Trump chce zakazać eksportu diesla. API ostrzega: ceny mogą wzrosnąć, a Europa już płaci więcej
Pixabay.com / 12019
Europa płaci więcej, zanim zakaz w ogóle wszedł w życie
Zanim jakiekolwiek ograniczenia eksportu diesla z USA weszły w życie, ich zapowiedź już zdążyła podbić ceny w Europie. Jak podaje Bloomberg, w środę tzw. crack spread – różnica między ceną diesla a ropy Brent – przekroczył w Europie 95 USD i był najwyższy od 2011 roku, do którego sięgają porównywalne dane.
To reakcja na wtorkową deklarację Donalda Trumpa (22 września), który poparł pomysł ograniczenia lub całkowitego zakazu eksportu amerykańskiego oleju napędowego. Sekretarz skarbu Scott Bessent poinformował, że administracja analizuje, czy taki ruch jest wykonalny i czy miałby objąć cały eksport, czy tylko jego część.
Pomysł na tańsze paliwo, czyli… droższe paliwo?
Główny cel pomysłu to zwiększenie dostępności diesla na rynku krajowym i obniżenie cen dla amerykańskich kierowców. American Petroleum Institute (API) ostrzega jednak, że ulga cenowa mogłaby być tylko krótkotrwała, a dłuższe obowiązywanie zakazu – przynieść efekt odwrotny do zamierzonego.
Mechanizm jest dość prosty. Amerykańskie rafinerie nie mogą dowolnie zwiększać produkcji samego diesla, bo z każdej baryłki ropy powstaje jednocześnie diesel, benzyna, paliwo lotnicze i inne produkty. Jeśli nagle zniknie kanał eksportowy, nadwyżki paliwa zaczną wypełniać magazyny. Gdy zabraknie w nich miejsca, rafinerie będą musiały ograniczyć przerób ropy. Spadnie wtedy nie tylko produkcja diesla, ale też benzyny i paliwa lotniczego.
API zwraca uwagę, że to właśnie ten mechanizm jest największym zagrożeniem dla amerykańskich konsumentów. Krótkoterminowy spadek cen mógłby zostać z czasem zniwelowany przez mniejszą podaż paliw na rynku.
Rafinerie nad Zatoką pracują na granicy możliwości
Problem dotyczy przede wszystkim Wybrzeża Zatoki Meksykańskiej, gdzie według API znajduje się około 54 proc. amerykańskich mocy rafineryjnych. To właśnie tam powstaje znaczna część nadwyżki diesla trafiającej na eksport.
Dane Energy Information Administration pokazują, że wykorzystanie mocy rafineryjnych w tym regionie przekraczało 100 proc. w marcu, kwietniu i maju 2026 roku, a w czerwcu wyniosło 99,3 proc.. Zakłady pracowały więc blisko technicznego maksimum.
Amerykański rynek paliw nie jest przy tym jednolity. Wschodnie Wybrzeże importuje około 10 proc. swojego diesla, a Zachodnie Wybrzeże jest w dużej mierze samowystarczalne, jeśli chodzi o diesel, ale wciąż sprowadza znaczne ilości benzyny i paliwa lotniczego. Nadwyżki znad Zatoki Meksykańskiej nie mogą więc automatycznie trafić do każdego regionu – ograniczają je infrastruktura, przepustowość rurociągów i koszty transportu. Część środkowych i południowych stanów mogłaby faktycznie zyskać krótkotrwałą ulgę cenową, ale rafinerie na wybrzeżach stałyby się bardziej podatne na zaburzenia podaży.
USA grają kluczową rolę w globalnym handlu dieslem
USA są jednym z największych graczy na globalnym rynku morskim diesla. Według danych przywoływanych przez API każdego dnia drogą morską handluje się około 8 mln baryłek diesla, z czego na Stany Zjednoczone przypada około 1,5 mln baryłek, czyli blisko jedna piąta światowego handlu. Ograniczenie eksportu oznaczałoby wycofanie z międzynarodowego rynku jednego z największych dostawców w momencie, gdy globalne moce rafineryjne są mocno nadwyrężone. Uderzyłoby to w importerów z Europy, Ameryki Łacińskiej i Azji.
Europa już ma problem z dostawami
Ryzyko zmniejszonej podaży amerykańskiego diesla pojawia się w złym momencie dla Europy. Stary Kontynent już boryka się z niedoborem paliwa z powodu ograniczonych dostaw z Bliskiego Wschodu. Do tego od lipca obowiązuje zakaz eksportu oleju napędowego z Rosji, który – według wcześniejszych doniesień Bloomberga – ma zostać przedłużony. Decydenci w Moskwie zastanawiają się tylko, czy na kolejny miesiąc, czy na dłużej.
Ceny w Europie zareagowały natychmiast. W środę kurs październikowego kontraktu Low Sulphur Gasoil Futures na ICE rósł o 4,3 proc., do 1490,25 USD za tonę.
Goldman Sachs ostrzega przed obosiecznym skutkiem
Do ostrzeżeń dołączył też Goldman Sachs. Bank zwraca uwagę, że zakaz wprawdzie szybko zapełniłby amerykańskie magazyny i obniżyłby cenę diesla, ale jednocześnie zmniejszyłby podaż benzyny.
Ponieważ benzyna i olej napędowy są zazwyczaj wytwarzane łącznie, choć z pewną elastycznością procesu, prawdopodobnie zakaz eksportu doprowadziłby do zmniejszenia dostępności benzyny – mówił Daan Struyven, szef działu analizy rynku surowców w Goldman Sachs.
Tło decyzji jest polityczne. Według doniesień republikańscy liderzy mieli namawiać Trumpa do zakazania eksportu diesla, aby obniżyć rekordowe ceny na stacjach przed wyborami do Kongresu, które odbędą się 3 listopada.
Na uwagę zasługują też notowania kontraktów terminowych. Kursy kontraktów na kolejne miesiące są niższe od październikowego, co oznacza backwardation. To może sugerować, że rynek zakłada, iż ewentualny zakaz mógłby zostać zniesiony wkrótce po wyborach.
O autorze
Ekspert ds. finansów, ubezpieczeń i planowania sukcesyjnego Specjalista w obszarze finansów i ubezpieczeń, który z sukcesem łączy wieloletnie doświadczenie menedżerskie z działalnością edukacyjną. Przez lata kierował regionalnym oddziałem międzynarodowego towarzystwa ubezpieczeniowego, rozwijając rynek nowoczesnych ubezpieczeń na życie. Jako trener i doradca współpracujący z wiodącymi przedstawicielami branży ubezpieczeniowej, wspierał firmy rodzinne w procesach sukcesji, wskazując na praktyczne wykorzystanie instrumentów finansowych. Były wykładowca studiów podyplomowych. W swojej pracy redakcyjnej skupia się na styku ubezpieczeń, prawa spadkowego i podatkowego, oferując czytelnikom rzetelną wiedzę opartą na realiach rynkowych.