Dziennikarze Business Insider Polska w najnowszym odcinku podcastu Biznes i Pieniądze nie pozostawiają suchej nitki na polskim systemie ochrony zdrowia. Choć punktem wyjścia do rozmowy była głośna afera w Szpitalu Południowym, Bartek Godusławski i Grzegorz Kowalczyk zgodnie podkreślają, że skandal to tylko wierzchołek góry lodowej.

„To nie jest nawet dziurawe wiadro”

Jak wskazują rozmówcy, prawdziwe problemy są systemowe i głęboko zakorzenione. Chodzi przede wszystkim o zbyt wolną cyfryzację, która umożliwia omijanie kolejek, brak przejrzystości kontraktów oraz całkowicie rozregulowany system wynagrodzeń. Kowalczyk w rozmowie stwierdza wprost:

Nie byłoby tej afery, nie byłoby w takiej skali, gdyby nie duże błędy systemowe.

Efekt tych zaniedbań jest druzgocący dla finansów publicznych. Jak podkreśla Grzegorz Kowalczyk, roczne wydatki na ochronę zdrowia w Polsce sięgają blisko 300 mld zł, co stanowi równowartość około jednej trzeciej całego budżetu państwa. Mimo to NFZ jest w permanentnym deficycie, a jego finanse Godusławski porównuje do naczynia bez dna.

Paradoks podwyżek: lekarze zarabiają więcej, pacjenci czekają dłużej

Jednym z kluczowych mechanizmów patologii, opisanych w podcaście, jest sposób finansowania wzrostu wynagrodzeń. Wprowadzono przepisy gwarantujące coroczne podwyżki, ale aby je sfinansować, zwiększono wyceny poszczególnych procedur w NFZ, a nie liczbę wykonywanych świadczeń. Godusławski wyjaśnia:

W ten cudowny sposób lekarze zarabiają więcej, ale ludzie z tego tytułu nie mają większych limitów, krótszych kolejek i większej dostępności do systemu opieki zdrowotnej.

Dziś w wielu szpitalach 90-100 proc. budżetu pochłaniają wynagrodzenia. To pozostawia zerową przestrzeń na inwestycje, nowy sprzęt czy poprawę jakości usług. Kowalczyk dodaje, że szpitale zaczęły konkurować o specjalistów jak firmy na rynku pracownika, co prowadzi do licytacji, w której wybrani lekarze mogą osiągać miesięczne kontrakty sięgające setek tysięcy złotych.

Lekarze nie chcą być frajerami, ale system zachęca do nadużyć

Godusławski zwraca uwagę, że zarówno dyrektorzy szpitali, jak i lekarze często działają racjonalnie w ramach reguł gry, które stworzyło im państwo. Specjaliści z deficytowych dziedzin, jak interna czy pediatria, pozostają niedofinansowani, podczas gdy specjaliści od wysoko wycenianych procedur mogą pracować na wielu kontraktach jednocześnie.

Dziennikarze zgodnie podkreślają, że sama wysokość zarobków lekarzy nie jest patologią. Problemem jest brak przejrzystości oraz brak kontroli realnego czasu pracy, zwłaszcza na kontraktach B2B. Godusławski proponuje radykalne, choć proste rozwiązanie:

Może wprowadźmy po prostu lekarzom tachografy.

Jego zdaniem ewidencjonowanie czasu pracy także na kontraktach B2B mogłoby przeciąć patologię łączenia kilku etatów, często w tych samych godzinach.

Upolitycznione szpitale i niejawne umowy

Kolejnym poważnym problemem, który wybrzmiał w podcaście, jest upolitycznienie zarządów publicznych placówek. Kowalczyk mówi wprost o „upolitycznionej czapie zarządzającej” polskimi szpitalami. Mechanizm obsadzania stanowisk na podstawie legitymacji partyjnej, a nie kompetencji, działa zarówno na poziomie lokalnym, jak i wojewódzkim.

Godusławski podkreśla, że problem nie ma barw partyjnych:

W zależności od tego, kto rządzi w danym samorządzie, patologie są takie same. Jest to system wynagradzania swoich.

Dziennikarze alarmują też o braku transparentności kontraktów. Publiczny szpital, finansowany z publicznych pieniędzy, może podpisać niejawną umowę z lekarzem prowadzącym działalność gospodarczą. Kowalczyk pyta retorycznie: jak to możliwe, że publiczny podmiot dysponuje tajnymi kontraktami?

Afer będzie coraz więcej

Podcast kończy się pesymistyczną diagnozą. Zdaniem Godusławskiego, jeśli państwo nadal będzie reagować na skandale jedynie efektownymi, ale pustymi gestami, sytuacja będzie się pogarszać. Obawia się on, że politycy w odpowiedzi na aferę sięgną po górny limit wynagrodzeń, który łatwo będzie obejść. Rozmówcy są zgodni, że bez kompleksowej reformy systemu finansowania, zarządzania i transparentności, publiczna służba zdrowia czeka lawina kolejnych skandali.

Godusławski podsumowuje: „To już nie jest bomba z opóźnionym zapłonem, bo ona już zaczyna wybuchać i będzie wybuchała coraz bardziej. To jest pole minowe.”