln podróżnych, czyli mniej niż w poprzednim roku. Inwestycje są przesuwane, a koszty poddawane przeglądowi.
Polska: dodatkowe samoloty i rekordowa oferta
Rola Polski w siatce Ryanaira rośnie. Do Wrocławia trafią dwa dodatkowe samoloty. Cztery nowe trasy i 330 tys. dodatkowych miejsc oznaczają wzrost o 35 proc. w porównaniu z poprzednim rokiem. Kraków zyska trzy maszyny, cztery nowe kierunki i więcej lotów na ponad 30 trasach. Modlin ma dostać trzy kolejne samoloty, a z obu warszawskich lotnisk ma zostać uruchomionych łącznie 18 nowych tras. Katowice również dostaną trzy nowe kierunki.
Powody tak wyraźnej różnicy są proste: koszty. Polskie porty regionalne od lat walczą o przewoźników niskimi opłatami i zachętami, a popyt na podróże w Polsce rośnie szybciej niż w Europie Zachodniej. Dla pasażerów z Polski oznacza to więcej kierunków i miejsc w samolotach, choć na ceny biletów wciąż najmocniej wpływają rosnące koszty paliwa.
O autorze
Dziennikarka ekonomiczna, specjalistka ds. makroekonomii i fintechu Dziennikarka z bogatym doświadczeniem redakcyjnym zdobytym w ogólnopolskich dziennikach opiniotwórczych. Absolwentka wiodącej uczelni ekonomicznej, specjalizująca się w makroekonomii, polityce pieniężnej oraz analizie zachowań konsumenckich. Jej teksty dotyczące wpływu stóp procentowych na rynek hipotek były wielokrotnie cytowane w głównych mediach krajowych, m.in. w największych telewizyjnych stacjach informacyjnych. W swoich publikacjach analizuje modele biznesowe sektora fintech i e-commerce, ze szczególnym uwzględnieniem struktur marżowych. W pracy badawczej i publicystycznej nie ucieka od trudnych tematów społecznych, takich jak nierówności dochodowe i realny wpływ inflacji na domowe budżety.