Sejm postawił kropkę nad 'i’ w sprawach frankowych. To przełom, na który setki tysięcy czekało lata!
Pixabay.com / MarreKrisu
Nie milkną echa głosowania w Sejmie, które może na zawsze zmienić oblicze polskiego wymiaru sprawiedliwości. W piątek 230 posłów zagłosowało za przyjęciem ustawy mającej usprawnić i przyspieszyć rozpatrywanie tzw. spraw frankowych. Przeciw było 175, a 23 wstrzymało się od głosu. Ta decyzja to nie tylko suchy fakt polityczny, ale realna nadzieja dla setek tysięcy Polaków i oddech dla duszących się pod lawiną pozwów sądów.
Z automatu, bez wniosków, bez oczekiwania
Zapomnijcie o miesiącach czekania na decyzję sądu w sprawie zabezpieczenia. Nowe przepisy wprowadzają prawdziwą rewolucję. Obowiązek spłacania rat przez kredytobiorcę będzie wstrzymywany z mocy prawa w chwili, gdy bank otrzyma odpis pozwu. I to aż do czasu prawomocnego zakończenia postępowania!
Kluczowe słowo? Automatycznie. To rozwiązanie nie wymaga wydawania żadnych dodatkowych orzeczeń ani zarządzeń przez sędziów. Po prostu działa, od momentu doręczenia pisma. Koniec z procedurami, które przeciągały procesy w czasie.
„Ustawa jest potrzebna, aby ten gigantyczny ciężar jak najszybciej zdjąć z wokand” – wskazywała pełnomocniczka MS ds. ochrony praw konsumenta Aneta Wiewiórowska-Domagalska, cytowana przez serwis PB.pl.
Koniec z dwoma procesami w jednej sprawie
Kolejny kluczowy element to położenie kresu paraliżującej praktyce dublowania postępowań. Do tej pory wyglądało to tak: konsument pozywał bank, a bank odpowiadał osobnym pozwem o zwrot kapitału. Dwa procesy, dwie wokandy, dwukrotne marnowanie czasu sądu i stron.
Od teraz ma być inaczej. Ustawa umożliwia dokonywanie rozliczenia roszczeń banku i konsumenta w jednym postępowaniu sądowym i jednym orzeczeniu. Bank będzie mógł dochodzić roszczenia wzajemnego w tym samym procesie, a termin na takie powództwo wydłużono do zakończenia postępowania w I instancji. To gigantyczne uproszczenie.
Sądy dostają nowe narzędzia
Ustawa idzie z duchem czasu i daje sądom więcej swobody w prowadzeniu postępowań. Chodzi o to, by sprawy szły szybciej, ale bez uszczerbku dla ich merytorycznego rozpatrzenia. Co się zmienia?
- Więcej posiedzeń niejawnych – sądy będą mogły częściej rozstrzygać sprawy frankowe bez fizycznej obecności stron.
- Technologia na pomoc – otwiera się furtka dla przesłuchiwania świadków w ramach zdalnych posiedzeń online.
- Zeznania na piśmie – strony będą mogły składać swoje zeznania w formie pisemnej, co przyspieszy procedurę.
- Odciążenie sędziów – w przypadku cofnięcia pozwu lub apelacji, postępowanie będą mogli umarzać referendarze sądowi.
Dlaczego ta ustawa jest potrzebna jak powietrze?
Statystyki mówią same za siebie i tłumaczą, dlaczego legislacyjny pośpiech jest tu jak najbardziej wskazany. Dane przytaczane przez Ministerstwo Sprawiedliwości, za pośrednictwem portalu Business Insider, malują obraz sądów sparaliżowanych jedną kategorią spraw.
W sądach okręgowych sprawy frankowe to wciąż 25% całej kolejki spraw cywilnych. To dużo. Ale w sądach apelacyjnych skala problemu jest już dramatyczna – tam aż 70% wszystkich oczekujących spraw to właśnie „franki”.
Nie bez powodu Aneta Wiewiórowska-Domagalska stwierdziła: „Polskie sądy II instancji stały się właściwie 'sądami jednej sprawy’ – 76% załatwień to franki.” Aby wymiar sprawiedliwości mógł wrócić do normalnego funkcjonowania, ten gigantyczny balast musi w końcu zostać usunięty.
Co dalej? Droga do Senatu
Ustawa, po przyjęciu przez Sejm, trafia teraz do Senatu. To tam odbywać się będzie kolejny akt tej legislacyjnej historii. Warto przypomnieć, że jeszcze na etapie prac w Sejmie przyjęto trzy poprawki klubu KO, które wykreśliły z projektu kontrowersyjne zapisy dotyczące tzw. zarzutu potrącenia.
Czy nowe przepisy rzeczywiście odblokują wokandy i przyniosą ulgę zarówno frankowiczom, jak i sądom? Czas pokaże. Jedno jest pewne – piątkowe głosowanie w Sejmie to najważniejszy i najbardziej konkretny krok w tej sprawie od lat. Setki tysięcy oczu są teraz zwrócone w stronę Senatu.
O autorze
Analityk rynku, ekspert ds. logistyki i technologii Dziennikarz i analityk specjalizujący się w punktach styku nowoczesnych technologii z gospodarką. Doświadczenie zdobywał m.in. w redakcjach mediów ekonomicznych, gdzie zajmował się obszarem innowacji. Jako współzałożyciel agencji komunikacyjnej oraz były właściciel firmy transportowej, posiada praktyczną wiedzę o kosztach operacyjnych i wyzwaniach współczesnej logistyki. W swoich publikacjach analizuje oficjalne dane makroekonomiczne i raporty branżowe, przybliżając czytelnikom wpływ międzynarodowych regulacji oraz zmian klimatycznych na biznes. Koncentruje się na sektorach e-commerce, energetyki oraz transportu, pomagając przedsiębiorcom zrozumieć, jak nowe technologie i przepisy zmieniają reguły gry na rynku.