Trump uderza cłami w leki. 100% opłat, ale jest furtka dla koncernów
Pixabay.com / PublicDomainPictures
Czy amerykański przemysł farmaceutyczny właśnie dostał potężny zastrzyk? Administracja Donalda Trumpa zdecydowała się na radykalny krok, który ma na celu przeniesienie produkcji leków za ocean. I robi to za pomocą bardzo ostrego narzędzia – nowych ceł sięgających nawet 100%.
Bomba celna na leki patentowe
Rozporządzenie wykonawcze podpisane przez prezydenta USA nakłada cło w wysokości 100 proc. na leki patentowe, czyli leki innowacyjne. To nie dotyczy leków generycznych. Decyzja Białego Domu obejmuje przede wszystkim leki produkowane w krajach, które nie mają zawartych porozumień handlowych z USA.
Ale zaraz, zaraz. To nie jest takie proste. Najwyższe stawki uderzą głównie w tych, którzy nie dogadają się z Waszyngtonem.
Furtka dla firm: produkcja w USA lub niższe ceny
Oto kluczowy mechanizm. Taryfy nie będą miały zastosowania, jeśli firmy zobowiążą się do produkowania leków w USA albo zgodzą się na umowę z rządem dotyczącą niższych cen. Dotychczas takie porozumienia z administracją Trumpa zawarło 13 koncernów farmaceutycznych.
Przedstawiciel administracji wyjaśnił mediom szczegóły: firmy, które zobowiążą się do produkcji w USA, będą objęte cłem w wysokości 20 proc. Jeśli dodatkowo podpiszą umowę z rządem, będą całkowicie wyłączone z taryf.
W przypadku zawarcia porozumień o „najbardziej uprzywilejowanych cenach” (MFN) stawka może spaść do zera, a zwolnienie z ceł ma obowiązywać do 20 stycznia 2029 roku.
Sojusznicy płacą mniej
Nie wszystkie kraje zostaną objęte maksymalnymi stawkami. Ze względu na obowiązujące umowy handlowe, cła na leki produkowane w Unii Europejskiej, Japonii, Korei Południowej i Szwajcarii wynoszą 15 proc. Wielka Brytania jest objęta osobną, jeszcze korzystniejszą umową.
Najwięksi gracze już się zabezpieczyli
I tu pojawia się ciekawy szczegół. Największe koncerny farmaceutyczne — w tym Merck czy Eli Lilly — zdołały uniknąć najbardziej dotkliwych restrykcji, podpisując odpowiednie porozumienia z administracją.
W zamian zobowiązały się m.in. do obniżenia cen leków dla programów publicznych, sprzedaży bezpośredniej do amerykańskich pacjentów czy wprowadzania nowych leków w cenach zbliżonych do tych w innych krajach rozwiniętych.
W efekcie, jak podaje Bloomberg, nowe cła najmocniej uderzą w mniejsze firmy farmaceutyczne oraz producentów składników aktywnych.
Nie tylko leki: zmiany w taryfach dla przemysłu
Trump podpisał też osobną proklamację, wprowadzającą zmiany w stawkach celnych dotyczących produktów ze stali, aluminium i miedzi. Do 2027 r. część sprzętu przemysłowego i sieci elektroenergetycznych, o dużej zawartości metalu, będzie objęta cłem w wysokości 15 proc. – to spadek z dotychczasowych 50%.
Jak zaznaczono, obniżone taryfy mają na celu wsparcie „ogromnego rozwoju przemysłu” w Stanach Zjednoczonych.
Harmonogram wdrażania
Nowe przepisy nie uderzą od razu. Większe firmy odczują skutki nowych ceł po 120 dniach, a mniejsze dopiero po 180 dniach. To ma dać firmom czas na dostosowanie się do nowych warunków lub renegocjację relacji z administracją.
Co to oznacza dla rynku?
To wyraźny sygnał, że głównym celem nowych regulacji jest nie tyle fiskalny zysk, co przebudowa łańcuchów dostaw i zwiększenie krajowej produkcji leków. Nowe regulacje mogą znacząco przetasować globalny rynek farmaceutyczny, zwiększając presję na relokację produkcji do USA.
Dla inwestorów i branży oznacza to kolejny etap niepewności, ale też potencjalne zmiany w globalnych łańcuchach dostaw leków. Gra toczy się o wysoką stawkę – dostęp do największego rynku farmaceutycznego na świecie.
O autorze
Ekspert ds. finansów, ubezpieczeń i planowania sukcesyjnego Specjalista w obszarze finansów i ubezpieczeń, który z sukcesem łączy wieloletnie doświadczenie menedżerskie z działalnością edukacyjną. Przez lata kierował regionalnym oddziałem międzynarodowego towarzystwa ubezpieczeniowego, rozwijając rynek nowoczesnych ubezpieczeń na życie. Jako trener i doradca współpracujący z wiodącymi przedstawicielami branży ubezpieczeniowej, wspierał firmy rodzinne w procesach sukcesji, wskazując na praktyczne wykorzystanie instrumentów finansowych. Były wykładowca studiów podyplomowych. W swojej pracy redakcyjnej skupia się na styku ubezpieczeń, prawa spadkowego i podatkowego, oferując czytelnikom rzetelną wiedzę opartą na realiach rynkowych.