Średnia krajowa we wrześniu: 9266,48 zł. Nowe dane GUS pokazują hamowanie płac
Pixabay.com / PiotrZakrzewski
Główny Urząd Statystyczny podał we wtorek najnowsze dane o wynagrodzeniach w polskich firmach. Przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw wyniosło we wrześniu 2026 r. 9266,48 zł. To o 0,1 proc. więcej niż w sierpniu i o 5,9 proc. więcej niż rok wcześniej. Konsensus PAP Biznes zakładał 6,1 proc., więc odczyt okazał się minimalnie słabszy od prognoz.
Dla pracownika na standardowej umowie o pracę ta średnia przekłada się na około 6646 zł netto „na rękę”. W statystyce GUS mieszczą się pensje zasadnicze oraz premie, nagrody, dodatki za nadgodziny i odprawy emerytalne. Dane dotyczą firm zatrudniających co najmniej 10 osób, czyli około 40 proc. wszystkich pracujących w polskiej gospodarce.
Wrześniowy wynik pozostaje jednak o 4 proc. poniżej rekordu wszech czasów z marca, gdy przeciętna płaca wyniosła 9652 zł.
Płace hamują, zatrudnienie spada
Widać wyraźne spowolnienie. W sierpniu dynamika wynosiła 5,6 proc. rok do roku, a we wrześniu ubiegłego roku 7,5 proc. Dla porównania w 2024 r. wzrost płac sięgał około 11 proc., a w 2025 r. obniżył się do około 8 proc. Najnowsze odczyty wskazują na stabilizację w okolicach 6 proc.
Równolegle kurczy się zatrudnienie. We wrześniu w sektorze przedsiębiorstw było 6 mln 360,4 tys. etatów – o 0,1 proc. mniej niż w sierpniu i o 0,8 proc. mniej niż we wrześniu 2025 r. Wśród przyczyn analitycy wymieniają czynniki demograficzne, zmianę modelu zatrudnienia w stronę innych form pracy i współpracy oraz mniejszy popyt na pracowników. W takich warunkach przedsiębiorcy szukają oszczędności we wzroście wydajności, a nowe etaty powstają ostrożnie.
Realny wzrost płac najniższy od trzech lat
Wrześniowa inflacja wyniosła 4,1 proc. rok do roku. Realny wzrost przeciętnego wynagrodzenia szacuje się zatem na około 1,7–1,8 proc., czyli najmniej od trzech lat. Według niektórych zestawień to najniższy poziom od sierpnia 2023 r. Łączny realny fundusz płac, liczony jako iloczyn zatrudnienia i średniej pensji, zwiększył się tylko o 0,9 proc. rok do roku – najwolniej od trzech lat. Samo zatrudnienie spadło w tym ujęciu o 49,6 tys. osób.
W komentarzach po publikacji danych powtarza się ocena, że rynek pracy nie daje obecnie podstaw do obaw o spiralę płacowo-inflacyjną. Ekonomiści Banku Millennium oceniają, że wrzesień potwierdza obraz stabilnego rynku pracy, a presja płacowa jest zbyt słaba, by uruchomić mechanizm, w którym wyższe pensje dodatkowo napędzałyby ceny. W ich prognozie RPP utrzyma stopy na dotychczasowym poziomie do końca trzeciego kwartału 2027 r., a jedną obniżkę w czwartym kwartale 2027 r. Zastrzegają jednak, że zacieśnienie nie jest wykluczone, gdyby ceny paliw i żywności wyraźnie podbiły inflację, a do tego doszły planowane na początku 2027 r. podwyżki regulowanych cen energii elektrycznej, gazu i ciepła systemowego.
Ekonomiści ING Banku Śląskiego również zwracają uwagę na wygasającą presję płacową:
Wrześniowe dane nie zmieniają obrazu stopniowo wygasającej presji płacowej. Mimo podwyższonej inflacji, związanej m.in. z cenami energii, nie widać obecnie wyraźnych oznak jej przełożenia się na dynamikę wynagrodzeń.
Ich zdaniem dane te wspierają stabilizację stóp w tym roku.
Część decydentów w Radzie Polityki Pieniężnej wskazuje warunki, w jakich możliwa byłaby podwyżka stóp: inflacja bazowa powyżej 3,5 proc., przyspieszenie płac powyżej 7 proc. lub osłabienie złotego powyżej 4,50 za euro. Najnowsze odczyty idą jednak w przeciwną stronę – inflacja bazowa spadła do 3,1 proc., a płace hamują. Listopadowa podwyżka pozostaje więc mało prawdopodobna, choć formalnie nie jest wykluczona. Punktem odniesienia dla rynku będzie listopadowa projekcja inflacji NBP oraz wstępny odczyt inflacji za październik.
Średnia blisko 10 tys. zł?
Przyszły kształt wskaźnika zależy od tempa wzrostu płac. Zdaniem analityków Banku Pekao czwarty kwartał może zamknąć się dynamiką na poziomie 6 proc. lub nieco niższym; ekonomiści BOŚ zakładają utrzymanie ok. 6 proc. także w 2027 r. Jeśli dynamika utrzyma się w tym miejscu, już w grudniu przeciętne wynagrodzenie może pierwszy raz w historii przekroczyć 10 tys. zł. Grudniowe pensje są zwykle o 6–7 proc. wyższe niż w pozostałych miesiącach z powodu premii i bonusów, a od wiosny 2027 r. średnia mogłaby regularnie utrzymywać się powyżej tej granicy.
Kolejną wskazówką co do konsumpcji będą czwartkowe dane GUS o sprzedaży detalicznej za wrzesień, na które zwracają uwagę ekonomiści.
O autorze
Dziennikarz ekonomiczny i analityk rynku MŚP Dziennikarz ekonomiczny z ponad piętnastoletnim stażem, stale współpracujący z serwisem MarketPulse.pl. Jego unikalną przewagą jest doświadczenie w prowadzeniu własnej firmy w branży odzieżowej, dzięki czemu analizuje zjawiska gospodarcze nie tylko z perspektywy teorii, ale przede wszystkim praktyki biznesowej. W swoich artykułach opiera się na twardych danych pochodzących z krajowych rejestrów statystycznych, raportów banku centralnego oraz sprawozdań finansowych spółek. Specjalizuje się w tematyce sukcesji przedsiębiorstw, systemach podatkowych dla sektora MŚP oraz wpływie inflacji na rentowność małych firm. Unika prognozowania, stawiając na rzetelną analizę faktów i zmian w globalnych łańcuchach dostaw.