Gdy kierowcy na całym świecie nerwowo spoglądają na ceny paliw, największe koncerny naftowe zacierają ręce. Brytyjski Shell właśnie ogłosił, że w drugim kwartale 2026 roku zarobił 10,8 miliarda dolarów netto – to aż trzykrotnie więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej (3,6 mld dol.). To najlepszy wynik koncernu od czterech lat.

Shell: potrojenie zysku mimo problemów w Katarze

Finansowy skok Shella to efekt gwałtownych wzrostów cen ropy i gazu, wyższych obrotów w handlu LNG i ropą oraz poprawy marż w segmencie chemicznym. Wszystko to zrekompensowało niższe wolumeny sprzedaży spowodowane zakłóceniami w Katarze. Zakład skraplania gazu Pearl w Katarze stoi od marca, po tym jak jedna z dwóch linii produkcyjnych została uszkodzona w wyniku ataku Iranu. Firma szacuje, że naprawy potrwają około roku. Bliski Wschód odpowiada za około 20 proc. produkcji ropy i gazu Shella.

Jak podaje Reuters, koncern utrzymuje tempo skupu własnych akcji w wysokości 3 miliardów dolarów w ciągu najbliższych trzech miesięcy. Przychody giganta wzrosły o 45 proc., sięgając 96,4 miliarda dolarów. Prezes Shella Wael Sawan powiedział:

Drugi kwartał charakteryzowały „ogromne zawirowania na światowych rynkach energetycznych”, ale wydajność operacyjna Shella umożliwiła osiągnięcie „bardzo dobrych wyników”.

Firma zaznaczyła, że wyższe ceny zostały częściowo zrównoważone przez mniejsze wolumeny sprzedaży. Przykładowo produkcja gazu w drugim kwartale wyraźnie spadła w porównaniu z pierwszym kwartałem z powodu utrudnień wywołanych wojną w Zatoce Perskiej.

BP korzysta z marż rafineryjnych

Brytyjski BP odnotował w drugim kwartale skorygowany zysk netto w wysokości 5,73 miliarda dolarów. Na wynik ten wpłynęły przede wszystkim wysokie marże w segmencie rafineryjnym i handlowym. Konflikt na Bliskim Wschodzie, który zakłócił światowe przepływy surowców, stworzył dogodne warunki dla traderów i wytwórców energii. Do tego ceny gotowych paliw – zwłaszcza diesla i paliwa lotniczego – rosły szybciej niż notowania surowej ropy, co dodatkowo poprawiło rentowność rafinerii. BP poinformowało także o rozpoczęciu procesu sprzedaży Archaea Energy, firmy zajmującej się odnawialnym gazem ziemnym.

Aramco przebija prognozy

Jeszcze bardziej spektakularne wyniki przedstawiło saudyjskie Saudi Aramco. Największy producent ropy na świecie zwiększył skorygowany zysk netto o 33 proc., do 33,4 miliarda dolarów (rok wcześniej 25,2 mld dol.). Rezultat wyraźnie przebił rynkowe prognozy, które zakładały 31,1 mld dol. Średnia cena ropy Brent w kwartale wyniosła niemal 97 dolarów za baryłkę.

Saudyjski koncern mógł utrzymać eksport dzięki strategicznym rurociągom, w tym East-West Pipeline biegnącemu do portów nad Morzem Czerwonym. Pozwoliło to skierować dostawy z ominięciem zablokowanej Cieśniny Ormuz. Prezes Aramco Amin Nasser podkreślił, że wykorzystanie rurociągu, magazynów i terminali eksportowych umożliwiło utrzymanie produkcji oraz realizację kluczowych inwestycji.

Aramco korzystało nie tylko z wysokich cen ropy, ale też z wyjątkowo korzystnej sytuacji na rynku paliw. Średnia cena, po której koncern sprzedawał ropę, wyniosła 108,10 dolara za baryłkę – rok wcześniej było to 66,70 dolara. Jednocześnie koncern odnotował spadek produkcji: wydobycie węglowodorów płynnych zmalało o 28 proc. (do 7,57 mln baryłek dziennie), a gazu ziemnego o 16 proc. Spółka zaznaczyła, że część jej infrastruktury była celem ataków w lipcu, ale na razie nie miało to istotnego wpływu na wyniki finansowe ani działalność operacyjną.

Co przyniósł konflikt?

Jak pisze agencja Bloomberga, wojna na Bliskim Wschodzie doprowadziła do zakłóceń w przepływach surowców, co przełożyło się na wzrost zmienności rynku i podniesienie marż rafineryjnych. Dla największych graczy sektora energetycznego oznaczało to nowe możliwości zarobku. Shell tymczasem zapowiedział kontynuację skupu własnych akcji o wartości 3 mld dol. w nadchodzących trzech miesiącach.