Czy kredyty na całym świecie znów staną się znacznie droższe? Widmo takiego scenariusza coraz wyraźniej materializuje się na globalnym rynku obligacji, gdzie właśnie dzieje się coś, czego nie widzieliśmy od lat.

Japońskie obligacje skarbowe przechodzą jedną z największych wyprzedaży w ostatnich latach. To nie jest tylko lokalny problem. Presja na rentowności objęła już cały świat, a skutki mogą dotknąć każdego z nas.

Rekordowe liczby z Azji

Kluczowy jest tu wskaźnik rentowności. W Japonii rentowność 30-letnich obligacji skarbowych wzrosła chwilowo do 4,205%. To historyczny rekord, najwyższy poziom od momentu wprowadzenia tego instrumentu w 1999 roku. Presja widoczna jest na całej krzywej dochodowości – słabszy popyt pojawił się nawet na aukcji obligacji pięcioletnich.

Rentowność rośnie, gdy inwestorzy sprzedają obligacje. A tych powodów do wyprzedaży jest teraz kilka. Głównym źródłem obaw pozostaje ryzyko inflacyjne. Rosnące ceny ropy zwiększają prawdopodobieństwo droższego transportu i wyższych kosztów produkcji. W Japonii problem wzmacnia dodatkowo słabszy jen, który podnosi koszty importu.

Fala dociera do USA i Europy

Tutaj sprawa robi się naprawdę globalna. Wyprzedaż długu w Japonii wpisuje się w szerszą tendencję na świecie. W Stanach Zjednoczonych rentowności 30-letnich obligacji przekroczyły już 5%, zbliżając się do poziomów niewidzianych od 2007 roku. Rentowność 10-letnich amerykańskich papierów wzrosła do 4,63%, osiągając najwyższy poziom od lutego 2025 roku.

Pod presją znalazły się także obligacje innych gospodarek rozwiniętych, w tym Australii, Nowej Zelandii czy Wielkiej Brytanii. Jak wskazują analizy Bloomberga, rentowność brytyjskich obligacji skarbowych zbliża się do 6%. Długoterminowa stopa procentowa w Niemczech jest na najwyższym poziomie od 2011 roku.

Dlaczego to niepokoi? Przez koszt kredytu

To nie jest tylko sucha statystyka dla traderów. Wyższe rentowności obligacji rządowych oznaczają wyższe koszty obsługi długu dla państw. A to z kolei może prowadzić do podwyżek oprocentowania kredytów hipotecznych i korporacyjnych na całym świecie.

Jak wynika z analiz, jeśli wyprzedaż obligacji się utrzyma, grozi to spowolnieniem wzrostu PKB nawet największych gospodarek. Władze Stanów Zjednoczonych, chcąc ograniczyć koszty, zaczynają już emitować więcej obligacji krótkoterminowych.

Co napędza tę spiralę?

Do znanych już obaw o inflację dochodzą jeszcze oczekiwania związane z polityką fiskalną. Premier Japonii Sanae Takaichi zapowiedziała przygotowanie dodatkowego budżetu w odpowiedzi na rosnące ceny surowców. Dla rynku oznacza to ryzyko większych wydatków publicznych, a co za tym idzie – wyższej podaży długu. Więcej obligacji na rynku przy niepewnych nastrojach to prosta droga do dalszego wzrostu rentowności.

Co więcej, wyższe rentowności w Japonii mogą zmienić globalny przepływ kapitału. Przez lata japońscy inwestorzy lokowali ogromne środki za granicą, zwłaszcza w obligacjach innych rozwiniętych krajów. Jeśli rentowności w ich własnym kraju staną się bardziej atrakcyjne, mogą zacząć repatriować pieniądze. Taki ruch mógłby dodatkowo podnieść rentowności w USA i innych krajach, tworząc efekt domina.

Nowa era dla obligacji?

Jak podkreślają eksperci, obecna sytuacja może sygnalizować „nową erę” dla rynku obligacji skarbowych. Prognozy dotyczące polityki pieniężnej ulegają gwałtownej zmianie. Zamiast oczekiwanych jeszcze niedawno cięć stóp procentowych, rynek zaczyna brać pod uwagę scenariusz z ich potencjalnymi podwyżkami.

Japonia stała się epicentrum tego napięcia. Mieszanka obaw o inflację, droższej ropy, słabszego jena i możliwego zwiększenia wydatków publicznych tworzy wybuchową kombinację. Skutki tej wyprzedaży mogą być odczuwalne daleko poza Azją – w portfelach inwestorów i w ratach kredytów na całym globie.

Artykuł powstał w oparciu o doniesienia z portali Comparic.pl oraz Biznes Interia.