Rynek pracy USA ogłasza paraliż? Nie tym razem! Nowe dane zadziwiły wszystkich
Pixabay.com / geralt
Myśleliście, że amerykański rynek pracy zaczyna zwalniać? Najnowsze dane z maja rzucają zupełnie inne światło. Właśnie dostaliśmy solidny dowód na to, że największa gospodarka świata nie zamierza rezygnować ze swojego tempa.
Mocne, jak się nie spodziewano
Majowy raport zatrudnienia w sektorze pozarolniczym (NFP) przyniósł prawdziwą burzę. Przybyło 172 tys. nowych miejsc pracy, podczas gdy ekonomiści spodziewali się zaledwie 85 tys. To nie jest tylko „lepiej niż prognozy” – to wynik dwa razy wyższy od konsensusu i przekraczający nawet najbardziej optymistyczne scenariusze. Tu pojawia się pierwsza niespodzianka.
Ale jest i druga. Dane za poprzednie miesiące zostały znacząco poprawione w górę o 93 tys., co – jak zauważa analityk z XTB Research – samo w sobie stanowi wyjątkowe zaskoczenie, ponieważ Urząd Statystyki Pracy częściej rewiduje liczby w dół.
„Chociaż wzrost zatrudnienia skoncentrował się głównie w kilku sektorach, liczba zwolnień również była umiarkowana” – komentuje sytuację CNBC.
Gdzie rosło zatrudnienie?
Wzrost nie był rozproszony, ale w kilku kluczowych branżach był naprawdę imponujący. Bezkonkurencyjnym liderem okazała się rekreacja i hotelarstwo, gdzie zatrudniono aż 70 tys. osób. To gigantyczny skok, biorąc pod uwagę, że średnia miesięczna dla tego sektora w ubiegłym roku wynosiła 14 tys.
Na drugim miejscu znalazły się samorządy lokalne z 55 tys. nowych etatów. Tradycyjnie silny sektor opieki zdrowotnej dodał solidne 35 tys. miejsc, a pomoc społeczna – 12 tys.
A co z bezrobociem? Tutaj panuje stabilizacja. Stopa bezrobocia w USA utrzymała się na poziomie 4,3%, dokładnie tak, jak miesiąc wcześniej i tak, jak prognozowali ekonomiści. Od co najmniej dwóch lat wskaźnik ten waha się w bardzo wąskim przedziale 4–4,5%.
Płace i inflacja – dwie strony medalu
Dobra passa na rynku pracy przekłada się także na portfele pracowników. Średnie zarobki godzinowe wzrosły o 0,3% miesiąc do miesiąca i o 3,4% w skali roku. Oba te wskaźniki są zgodne z oczekiwaniami rynku.
Ale tutaj właśnie pojawia się kluczowy problem dla Rezerwy Federalnej. Silny rynek pracy, przy jednoczesnym odrodzeniu presji inflacyjnej, zupełnie zmienia scenariusz dla polityki pieniężnej. Według analizy XTB, główna miara inflacji CPI wzrosła w kwietniu do 3,8%, a bardziej niepokojąco rośnie inflacja bazowa.
„Jako że obawy o rynek pracy bardzo mocno zelżały, Fed będzie mógł skoncentrować się niemal w pełni na drugiej części swojego mandatu, tj. zapewnieniu stabilizacji cen” – czytamy w analizie dla Parkiet.com.
Co to oznacza dla rynków?
Te dane to prawdziwy game-changer. Dyskusja o obniżkach stóp procentowych w USA w 2026 roku stała się, według ekspertów, dalece nieaktualna. Teraz pytanie brzmi raczej: „kiedy” nastąpi kolejne zacieśnienie, a nie „czy”.
To natychmiast odbiło się na rynkach. Dolar umacnia się, a rentowności amerykańskich obligacji skokowo rosną (10-letnie o blisko 10 pb.), co zwykle nie wróży dobrze notowaniom na giełdzie. Wielu inwestorów zastanawia się, czy to właśnie początek wyczekiwanej korekty na Wall Street.
Podsumowując, amerykański rynek pracy nie tylko się nie załamuje, ale pokazuje nieoczekiwaną siłę. Dla Fed oznacza to, że ma wolną rękę, by skupić się na walce z inflacją. A dla reszty świata – kolejny miesiąc silnego dolara i rosnącej niepewności co do kierunku amerykańskich akcji. Maj 2026 na rynku pracy zapisze się jako miesiąc, który wszystkich zaskoczył.
O autorze
Dziennikarz ekonomiczny i analityk rynku MŚP Dziennikarz ekonomiczny z ponad piętnastoletnim stażem, stale współpracujący z serwisem MarketPulse.pl. Jego unikalną przewagą jest doświadczenie w prowadzeniu własnej firmy w branży odzieżowej, dzięki czemu analizuje zjawiska gospodarcze nie tylko z perspektywy teorii, ale przede wszystkim praktyki biznesowej. W swoich artykułach opiera się na twardych danych pochodzących z krajowych rejestrów statystycznych, raportów banku centralnego oraz sprawozdań finansowych spółek. Specjalizuje się w tematyce sukcesji przedsiębiorstw, systemach podatkowych dla sektora MŚP oraz wpływie inflacji na rentowność małych firm. Unika prognozowania, stawiając na rzetelną analizę faktów i zmian w globalnych łańcuchach dostaw.