Gdy Wall Street łapie oddech, azjatyckie parkiety zalewa czerwona fala. Czy to początek długo oczekiwanej korekty? Klucz do odpowiedzi może leżeć nie w spółkach technologicznych, ale na Bliskim Wschodzie, gdzie napięcie z Iranem grozi podpaleniem całego globalnego rynku.

Noc spadków za oceanem

Ostatnie godziny przyniosły wyraźne spadki na rynkach azjatyckich. Kospi stracił ponad 4%, Nikkei 1%, a Hang Seng niecały 1%. To ważny sygnał, bo na tygodniowych wykresach po raz pierwszy od 10 tygodni mogą zarysować się spadkowe układy. Ale gdzie szukać przyczyny? Fundamentalnie całą sytuację może rozstrzygnąć wątek globalnej inflacji i ruchów banków centralnych, a tu gigantyczne znaczenie mają ceny ropy naftowej.

Cicha wojna o czarne złoto

Ropa nieznacznie tanieje, ale to może być tylko chwilowa ulga. Administracja Donalda Trumpa twierdzi, że jest w środku kluczowej fazy finalnych negocjacji z Iranem. Amerykanie mają naciskać na Teheran, a konkretne odpowiedzi są spodziewane do końca tygodnia. Ale są problemy. Postawa Iranu w kluczowych kwestiach, jak kontrola nad Cieśniną Ormuz, zbytnio się nie zmieniła.

Doniesienia o nocnych atakach w Zatoce Perskiej wywindowały w górę ceny ropy.

Scenariusz „zawieszenia broni” i coraz częstszych nocnych incydentów, przy wciąż zamkniętej Cieśninie Ormuz, wygląda na absurdalny na dłuższą metę – zauważają analitycy. Rynki zaczynają się coraz bardziej obawiać dalszej eskalacji, która przedłuży problemy z tranzytem surowców z Zatoki Perskiej na kolejne miesiące.

Banki centralne w pogotowiu

Ten geopolityczny wulkan stawia w trudnej pozycji bankierów centralnych. Podwyżka stóp przez ECB na posiedzeniu 11 czerwca jest przesądzona, pytanie tylko o dalsze nastawienie. Dla rynków kluczowe będzie jednak stanowisko FED-u na posiedzeniu z Kevinem Warshem zaplanowanym na 16 czerwca.

Decyzje będą zależały od danych. Dzisiaj poznaliśmy odczyty PMI dla usług, które finalnie w maju wypadły lepiej względem prognoz dla wielu krajów. Finalny odczyt PMI dla całej strefy euro wyniósł 47,7 pkt. Teraz wszyscy czekają na dane z rynku pracy USA.

Stawka: dzisiejsze dane z USA

Wszystkie oczy skierowane są na Departament Pracy USA. Publikacja danych za maj może przechylić szalę. Oczekuje się, że stopa bezrobocia pozostała na poziomie 4,3%, podczas gdy dynamika NFP (prac pozarolniczych) wyhamowała do 85 tys.. Lepsze odczyty będą stwarzać „jastrzębią” presję na FED i mogą nieco podbić dolara.

Dzisiaj uwagę zwrócą także odczyty z rynku pracy w Kanadzie (publikowane o tej samej porze, tj. o 14:30).

Waluty pod presją

Dolar nieco zyskuje dzisiaj na fali podbicia nastrojów „risk-off”. Wyłamuje się z tego trendu jen japoński, co ma związek z testowaniem przez USD/JPY newralgicznego poziomu 160,00 i komentarzami minister finansów Katayamy o gotowości do potencjalnej interwencji.

Na rynku EUR/USD technicznie linia trendu wzrostowego rysowana od dołków z marca nadal się broni, ale jej ostatnie naruszenie może być ostrzeżeniem. Para może zostać złamana, jeżeli dzisiejsze dane z USA będą lepsze, a rynki zaczną przykładać większą wagę do spekulacji wokół FED-u niż do ECB w przyszłym tygodniu.

Podsumowując: geopolityka, dane makro i zapowiedzi banków centralnych – te trzy siły ścierają się dziś na globalnych rynkach. Od wyniku tego starcia zależy, czy czerwona fala z Azji dotrze na europejskie i amerykańskie parkiety, czy też uda się ją zatrzymać. Kluczowy dzień właśnie się rozpoczął.