Susza hydrologiczna w Polsce rozlewa się na coraz większym obszarze – według najnowszych danych problem dotyczy już około 50% powierzchni kraju. Po rekordowo ciepłym czerwcu i przy prognozowanej fali upałów w połowie lipca, deficyt wody staje się realnym zagrożeniem nie tylko dla rolnictwa, ale także dla sektora energetycznego i przemysłu.

Jak reagują najwięksi gracze energetyczni?

Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW-PIB) ostrzega, że zjawisko będzie narastać z powodu wysokich temperatur, silnego nasłonecznienia i zwiększonej ewapotranspiracji. W dorzeczach Wisły i Odry przepływy w rzekach są już poniżej średnich niskich wartości wieloletnich. Energetyka, która opiera się na chłodzeniu wodnym, czuje to bezpośrednio.

Grupa Enea zapewnia, że na bieżąco monitoruje sytuację, a obecny stan wód w rejonie jej elektrowni jest stabilny. – Długotrwałe zmiany hydrologiczne mogą w przyszłości oddziaływać na warunki funkcjonowania infrastruktury energetycznej – przyznaje Berenika Ratajczak, rzeczniczka Enei. Firma informuje, że elektrownia w Połańcu może pracować w tzw. obiegu mieszanym, który pozwala zawracać część wody chłodzącej. W przypadku długotrwałej suszy możliwe jest jednak ograniczenie produkcji energii.

Tauron również nie odnotował dotąd istotnego wpływu suszy na wyniki. Firma podkreśla, że energia wodna stanowi niewielki udział w jej portfelu OZE, a większość opiera się na wietrze i fotowoltaice. Jednym z ważniejszych projektów jest modernizacja zapory w Pilchowicach, która pochłonie około 93 mln zł i potrwa do 2028 roku. Celem jest utrzymanie zdolności retencyjnych zbiornika.

Orlen zwraca uwagę, że jego zakłady w dużej mierze zlokalizowane są wzdłuż Wisły. Susza najbardziej dotyka segmenty energetyczny, rafineryjny i petrochemiczny. – Woda nie jest głównym surowcem, ale jest niezbędna do chłodzenia, wytwarzania pary technologicznej i utrzymania instalacji – podaje dział prasowy koncernu. Orlen realizuje prace koncepcyjne nad wykorzystaniem wody odzyskanej z oczyszczonych ścieków. W przypadku EC Żerań mogłoby to zmniejszyć pobór wody z Wisły nawet o 80%, a w EC Siekierki o 20%. Koncern zastrzega jednak, że potrzebne są zmiany prawne.

Przemysł wydobywczy i chemiczny mierzy się z ryzykiem

KGHM koncentruje się na monitoringu Odry. – Susza potencjalnie dotyczy bezpośredniej działalności operacyjnej, gdzie poziomy wód determinują możliwości bezpiecznego odprowadzania zmineralizowanych wód kopalnianych – mówi Artur Newecki, rzecznik spółki. W ciągu ostatnich czterech lat grupa wydała na gospodarkę wodną kilkaset milionów złotych, a w planach są dalsze inwestycje w iniekcje górotworu i rozwój systemów retencji.

Grupa Azoty obserwuje obniżenie dostępności wód powierzchniowych w rejonie Tarnowa i Kędzierzyna. Na razie nie ma bezpośredniego wpływu na produkcję, ale spółka wdraża obiegi zamknięte i odzysk wody. JSW twierdzi, że sytuacja w województwie śląskim nie zagraża jej działalności, a poziom wód w rzekach jest zadowalający.

Eksperci: Bez zmian klimatu i polityki wodnej będzie tylko gorzej

Dr hab. Zbigniew M. Karaczun, profesor SGGW i ekspert Koalicji Klimatycznej, wskazuje, że susza hydrologiczna staje się nową normalnością. – Od 2011 roku mamy w Polsce permanentną suszę letnią – podkreśla. Jego zdaniem główną przyczyną jest zmiana klimatu, a także zła gospodarka wodna, która polega na osuszaniu i prostowaniu rzek. Wzywa do odtwarzania terenów podmokłych i renaturalizacji cieków.

Tomasz Czech z Fundacji Instrat dodaje, że susza to jedno z najpoważniejszych ryzyk operacyjnych dla spółek giełdowych. – Woda pozostaje najtańszym, a zarazem najbardziej niedocenianym surowcem w gospodarce – mówi. Przypomina rok 2015, gdy niski poziom wód odebrał krajowym elektrowniom ponad 2 GW mocy, a Polskie Sieci Elektroenergetyczne po raz pierwszy od 1989 roku zastosowały stopnie zasilania.

Rolnictwo też cierpi – zboża, owoce i truskawki zagrożone

Według aktualizacji monitoringu suszy rolniczej z 3 lipca 2026 r., najbardziej zagrożone są zboża jare. W województwach kujawsko-pomorskim i mazowieckim susza obejmuje 100% gmin, w lubelskim 98%, a w lubuskim 90%. Problemy dotyczą także krzewów owocowych – w lubelskim 94% gmin, a w kujawsko-pomorskim 79%. Truskawki ucierpiały najmocniej w kujawsko-pomorskim (100% gmin) i lubelskim (97%). Niższe plony mogą przełożyć się na wzrost cen żywności.

Co dalej?

Prognozowana fala upałów w połowie lipca może jeszcze pogłębić deficyt wody. Zarówno energetyka, jak i rolnictwo stoją przed koniecznością dostosowania się do nowych warunków klimatycznych. Firmy deklarują dalsze inwestycje w zamknięte obiegi i retencję, ale – jak zaznacza Orlen – część rozwiązań wymaga zmian legislacyjnych.