Polski rząd przechodzi od politycznych deklaracji do konkretnych działań w sprawie stałej amerykańskiej obecności wojskowej. Premier Donald Tusk poinformował, że wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz zaproponował projekt uchwały rządu dotyczący utworzenia stałej bazy sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych w Polsce. To przedsięwzięcie o ogromnej skali organizacyjnej i finansowej.

Rząd nie chce czekać na realizację obietnic

Przed wtorkowym posiedzeniem Rady Ministrów premier przekazał, że polski rząd nie może biernie oczekiwać na wypełnienie zobowiązania prezydenta USA Donalda Trumpa o „kolejnych żołnierzach amerykańskich w Polsce”. – Musimy przygotować się do realizacji tej decyzji tak, by żołnierze amerykańscy mieli gdzie stacjonować – podkreślił Tusk.

Chodzi o stworzenie warunków logistycznych, finansowych, organizacyjnych, mieszkaniowych. To jest wbrew pozorom bardzo poważne przedsięwzięcie organizacyjnie i finansowo – jeśli myślimy na serio o stałej bazie, to musimy zacząć przygotowywać Polskę do tego – zaznaczył premier.

We wtorek rano zebrał się również Komitet Rady Ministrów do spraw Bezpieczeństwa Narodowego. To pomocnicze ciało przy rządzie miało omówić gwarancje finansowe, infrastrukturalne i logistyczne dla zwiększenia amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce.

Koszt budowy i ambitny harmonogram

Wiceszef MON Paweł Zalewski w rozmowie z TOK FM zdradził szacunkowe koszty. Zapytany o cenę budowy stałej bazy odpowiedział: „Kilka miliardów, kilkanaście miliardów złotych”.

Na pytanie o źródła finansowania Zalewski stwierdził, że mimo odziedziczenia budżetu w trudnej kondycji, „na bezpieczeństwo pieniądze będą”. Dodał, że świadoma tego jest Rada Ministrów, a premier Tusk „bardzo silnie poparł pana premiera Kosiniaka-Kamysza”.

Rządowi zależy na tempie. Według wiceszefa MON celem jest zamknięcie rozmów dotyczących tego, jakie konkretne oddziały amerykańskie znajdą się w Polsce w ciągu kilku do kilkunastu miesięcy. Co więcej, budowa „miasteczka” dla Amerykanów ma ruszyć jeszcze w tym roku.

Strategiczne znaczenie i nazwa „Fort Trump”

Paweł Zalewski wyjaśnił, dlaczego stałe bazy mają kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa. – Stałe bazy są ważne, dlatego że zmieniają przekaz strategiczny dla naszego głównego adwersarza, którym jest Rosja – powiedział. Jak dodał, stała obecność oznacza głębokie zaangażowanie Amerykanów w obronę Polski, ponieważ będą bronić swoich interesów – w tym przemysłu zbrojeniowego oraz, już niedługo, technologii jądrowej.

Zapytany, czy baza mogłaby nosić nazwę „Fort Trump”, wiceszef MON odparł, że „to świetna nazwa”, ale priorytetem pozostaje trwałość amerykańskiej obecności.

Uchwała przyjęta – pierwszy krok

Rada Ministrów zebrała się we wtorek 16 czerwca i zatwierdziła uchwałę inicjującą proces tworzenia stałej bazy Sił Zbrojnych USA na terytorium Polski. Dokument umożliwia rozpoczęcie wstępnych działań: prowadzenie konsultacji i uzgodnień ze stroną amerykańską, a także przygotowanie propozycji dotyczących lokalizacji bazy, potrzebnej infrastruktury, szacunkowych kosztów oraz źródeł finansowania.

Wizyta prezydenta Nawrockiego w USA

Obecność amerykańskich żołnierzy w Polsce była jednym z tematów rozmów prezydenta Karola Nawrockiego z prezydentem USA w Waszyngtonie. Szef Biura Polityki Międzynarodowej KPRP Marcin Przydacz poinformował, że Donald Trump potwierdził „zobowiązanie sojusznicze”, w tym wynikające z artykułu 5. Traktatu Północnoatlantyckiego.

Prezydent USA zapewnił, że planowane ograniczenie amerykańskiej obecności w Europie Zachodniej nie dotknie Polski. Ponownie potwierdził swoją publiczną deklarację o wysłaniu do naszego kraju dodatkowych 5 tysięcy amerykańskich żołnierzy.

Przydacz zapowiedział, że prezydent Nawrocki zaprosi szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza na spotkanie w celu omówienia dalszych kroków. Warto przypomnieć, że już na początku czerwca minister obrony narodowej przekazał sekretarzowi obrony USA Pete’owi Hegsethowi oficjalną propozycję utworzenia nowej, stałej bazy wojsk amerykańskich w Polsce.