Czy po spektakularnym rajdzie w pierwszej połowie kwietnia polska giełda zmierza ku poważnej korekcie? Analizy wskazują, że główne indeksy dotarły już do kluczowej strefy wsparcia, a decydująca walka może rozegrać się właśnie teraz.

Ciężka passa na parkiecie

Nie ma co ukrywać – ostatnie dni na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie nie były dla optymistów. Główne krajowe indeksy notują serię spadków, która podcina skrzydła po wyjątkowo udanym początku roku. Szczególnie wyraźnie widać to po sektorze bankowym, który najszybciej redukuje tegoroczne zwyżki. Przypomnijmy: w połowie kwietnia indeks WIG-Banki notował blisko 22% umocnienie od początku roku, podczas gdy w ostatnich dniach tegoroczny wynik kurczył się do 13,3%.

Co ciekawe, to właśnie banki były motorem napędowym europejskiego rynku w pierwszej połowie miesiąca. Druga część kwietnia jest jednak wyraźnie słabsza. Notowania europejskiego indeksu bankowego STOXX Europe 600 Banks zaczynają wymazywać 38,2% fali wzrostowej od dołka z 23 marca. Ten dołek był apogeum spadków po amerykańsko-izraelskim ataku na Iran, kiedy inwestorzy uwierzyli, że inflacyjny wpływ wojny zmusi banki centralne do podwyżek stóp, co tradycyjnie sprzyja bankom.

„Indeksowi dużych spółek w ostatnich latach zdarzyła się już podobna słabość, kiedy tracił pięć dni z rzędu” – zauważa Parkiet.

Lutowe szczyty pod ostrzałem

Z technicznego punktu widzenia krajowy rynek na razie nie daje poważnych sygnałów ostrzegawczych. Można mówić raczej o schłodzeniu wyjątkowo optymistycznego nastawienia z ostatnich tygodni. WIG i WIG20 jako jedne z pierwszych indeksów na świecie wymazały marcowe spadki i szybko wróciły do bicia rekordów hossy.

Kluczowym momentem będzie test lutowych szczytów. Spadki z ostatnich dni przybliżyły główne indeksy właśnie do tych poziomów. Eksperci z portalu Parkiet wskazują, że podstawowym scenariuszem jest wykończenie korekty spadkowej właśnie w tym rejonie. Dopiero przełamanie tego rodzaju wsparć będzie ostrzeżeniem przed zmianą nastrojów w średnim terminie.

Krzysztof Ojczyk, analityk Noble Securities, w kontekście indeksu MSCI Poland zauważa, że miniony tydzień upłynął pod znakiem cofnięcia, które kojarzy się z korekcyjną falą IV w potencjalnym, pięciofalowym impulsie wzrostowym. Jego zdaniem zniesienie fali III sięgnęło już górnego ograniczenia typowego przedziału 50-38,2%, co pozwala oczekiwać prób zakończenia korekty i przejścia do końcowej, wzrostowej fali V.

Co z zagranicznym kapitałem?

O zachowaniu polskiego rynku akcji w największym stopniu decyduje nastawienie inwestorów zagranicznych, które można wyśledzić także z kursu złotego. Tutaj sytuacja nie wygląda na alarmującą. W przypadku pary EUR/PLN większe zwyżki obserwowano jedynie na początku poprzedniego tygodnia, a od środy kurs praktycznie stał w miejscu. W poniedziałek euro kosztowało 4,24 zł, pozostając w rejonie wahań z ostatnich tygodni.

Po zwyżkach z poprzedniego tygodnia zawraca także dolar, który w poniedziałek kosztował 3,61 zł – nawet mniej niż na piątkowym zamknięciu. Indeks dolarowy dużych spółek porusza się więc podobnie do „czystego” WIG20, a jego tegoroczny wynik to nadal solidne 10,2%.

Następny tydzień pod dyktando banków centralnych

W szerszym ujęciu krajowe i europejskie rynki odstawały w ostatnich dniach od Stanów Zjednoczonych, gdzie trwał szał zakupów akcji spółek półprzewodnikowych. Piątek był dla nich 18. z rzędu dniem wzrostów.

W nadchodzącym tygodniu czeka nas szereg posiedzeń banków centralnych, w tym amerykańskiego Fed. Oczekiwania wskazują raczej na utrzymanie dotychczasowych poziomów stóp. Ale, jak zauważa Daniel Kostecki z CMC Markets, „sama decyzja o pozostawieniu stóp bez zmian może mieć mniejsze znaczenie niż ton komunikatu”.

„Problem polega na tym, że banki centralne podejmują decyzje w otoczeniu podwyższonej niepewności inflacyjnej i geopolitycznej” – podkreśla ekspert.

Dla rynku obligacji i walut liczyć się będzie to, który bank centralny zacznie brzmieć bardziej defensywnie wobec wzrostu cen energii. Znacznie przyspieszy także sezon wyników amerykańskich spółek.

Ostatnia sesja kwietnia przyniosła głęboką penetrację wsparcia

Wracając do krajowych akcji, ostatnia sesja kwietnia przyniosła głęboką penetrację strefy wsparcia kształtującej się wokół lutowych szczytów. Zachowanie banków nie wskazywało na to, by inwestorzy mieli już teraz odwrócić los WIG i WIG20, co może oznaczać kolejną falę spadków.

Trudno wskazać jedną przyczynę zmiany nastawienia do polskiego rynku. Można to tłumaczyć pomysłami podatków od „nadmiarowych” zysków, realizacją zysków przy świetnych raportach banków, albo po prostu tym, że nasza giełda uprzedziła zachowanie rynków bazowych.

Co ciekawe, w tym samym czasie dolar tracił na wartości, a rentowności obligacji spadały. Taki układ może sugerować, że do inwestorów powoli docierają obawy o sytuację gospodarczą.

Warto zauważyć, że o ile sektor bankowy po I kwartale zaskakuje pozytywnie, o tyle reakcja rynku na wyniki Kruka była już mocno negatywna. Czy to sygnał, że łatwe zyski się skończyły? Odpowiedź poznamy już w maju.