Prezydent USA Donald Trump ponownie wraca do tematu amerykańskiej pomocy dla Ukrainy, tym razem w kontekście finansowym. W czwartkowym wpisie na platformie Truth Social ogłosił, że będzie domagał się od państw europejskich zwrotu pieniędzy za wsparcie wojskowe przekazane Kijowowi za czasów administracji Joego Bidena. Komisja Europejska przyznaje, że na razie nie ma formalnej prośby.

Trump: „Setki miliardów dolarów” dla Ukrainy i NATO

W swoim wpisie amerykański przywódca stwierdził, że administracja Bidena dostarczyła Ukrainie „znacznie więcej amunicji, całkowicie bezpłatnie, niż zużyliśmy w Iranie”. Jak napisał, w ten sposób „setki miliardów dolarów” trafiły do Ukrainy i NATO, choć – jego zdaniem – „Europa zapłaciłaby za to, gdyby tylko ją o to poproszono”. Trump zapowiedział, że USA „poproszą o te pieniądze, choć z pewnym opóźnieniem”.

Prezydent nie podał jednak konkretnej kwoty, jakiej miałby oczekiwać od europejskich sojuszników. W przeszłości Trump wielokrotnie krytykował skalę amerykańskiego wsparcia dla Ukrainy, podając przy tym różne sumy. Wcześniej mówił o 500 mld dolarów, ale pojawiały się też inne wartości – np. 300 mld dolarów. Dla porównania, prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski szacował amerykańską pomoc na około 100 mld dolarów.

Zapasy amunicji: „praktycznie nieograniczone” czy „niebezpiecznie niskie”?

Trump odniósł się również do doniesień medialnych o wyczerpujących się amerykańskich zapasach rakiet w związku z wojną przeciwko Iranowi. Zapewnił, że USA dysponują „praktycznie nieograniczonymi zapasami” amunicji średniej i wysokiej klasy.

„Gromadzimy zapasy i przygotowujemy się na każdą ewentualność” – napisał na Truth Social.

To stwierdzenie jest odwróceniem wcześniejszej narracji. W sierpniu, odpowiadając na apel Zełenskiego o dodatkowe systemy Patriot, Trump sam twierdził, że pomoc dla Ukrainy uszczupliła amerykańskie zasoby. Stacja CNN, powołując się na anonimowe źródła w Pentagonie, podawała wówczas, że wojsko USA zużyło blisko 80 proc. pocisków przechwytujących do systemu obrony przeciwrakietowej THAAD oraz około połowy pocisków do systemu Patriot. Źródła CNN oceniały zapasy amunicji jako „niebezpiecznie niskie”.

Te doniesienia zdementował wtedy sekretarz obrony Pete Hegseth, a Trump zagroził dziennikarzom „długimi wyrokami więzienia”. Teraz prezydent zmienia ton i zapowiada wznowienie sprzedaży amunicji sojusznikom.

KE: Nie otrzymaliśmy formalnego powiadomienia

Na słowa Donalda Trumpa zareagowała Komisja Europejska. Rzecznik KE Olof Gill przekazał w piątek (4 września), że Bruksela nie otrzymała oficjalnej prośby o zwrot środków.

„Nie otrzymaliśmy żadnego formalnego powiadomienia o tym, jak rozumiem, wpisie w mediach społecznościowych” – powiedział Gill.

Rzeczniczka ds. zagranicznych Christina Wigand przypomniała z kolei, że to państwa członkowskie oraz sama Unia Europejska zapewniły Ukrainie największe wsparcie finansowe i wojskowe. Jak poinformowała, kraje UE i unijne instytucje przekazały Ukrainie ponad 220 mld euro wsparcia. W tej kwocie mieści się 87 mld euro przeznaczonych na wzmocnienie zdolności wojskowych i obronnych Ukrainy, z czego około 8,5 mld euro to środki wypłacone Kijowowi bezpośrednio przez instytucje UE.

Wigand dodała, że nawet na niedawnym, nieformalnym posiedzeniu Rady do Spraw Zagranicznych omawiano kwestię dalszego wsparcia dla Ukrainy i potencjalnych źródeł jego finansowania.

Podsumowanie

Choć Trump zapowiada, że będzie domagał się zwrotu pieniędzy za amerykańską pomoc, na razie nie przedstawił konkretnych kwot ani formalnego wniosku. Europejscy urzędnicy podkreślają, że to UE i jej państwa członkowskie są obecnie największym donatorem Kijowa. Tymczasem w USA wciąż trwa spór o stan zapasów amunicji – administracja zapewnia, że są one wystarczające, mimo wcześniejszych alarmujących raportów medialnych.