Donald Trump znów podkręca temperaturę na Bliskim Wschodzie. W wywiadzie dla Fox News prezydent USA zagroził, że jeśli Iran nie wróci do rozmów, amerykańskie bombowce zrównają z ziemią kluczową cywilną infrastrukturę tego kraju. Irańscy dowódcy nie pozostają dłużni – ich odpowiedź brzmi: „zmiażdżymy cały region”. Na giełdach paliw już widać skutki.

„Nic wam nie zostanie”

Trump w rozmowie z Fox News nie pozostawił wątpliwości co do zamiarów Waszyngtonu. – Zniszczymy wszystkie ich elektrownie. Zniszczymy wszystkie ich mosty, chyba że siądą do negocjacji – oświadczył amerykański prezydent. Dodał, że irańscy przywódcy otrzymali już ostrzeżenie: „Lepiej się dogadajcie, bo w przeciwnym razie nic wam nie zostanie”.

Słowa te padły w czwartym dniu eskalacji militarnej. Wcześniej USA przeprowadziły siedmiogodzinne naloty na irańskie cele wojskowe w rejonie Cieśniny Ormuz. Jak podało Dowództwo Centralne USA (Centcom), uderzenia miały ograniczyć zdolność Iranu do zagrażania cywilnym statkom. W wyniku ataków zginęło co najmniej siedmiu irańskich żołnierzy. Armia USA wznowiła też morską blokadę irańskich portów. Tego samego dnia Trump ogłosił rezygnację z planów 20-procentowej opłaty za tranzyt przez strategiczną cieśninę, zapowiadając zamiast tego „ogromne” umowy handlowe z krajami Zatoki Perskiej.

Odpowiedź Teheranu: „To czerwona linia”

Irańskie dowództwo nie zamierza ustępować. Rzecznik centralnego dowództwa irańskich sił zbrojnych, Ebrahim Zolfaghari, cytowany przez państwowego nadawcę IRIB, ostrzegł, że jeśli USA uderzą w irańską infrastrukturę, odpowiedź będzie druzgocąca. – Uderzenia będą dotkliwsze, bardziej rozległe i bardziej niszczycielskie niż kiedykolwiek wcześniej – powiedział Zolfaghari. Zagroził, że infrastruktura w całym regionie „zostanie zmiażdżona” w taki sposób, iż „nie pozostanie po niej żaden ślad”.

Zolfaghari dodał, że Iran „pod żadnym pozorem” nie pozwoli USA na ingerencję w rejonie Cieśniny Ormuz. – To dla Iranu nienaruszalna czerwona linia – oświadczył.

Iran odpowiedział także militarnie: wystrzelił pociski i drony w kierunku amerykańskich celów w Jordanii, Kuwejcie i Bahrajnie. Kuwejcka armia przechwyciła irańskie drony bojowe, a w Bahrajnie aktywowano syreny alarmowe.

Ropa i gaz drożeją. Europejskie zapasy topnieją

Konflikt na linii Waszyngton – Teheran natychmiast odbił się na globalnych rynkach energii. Cena ropy Brent utrzymuje się w okolicach 85 dolarów za baryłkę, najwyżej od miesiąca. Eskalacja zniwelowała około jednej trzeciej spadku, jaki miał miejsce w drugim kwartale po tymczasowym porozumieniu poprawiającym perspektywy podaży.

Jeszcze wyraźniejsze ruchy widać na rynku gazu. Benchmarkowe kontrakty na gaz w Amsterdamie (TTF) kosztują 54,75 euro za MWh, a od początku tygodnia notowania wzrosły już o ponad 10 proc. Analitycy RBC Capital Markets wskazują, że nie należy spodziewać się szybkiego powrotu ruchu statków w Cieśninie Ormuz do poziomu sprzed konfliktu, dopóki przewoźnicy będą zmagać się z zagrożeniem ze strony min, rakiet, dronów i opłat za transport.

To szczególnie niepokojąca wiadomość dla Europy. Zapasy gazu ziemnego w magazynach UE wynoszą obecnie 52,8 proc., podczas gdy średnia pięcioletnia dla tego okresu to 68,1 proc. W magazynach znajduje się 596,59 TWh gazu – podaje Gas Infrastructure Europe. Przedłużający się konflikt zbrojny na Bliskim Wschodzie grozi dalszymi zakłóceniami dostaw energii, w tym gazu z Zatoki Perskiej, co utrzyma ceny na podwyższonych poziomach.

Co dalej?

Retoryka obu stron nie wskazuje na rychłe odprężenie. USA kontynuują naloty – w środę celem były irańskie magazyny pocisków i stanowiska startowe w pobliżu Cieśniny Ormuz. Pojawiły się też doniesienia, że Trump rozważa rozszerzenie operacji wojskowych, w tym możliwość przejęcia wyspy Kharg – głównego terminalu eksportowego irańskiej ropy. Stawka jest ogromna, a dla polskich kierowców i odbiorców gazu oznacza to jedno: ceny na stacjach i w rachunkach mogą w najbliższych tygodniach ponownie pójść w górę.