Czy wyobrażasz sobie przyznanie się do winy, nie znając wysokości kary? Tak właśnie może wyglądać nowa rzeczywistość dla spółek giełdowych w sporach z Komisją Nadzoru Finansowego. Nadzorca przedstawił nowe stanowisko, które znacząco ogranicza możliwość zawierania układów w postępowaniach sankcyjnych.

Przyspieszenie czy presja?

Do tej pory spółki mogły pójść na ugodę z KNF na etapie odwoławczym, czyli po złożeniu wniosku o ponowne rozpatrzenie decyzji karnej. Teraz będzie to możliwe najpóźniej w I instancji – czyli przed wydaniem przez Komisję ostatecznej decyzji. Według Piotra Haiduka, partnera w kancelarii Romanowski i Wspólnicy, oznacza to, że aby pójść na układ, spółki muszą przyznać się do winy, nie znając jeszcze wymiaru kary.

„Celem KNF jest, aby podmioty wnioskujące o układ usuwały naruszenia jak najwcześniej, tj. przed wszczęciem postępowania albo w toku postępowania I instancji, a nie oczekiwały na rozstrzygnięcie decyzji I instancji i dokonywały oceny, czy w świetle nałożonej kar 'opłacalne’ jest dla nich wejście w układ i uzyskanie pomniejszonej kary” – mówi Jacek Barszczewski, dyrektor departamentu komunikacji społecznej KNF.

Dlaczego to ważna zmiana?

Postępowania sankcyjne nie są przelewki. Kary mogą być gigantyczne. Firma inwestycyjna może dostać karę do kwoty 21,3 mln zł lub do 10% rocznego przychodu. Z kolei emitent papierów wartościowych, który nienależycie wykonuje obowiązki informacyjne, może liczyć się z karą do 10,4 mln zł lub 2% przychodu.

Układ był dotąd szansą na złagodzenie tych kwot. Przepisy pozwalają na obniżenie kary pieniężnej nawet od 20 do 90 procent w stosunku do kary, która zostałaby nałożona bez ugody. W praktyce pójście na układ często oznaczało obniżenie kary o nawet 50%.

Nowe zasady = więcej sporów sądowych?

Krytycy zmian nie mają wątpliwości – nowe stanowisko KNF może przynieść skutek odwrotny do zamierzonego.

„Moim zdaniem efekt nowego stanowiska może być przeciwny do zamierzonego. Dotychczas możliwość zawarcia układu także na etapie postępowania odwoławczego mogła stanowić zachętę do przyjęcia stanowiska KNF… Obecnie takiej zachęty nie będzie i strona jest raczej kierowana w stronę sporu sądowego z nadzorem” – uważa Piotr Haiduk.

Zdanie to podziela dr Mirosław Kachniewski, prezes Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych. Jego zdaniem zmiana zwiększy presję na godzenie się na układ, nawet bardzo niekorzystny, bo będzie to pierwsza i ostatnia szansa na takie rozwiązanie.

Kto ostatnio odczuł moc KNF?

Urząd w ostatnich miesiącach nie żartuje z wysokimi karami. Spójrzmy na liczby:

  • Santander Bank Polska (obecnie Erste Bank Polska): 21,1 mln zł kary za naruszenia w działalności inwestycyjnej.
  • XTB: 20 mln zł za niewłaściwe badanie wiedzy klientów i oferowanie zbyt ryzykownych instrumentów.
  • LPP: 15 mln zł za nienależyte wykonanie obowiązków informacyjnych w raporcie za rok 2021/22.

Co ciekawe, kancelaria Romanowski & Wspólnicy reprezentuje właśnie dwie ostatnio ukarane spółki – XTB i LPP.

Nowa era dialogu z regulatorem?

Kluczowy zarzut krytyków jest taki: nowe zasady nie sprzyjają uczciwemu dialogowi. Spółka musi „zgadywać”, na jaką sankcję się naraża, decydując się na układ.

„Teraz emitent będzie musiał zgadywać jaka sankcja może być przyznana przez nadzór. Bardziej to wygląda jak skazanie bez rozprawy… Trudno przyjąć, aby takie podejście wzmacniało dialog regulatora z rynkiem” – argumentuje Piotr Haiduk.

W 2024 roku na układ z KNF poszło 9 podmiotów, w 2025 – 12, a w obecnym – 6. Tylko trzy z nich to emitenci giełdowi: LPP, Alior Bank oraz Quercus TFI. Czy po zmianach ta lista będzie jeszcze krótsza? O tym przekonamy się w najbliższych miesiącach. Jedno jest pewne – gra z nadzorcą właśnie stała się znacznie trudniejsza.