Czy Polacy stali się nagle narodem skrupulatnych strażników prawa podatkowego, czy może po prostu… bardziej złośliwych sąsiadów? Dane są jednoznaczne: Krajowa Administracja Skarbowa (KAS) jest zasypywana zgłoszeniami. Ale prawdziwa historia kryje się w motywacjach tych, którzy je wysyłają.

Liczby nie kłamią: wzrost jest wyraźny

W 2025 roku do szesnastu izb administracji skarbowej wpłynęło 84,4 tys. informacji sygnalnych. To solidny skok – o 5,8% więcej niż w 2024 roku (79,8 tys.) i aż o 10,6% w porównaniu z 2023 rokiem (76,3 tys.). Trend wzrostowy jest więc niepodważalny.

Ale tutaj pojawia się pierwsze „ale”.

„Sam wzrost liczby informacji sygnalnych nie musi oznaczać pogorszenia poziomu przestrzegania prawa podatkowego. Może on świadczyć raczej o większej aktywności społecznej i zaufaniu do instytucji państwa” – komentuje dr Anna Wojciechowska, ekspertka BCC i była naczelnik Wydziału Kontroli Podatkowej UKS w Gdańsku.

Mroczna strona donosicielstwa: konflikty osobiste

Oto kluczowy wątek tej historii. Eksperci i urzędnicy zgodnie wskazują, że nawet do 70% zgłoszeń bywa motywowanych konfliktami osobistymi. Mowa o sąsiedzkich animozjach, napięciach rodzinnych, sporach rozwodowych czy zawodowej zazdrości.

„Informacje sygnalne bywają niestety wykorzystywane nie tylko w trosce o przestrzeganie prawa, lecz także jako narzędzie rozwiązywania prywatnych konfliktów” – dodaje dr Wojciechowska.

Przykład? Sygnalista donosi, bo sąsiadka, która „nie pracuje”, nagle jeździ nowym autem. Tymczasem ona po prostu pracuje zdalnie. Nowy dom, samochód czy widoczny dobrobyt bywają postrzegane nie jako sukces, ale jako potencjalne nadużycie.

Kto najczęściej donosi i jak to robi?

Portret typowego sygnalisty jest dość wyraźny. Najczęściej autorami doniesień są:

  • Pracownicy,
  • Członkowie rodziny,
  • Sąsiedzi,
  • Kontrahenci.

A jak donoszą? Zgłoszenia trafiają do urzędów zarówno tradycyjnie (poczta, biuro podawcze), jak i elektronicznie. I tu kolejna ważna cecha: przeważająca większość ma charakter anonimowy. Tylko niewielki odsetek jest podpisany imieniem i nazwiskiem.

„Fakt, że zgłoszenia mogą być anonimowe, ma duże znaczenie. Z jednej strony zwiększa poczucie bezpieczeństwa (…), z drugiej strony może sprzyjać zgłoszeniom mniej przemyślanym” – analizuje mec. Aldona Międlar-Adamska, radca prawny z kancelarii Ars Aequi.

Dlaczego w ogóle tyle osób donosi?

Przyczyn jest kilka. Sebastian Polański z Referatu Komunikacji IAS we Wrocławiu wskazuje na rosnącą świadomość prawną podatników, ułatwioną przez dostępność opracowań w internecie i kampanie edukacyjne KAS.

Nie bez znaczenia jest też sytuacja gospodarcza. Inflacja sprawia, że obywatele są bardziej wyczuleni na nieuczciwe zarabianie czy unikanie opodatkowania. Do tego dochodzą media, które nagłaśniają sprawy, gdzie donos przyniósł realny skutek, wzmacniając motywację innych.

Wyzwanie dla skarbówki: selekcja i weryfikacja

Mimo wzrostu, roczna liczba zgłoszeń w kontekście milionów podatników i skali gospodarki nie jest uznawana za astronomiczną. Mec. Międlar-Adamska określa ją raczej jako „umiarkowaną”.

Jednak jest na tyle duża, że stanowi poważne wyzwanie logistyczne.

„Wymaga od administracji skarbowej sprawnego systemu wstępnej selekcji i weryfikacji zgłoszeń” – podkreśla prawniczka. Problem w tym, że wiele zgłoszeń jest bardzo ogólnych, opartych na domysłach i często uniemożliwia jakąkolwiek weryfikację. To pochopne sygnały, które obciążają urzędników, utrudniając wykrywanie prawdziwych naruszeń.

Kluczowe jest więc wnikliwe weryfikowanie każdego sygnału i oddzielanie tych uzasadnionych od tych, które są jedynie pochodną emocji lub osobistych porachunków.

Podsumowując, rosnąca fala donosów do skarbówki to zjawisko wielowymiarowe. Z jednej strony może świadczyć o większym zaufaniu do instytucji i aktywności obywatelskiej. Z drugiej – odsłania mniej chlubne oblicze ludzkich relacji, gdzie zazdrość i konflikty znajdują ujście w anonimowym formularzu. Dla KAS oznacza to przede wszystkim konieczność bycia czujnym nie tylko na przestępstwa podatkowe, ale także na ludzkie emocje.