SpaceX jak loteria. Brytyjscy inwestorzy nie żałują mimo „potężnie zawyżonej” wyceny
Pixabay.com / SpaceX-Imagery
Czerwcowy debiut SpaceX przyciągnął rekordowe zainteresowanie brytyjskich inwestorów indywidualnych. W fazie budowania księgi popytu zamówienia złożyło około 120 tysięcy dorosłych Brytyjczyków. Według brokera Marex ich łączna wartość sięgnęła blisko miliarda dolarów. Zainteresowanie było tak duże, że część chętnych nie otrzymała pełnego przydziału, o który wnioskowała.
Skalę popytu potwierdza też broker AJ Bell. Na jego platformie ofert kupna było pięciokrotnie więcej niż przy jakiejkolwiek innej ofercie w ostatniej dekadzie.
Richard Cooke, zajmujący się na co dzień rozwojem biznesu, dostał mniej niż połowę zamówionych akcji, ale nie żałuje decyzji. Mówi wprost: to loteria.
To wszystko jest jak loteria. Wycena jest oczywiście potężnie zawyżona. Prawdopodobnie będziemy się z tego śmiać za 10 lat, ale jest cień szansy, że nie. Jestem całkiem gotowy podjąć to ryzyko.
Cooke przyznaje, że spółka jest wyceniana na ponad stukrotność swojej sprzedaży. Nie ma jednak złudzeń co do charakteru inwestycji: „Raz czujesz się dość zadowolony z siebie, a w inne dni czujesz się jak idiota” – mówi. „Nie ma znaczenia, czy inwestycja wzrośnie o 50 proc., czy spadnie o 50 proc., i tak idę do Tesco i tak idę do Wetherspoons.”
Podobnie podchodzi do sprawy Dave Badsey, menedżer projektów, dla którego zakup akcji to spekulacja. Wcześniej kupował akcje BAE Systems po rosyjskiej inwazji na Ukrainę i, jak sam mówi, spółka zarobiła. Mówi, że wielu inwestorów może teraz panikować, bo nie wiedzą, co robią. Branżę kosmiczną uznaje za z definicji bardzo ryzykowną, a gwałtowne wahania cen za naturalny element debiutów. Ostrzega tych, którzy spodziewali się szybkich milionów: „Byłbym bardzo zdziwiony, gdyby pan Musk zarabiał pieniądze na wystrzeliwaniu rakiet czy czymkolwiek, co chce robić. Jeśli nie spodziewasz się jazdy bez trzymanki, nie powinieneś inwestować w debiuty giełdowe.”
Dan Coatsworth z AJ Bell tłumaczy, że inwestorów przyciągnęła pozycja SpaceX jako lidera gospodarki kosmicznej oraz historia Elona Muska, który potrafił zarabiać dla akcjonariuszy. Zastrzega jednak, że wycena opiera się na przyszłych możliwościach firmy, a nie bieżących wynikach.
Huśtawka notowań i odblokowanie akcji
Kurs SpaceX od debiutu przechodzi prawdziwy rollercoaster. Po początkowych dynamicznych wzrostach nadeszły wyraźne spadki. Najbliższym testem dla wyceny będzie uwolnienie pierwszej transzy akcji pracowniczych oraz walorów należących do inwestorów sprzed IPO. Kolejne pule wcześniej zablokowanych akcji będą trafiać do obrotu w nadchodzących miesiącach, co może zwiększyć presję na cenę.
W ostatnich tygodniach akcje odrabiały część strat – impulsem był pierwszy kwartalny raport finansowy SpaceX po debiucie. Wcześniej kurs ustanowił historyczne maksimum na poziomie 225,64 dolara. Mimo to pozostaje 6,05 proc. poniżej poziomu z pierwszego zamknięcia w historii notowań, a od historycznego minimum wynoszącego 104,83 dolara wzrósł o 44,24 proc. Podczas ostatniego zamknięcia znajdował się też powyżej ceny z IPO (135 dolarów) i kursu otwarcia z pierwszego dnia notowań (150 dolarów).
Kosmiczna AI w tle wyceny
W dyskusji o przyszłej wycenie SpaceX pojawia się też wątek sztucznej inteligencji w kosmosie. Elon Musk ponownie zapowiedział, że pierwsze układy Nvidia Vera Rubin trafią na orbitę w 2027 roku. Jak wynika z analizy ChatGPT przytoczonej przez Comparic.pl, kluczowe znaczenie może mieć start projektu Starmind zaplanowany na IV kwartał 2027 roku. Udana misja ograniczyłaby część ryzyka technologicznego i mogłaby wesprzeć scenariusz wzrostu kursu do około 250 dolarów.
ChatGPT zastrzegł, że przed skalowaniem takiego modelu pozostaje wiele wyzwań inżynieryjnych, a do IV kwartału 2027 roku SpaceX może być już znacznie większą spółką niż dziś, nawet jeśli Starmind nie stanie się dużym biznesem. Analiza wskazuje, że taki poziom wyceny to zakład na cały biznes SpaceX – Starlink, Starship, AI i naziemną infrastrukturę obliczeniową – a nie pojedynczego satelitę. Według modelu dopiero dowód, że Starship potrafi startować z odpowiednią częstotliwością, pozwoli rynkowi w pełni wycenić perspektywę milionów satelitów, dziesiątek tysięcy startów i setek gigawatów mocy obliczeniowej.
O autorze
Dziennikarz ekonomiczny i analityk rynku MŚP Dziennikarz ekonomiczny z ponad piętnastoletnim stażem, stale współpracujący z serwisem MarketPulse.pl. Jego unikalną przewagą jest doświadczenie w prowadzeniu własnej firmy w branży odzieżowej, dzięki czemu analizuje zjawiska gospodarcze nie tylko z perspektywy teorii, ale przede wszystkim praktyki biznesowej. W swoich artykułach opiera się na twardych danych pochodzących z krajowych rejestrów statystycznych, raportów banku centralnego oraz sprawozdań finansowych spółek. Specjalizuje się w tematyce sukcesji przedsiębiorstw, systemach podatkowych dla sektora MŚP oraz wpływie inflacji na rentowność małych firm. Unika prognozowania, stawiając na rzetelną analizę faktów i zmian w globalnych łańcuchach dostaw.