Najbliższe 48 godzin ma być kluczowe dla polsko-amerykańskich rozmów o stałych bazach wojsk USA w Polsce. Tak przynajmniej wynika z zapowiedzi wiceszefowej MON Magdaleny Sobkowiak-Czarneckiej, która mówi wprost o „jasnym warunku” amerykańskiej strony: w grę wchodzi przede wszystkim Polska Zachodnia.

Prezydencki minister: Rosja szanuje tylko silnych

O warunkach, jakie musi spełnić polska strona, mówi z kolei szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz. W rozmowie z „Rzeczpospolitą” przekonywał, że Polska, ze względu na szczególne położenie w Europie, jest narażona na hybrydowe ataki ze strony Rosji. Dlatego konieczne są czujność, odstraszanie i taka polityka rządu, która nie będzie pokazywać słabości ani „pęknięć”.

„Rosja obawia się i szanuje tylko silnych” – podkreślił polityk. Dodał, że kraj Władimira Putina rozważa „szereg potencjalnych scenariuszy”, które miałyby odwieść Europę i USA od wspierania Ukrainy.

Jednym z instrumentów odstraszania ma być amerykańska obecność wojskowa w Europie. Choć liczebność żołnierzy USA w Europie ma się zmniejszać, prezydencki minister nie widzi powodu, dla którego miałoby to dotknąć Polskę. Wręcz przeciwnie – żołnierzy może być u nas więcej.

Trump już zapowiedział dodatkowe wojska

Przydacz przypomniał, że prezydent USA Donald Trump, dzięki dobrym bezpośrednim kontaktom z prezydentem Nawrockim, opublikował niedawno komunikat o wysłaniu do Polski dodatkowych kilku tysięcy żołnierzy. Jeśli polski rząd będzie współdziałał z ośrodkiem prezydenckim, obecność amerykańską można – jego zdaniem – nie tylko utrzymać, ale rozszerzyć.

Najlepszym rozwiązaniem byłyby stałe bazy. „Mam absolutną pewność, że posiadanie stałych baz w Polsce jest na wyciągnięcie ręki – trzeba tylko aktywnie działać” – dodał.

Wskazał też, co jego zdaniem przeszkadza: słabe kontakty polskiego MSZ w amerykańskich ośrodkach decyzyjnych, niewystarczająco intensywne działania MON oraz brak porozumienia między rządem a prezydentem. Polityk chce wiedzieć, czy powołano specjalny zespół negocjacyjny z Amerykanami i czy MON korzysta z instrumentarium, które powinno być używane od wielu miesięcy.

Amerykańska delegacja przegląda lokalizacje

Równolegle toczą się już konkretne rozmowy. W środę rano wiceminister obrony Paweł Bejda poinformował w TVP Info, że w czwartek i piątek amerykańska delegacja odwiedzi Polskę, aby dokonać przeglądu potencjalnych lokalizacji pod stałe bazy wojskowe USA.

O szczegóły pytano później wiceszefową MON Magdalenę Sobkowiak-Czarnecką. Uczestniczyła ona w podpisaniu kolejnej polsko-amerykańskiej umowy o gwarancji kredytowej na zakup sprzętu od USA w ramach programu Foreign Military Financing.

Jak przekazała, w Polsce przebywa podsekretarz stanu ds. kontroli zbrojeń i bezpieczeństwa międzynarodowego Thomas DiNanno, który zostanie także w czwartek. „Jutro też spędzamy wspólnie dzień z panem sekretarzem DiNanno. Odwiedzi pewne miejsca w Polsce, ale myślę, że o szczegółach będziemy informować później” – zaznaczyła.

Sobkowiak-Czarnecka potwierdziła, że przy potencjalnych inwestycjach joint venture oraz kwestii stałych baz „dzisiaj w grę wchodzi Polska Zachodnia”. To jasny warunek amerykańskiej strony, który Polska rozumie. Dodała, że więcej konkretów będzie można podać po zakończeniu „niezwykle ważnej” wizyty.

„Początek bardzo poważnych rozmów”

Wcześniej Paweł Bejda określił rekonesans amerykańskiej delegacji mianem „początku bardzo poważnych rozmów”. W Polsce przebywa także szef zespołu, który od strony sekretarza wojny Pete’a Hegsetha rozmawia z polską stroną, przede wszystkim z wiceministrem Pawłem Zalewskim, o potencjalnej lokalizacji stałej amerykańskiej bazy.

Sobkowiak-Czarnecka podkreśliła, że „najbliższe 48 godzin w tych relacjach polsko-amerykańskich jest kluczowe”.

Polska oficjalnie zgłosiła gotowość do utworzenia na swoim terytorium stałej bazy wojsk amerykańskich w maju tego roku. 18 czerwca, po spotkaniu szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza z sekretarzem obrony USA Pete’em Hegsethem, strona amerykańska oficjalnie odpowiedziała na polską propozycję. Kosiniak-Kamysz mówił wówczas, że USA odniosły się do niej pozytywnie, choć zastrzegał, że nie oznacza to jeszcze ostatecznej decyzji.