Czy giełdowy rajd Trans Polonii to tylko przedakwizycyjna gorączka? Spółka transportowo-logistyczna planuje przejęcie za około 2 miliardy złotych, ale jej komunikaty wywołały prawdziwe trzęsienie ziemi w finansowych mediach.

PFR mówi: stop, to nieprawda

Wszystko zaczęło się od raportu bieżącego Trans Polonii. Spółka poinformowała, że przeprowadziła wstępne rozmowy z instytucjami finansowymi, w tym z Polskim Funduszem Rozwoju (PFR), na temat finansowania gigantycznej akwizycji. Co więcej, stwierdziła, że „przeprowadzone rozmowy potwierdziły wykonalność koncepcji finansowania spółki”. Na ten zapis ostro zareagował sam PFR.

„Zaprzeczamy, aby PFR w jakikolwiek sposób potwierdzał spółce w trakcie rozmów wykonalność koncepcji finansowania spółki” – napisał fundusz w mejlu do „Pulsu Biznesu”.

Fundusz nie zaprzeczył prowadzenia rozmów, ale jednoznacznie zdementował potwierdzenie finansowania. To był pierwszy sygnał, że sprawa nie jest tak prosta, jak mogłoby się wydawać.

Prezes Trans Polonii zabiera głos

Po dementi PFR, głos w sprawie postanowił zabrać prezes Trans Polonii, Dariusz Cegielski. Jego wyjaśnienia były szeroko komentowane.

Zapewnił, że spółka co roku odnotowuje wzrost organiczny, ale aktywnie szuka też okazji do skokowego rozwoju przez przejęcia.

„PFR był, jest i będzie poważnie brany pod uwagę jako podmiot zaangażowany w finansowanie. Natomiast ani PFR, ani spółka nie podjęły na tym etapie żadnych decyzji” – podkreślił Cegielski.

Prezes zaznaczył również, że Trans Polonia precyzyjnie analizuje potencjalne akwizycje, oceniając ich wartość, korzyści i ryzyko. Jego zdaniem, takie podejście skutkuje tym, że „grupa nie ma zazwyczaj kłopotu z chętnymi do finansowania”.

Giełdowa euforia i techniczne ostrzeżenie

A tymczasem na parkiecie trwa prawdziwe szaleństwo! Od 18 lutego akcje Trans Polonii rosną jak na drożdżach. Rajd zaczął się od poziomu 3,75 zł, a w minionym tygodniu kurs sięgał nawet 16,95 zł.

Według analityków z „Parkietu”, popytowa euforia ma swoją cenę. Oscylator RSI dla spółki osiągnął poziom 88,5 pkt, co jest najwyższą wartością wśród spółek z szerokiego WIG-u. W tym kontekście rośnie ryzyko realizacji zysków przez inwestorów.

O co właściwie chodzi w tej akwizycji?

Trans Polonia, notowana na GPW grupa zajmująca się transportem towarów (głównie petrochemicznych), złożyła wstępną ofertę przejęcia nieujawnionej grupy kapitałowej z branży transportowej.

Wartość celu szacowana jest na około 2 mld zł, co stanowi około pięć razy więcej niż wycena samej Trans Polonii. Spółka podkreśla, że podana wartość może ulec zmianie po due diligence i negocjacjach. Co ważne, według informacji z „Parkietu”, ewentualna transakcja nie będzie finansowana nową emisją akcji.

Dariusz Cegielski wcześniej zapowiadał, że chce kupować firmy transportowo-logistyczne, aby wzmocnić pozycję grupy w Europie, zwłaszcza w rejonie portów ARA (Amsterdam-Rotterdam-Antwerpia).

Co dalej?

Sprawa jest rozwojowa i pełna znaków zapytania. Z jednej strony mamy ambitne plany akwizycyjne i giełdowy szał, z drugiej – oficjalne dementi kluczowego potencjalnego finansującego. Trans Polonia zapewnia, że ma alternatywne źródła finansowania i że żadne ostateczne decyzje nie zapadły.

Inwestorzy powinni uważnie śledzić kolejne komunikaty. Najbliższe techniczne wsparcie dla kursu akcji wskazywane jest na poziomie czwartkowego dołka, czyli 12,4 zł. Czy giełdowy zachwyt przetrwa konfrontację z twardymi faktami finansowania? Czas pokaże.